Kłótnia Zandberga z prof. Matczakiem
Po publikacji tekstu prof. Marcina Matczaka na łamach tygodnika “Polityka”, zawrzało. Profesor pisał o stosunku młodych ludzi, z lewicowymi poglądami, do pracy. Poddał w wątpliwość, czy “tacy ludzie byli gotowi pracować po 16 godzin na dobę, żeby osiągnąć sukces”. Jednocześnie zauważył, że “indywidualne niepowodzenia bardzo często służą im potem jako uzasadnienie dla zmian systemowych”.
Wypowiedź prof. Matczaka spotkała się z krytyką ze strony lidera partii Razem, Adriana Zandberga. “Ależ ma Pan silną psychikę, profesorze” – napisał. Nie czekał jednak długo na odpowiedź, gdyż wkrótce pojawiła się riposta profesora. “Pan też może spróbować. Zapraszam na płatną praktykę: umowa o pracę, żadnego parzenia kawy, poważna robota, pełna opieka medyczna, nie ma owocowych czwartków. Niestety, trzeba zapieprzać. Nie wiem, czy w związku z tym Pan reflektuje” – napisał.
Rozmowa jeszcze długo ciągnęła się na Twitterze, gdzie panowała ostra wymiana zdań.
Wiem, że Pan ma poczucie swojej doskonałości. Ja musiałem douczyć się poza godzinami pracy, żeby móc ją wykonywać na odpowiednim poziomie. Chciałem też zrobić doktorat, jednocześnie pracując na pełny etat. Mogłem oczywiście utrzymywać się z publicznych pieniędzy. Ale nie chciałem
— Marcin Matczak (@wsamraz) October 15, 2021
“Pracowałem po 14-15 godzin”
Dziennikarz Onet podzielił się w mediach społecznościowych informacją o początkach swojej pracy w stolicy. “Miałem 20 lat, kiedy przyjechałem do Warszawy. To było 17 lat temu. Na początku pracowałem po 14-15 godzin. Nie dlatego, że ktoś mnie zmuszał. Po prostu tak chciałem. Praca to moja pasja. Spełniałem swoje marzenia. Miałem chęci, zdrowie i siły. Nie żałuję” – napisał na Twitterze.
Do jego wpisu odniósł się Tomasz Lis, który stwierdził, że “innej drogi dla normalnych ludzi nie ma”.
Fajne są te dyskusje. Też dużo pracowałem. Tylko warto jednak dodać, że czym innym jest praca w mediach, a czym innym w magazynie, za kierownicą albo gastronomii (i 90% innych branż). Łatwo pierdolić o 16 godzin w robocie, jeśli polega na piciu kawki i kombinowaniu, co zmalować. pic.twitter.com/CYQDorSepL
— Krzysztof Stanowski (@K_Stanowski) October 18, 2021
Reakcja na wpis
Wpisy obu dziennikarzy spotkały się z niemałą krytyką ze strony czytelników Twittera. Niektóre osoby zarzucają im zbyt lekką formę pracy, jaką jest uprawianie dziennikarstwa.
“Ciekawe, czy córki Lisa też zapier******* po 15h” – brzmi jeden z komentarzy pod postem.
Inna osoba natomiast przytoczyła fragment artykułu odnośnie stanu zdrowia Lisa. ” Niepokojące wieści na temat Tomasza Lisa docierają do mediów. Jak twierdzi informator jednego z tygodników, dziennikarz “kilka dni temu znów źle się poczuł”. Podobno wszystkiemu winne jest tempo pracy, jakie miał sobie narzucić” – brzmi cytowany tekst.
Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com