REKLAMA

​Wiceszef MON do Macieja Laska: Pan gardzi tymi osobami

​Wiceszef MON do Macieja Laska: Pan gardzi tymi osobami

Można się spierać, ale nikt nie ma prawa obrażania innych – stwierdził wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz po wystąpieniu Macieja Laska (KO) na posiedzeniu komisji obrony. Szef podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz zarzucił Laskowi fałszowanie materiału dowodowego i oszukiwanie narodu.

REKLAMA

W czwartek (30 lipca) sejmowa komisja obrony narodowej zebrała się na wniosek posłów Koalicji Obywatelskiej, by omówić działalność rządowej podkomisji ds. ponownego zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, którą kieruje były szef MON Antoni Macierewicz.

Wystąpienie Laska

W imieniu wnioskodawców głos zabrał Maciej Lasek (w latach 2010-2011 wchodził w skład Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, utworzonej do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej), który zarzucił podkomisji smoleńskiej brak kompetencji, odpowiednich działań, a w konsekwencji efektów ponad czterech lat pracy. Zaapelował też do rządu o likwidację podkomisji, której okres pracy określił jako „ponury rozdział polskiej polityki”.

Wiceszef MON: Pan gardzi tymi osobami

Po wystąpieniu posła KO wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz zwrócił uwagę, że na posiedzeniach komisji można się spierać, ale „nikt nie dał prawa obrażania innych”. Zwracając się do Laska wiceszef MON powiedział: „Pan gardzi tymi osobami, które pracują w komisji, i które chcą dojść do prawdy”.

Ponadto Skurkiewicz stwierdził, że wbrew temu, co mówił poseł KO, podkomisja „jest organem, ciałem zupełnie niezależnym” i została powołana na mocy ustawy z 2002 roku o prawie lotniczym oraz rozporządzenia ministra obrony narodowej z 2012 roku, gdy PiS „nie sprawowało rządów”. Skurkiewicz zaznaczył, że podkomisja ta jest „podmiotem samodzielnym, który jest uprawniony i upoważniony do realizacji określonych zadań”, a więc jest niezależna także od kierownictwa resortu obrony, czy jakichkolwiek czynników politycznych.

Komentarz Macierewicza

Antoni Macierewicz nazwał wystąpienie Laska „niebywałym”. „W tradycji polskiej jest ono niebywałe, ale w tradycji sowieckiej jest naturalne, jest powszechne, jest codzienne, jest sposobem klasycznym działania” – dodał. W tym kontekście Macierewicz stwierdził, że szefowa rosyjskiej komisji MAK Tatiana Anodina, gdy przedstawiała – jak mówił – „fałszywe sprawozdanie swojego raportu, oskarżające Polskę i oskarżający Polskę i oskarżające pana generała (Andrzeja) Błasika (dowódcę Sił Powietrznych) o to, że był pod wpływem alkoholu i doprowadził do tej tragedii”.

„Tę tradycję przejął pan Maciej Lasek, przejął także raport pana (Jerzego) Millera (b. szefa MSWiA i przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego badającej w. 2010-2011 przyczyny katastrofy smoleńskiej) dlatego, bo te tezy zostały tam powtórzone” – powiedział Macierewicz.

Były szef MON stwierdził, że dorobek Laska jest „szczególny”. „Bowiem Platforma Obywatelska i opozycja jak rozumiem, podjęła decyzję, żeby reprezentował ją człowiek, który fałszował materiał dowodowy, który oszukiwał naród polski, oszukiwał społeczeństwo, który za wszelką cenę wykreślał słowo wybuch, zamieniając je tak, żeby Polska opinia publiczna nie wiedziała o tym, że eksperci amerykańscy, którzy zostali zaproszeni do tej współpracy, którzy przekazali ekspertyzę, właśnie prokuraturze i komisji, z którą współpracował pan Lasek, stwierdzili jednoznacznie, że doszło do eksplozji” – powiedział Macierewicz. 

Źródło: interia.pl

REKLAMA

Komentarze