REKLAMA

Właściciel „Prawdziwego Kebabu u Prawdziwego Polaka”: Nie rozumiem obostrzeń

Właściciel „Prawdziwego Kebabu u Prawdziwego Polaka”: Nie rozumiem obostrzeń

– Zupełnie tego nie rozumiem. Skoro możemy chodzić do sklepów i stać sobie na plecach w kolejkach to dlaczego nie możemy siedzieć przy stolikach w restauracji? – uważa Jerzy Andrzejewski, właściciel „Prawdziwego Kebabu u Prawdziwego Polaka”.

REKLAMA

Zdaniem przedsiębiorcy „mogłoby się to odbywać z zachowaniem wszystkich obostrzeń sanitarnych, tak jak to było latem”. Jak zaznacza, jego firma zanotowała „bardzo duży spadek obrotów”. Poszczególne lokale nie są w stanie zarobić nawet na swoje utrzymanie.

Andrzejewski krytykuje też zdalną naukę. – Parę lat temu powiedziałem, że jeśli studenci odejdą, to Lublin umrze i właśnie teraz obserwujemy takie powolne umieranie miasta. Dlatego bardzo cieszę się, że kilka uczelni deklaruje już powrót do normalnej nauki. I dobrze, bo zdalnie to można sobie pograć, a nie się pouczyć – ocenia.

Zobacz także: Lubelskie lodowisko ominęło obostrzenia związane z koronawirusem

Właściciel „Prawdziwego Kebabu u Prawdziwego Polaka” uważa, że w obecnej sytuacji wszyscy, dotychczas konkurujący ze sobą przedsiębiorcy, powinni się nawzajem wspierać. – Musimy sobie pomagać, bo wszyscy uczciwie pracujący restauratorzy jesteśmy w tak samo trudnej sytuacji. Musimy się wspierać. Konkurencja nie jest niczym złym. Jest dobra, bo dzięki niej musimy dbać o poziom i jakość świadczonych usług – podkreśla. – Obawiam się, że wszyscy właściciele lokali o wielkości 200-300 mkw. za dwa-trzy miesiące przestaną istnieć – stwierdza.

– Bardzo dużo pracuję. Boleję jednak nad tym, że się nie rozwijam, a wręcz trochę się uwsteczniam – zauważa Andrzejewski. Jak zaznacza, nie skorzystał z tzw. tarcz antykryzysowych. – Nie miałem takiej możliwości. Działalność zaczynałem jako spółka cywilna i dopiero w kwietniu 2019 r. firma stała się spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. Żeby móc skorzystać z tarczy musiałoby się to stać w marcu. Dlatego nie dostałem ani grosza. Ale nie poddaję się. Walczę – mówi.

dziennikwschodni.pl

REKLAMA

Komentarze