REKLAMA

Były czeski Prezydent Vaclav Klaus w mocnych słowach krytykuje Unię Europejską

Były czeski Prezydent Vaclav Klaus w mocnych słowach krytykuje Unię Europejską

Vaclav Klaus, były prezydent Republiki Czeskiej, otrzymał w sobotę w Toruniu Nagrodę Jagiellońską. To nagroda Kolegium Jagiellońskiego – Toruńskiej Szkoły Wyższej. Z tej okazji Klaus wygłosił okolicznościowe przemówienie, w którym wypowiadał się również o Unii Europejskiej, jak i o potrzebie współpracy krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Uważam, że okres jagielloński w naszych stosunkach historycznie jest bardzo ważny i dla naszych czasów również bardzo inspirujący. W pewnym momencie historii, sześćset lat temu, Polacy, Czesi i Węgrzy (wraz z nimi Słowacy) współpracowali pod rządami Jagiellończyka, aby bronić swoich wspólnych interesów przed ewentualnymi zagrożeniami, pochodzącymi zarówno z zachodu, jak i z południa. Chociaż to nie trwało długo, okres jagielloński dał nam przykład, który wciąż rozwijamy do pewnego stopnia i w nowym otoczeniu historycznym, teraz jako Grupa Wyszehradzka – mówił Klaus.

Często odwiedzałem Polskę, zarówno w czasach komunistycznych, jak i w późniejszych latach. Zawsze uważałem, że Wasz kraj jest najbliższy Czechom Jestem dumny, że miałem możliwość wystąpienia z wykładami, a cztery moje książki zostały przetłumaczone na język polski i opublikowane w Waszym kraju. To: „Błękitna planeta w zielonych okowach” (która ukazuje moją długotrwałą walkę z nieodpowiedzialnym szerzeniem mitu o globalnym ociepleniu); „Czym jest europeizm?” (moje krótkie krytyczne podsumowanie ideologii europeizmu); „Gdzie zaczyna się jutro?” (moje przemyślenia o komunizmie i późniejszej transformacji); „My, Europa i świat” (moja interpretacja najważniejszych wydarzeń międzynarodowych, których doświadczyłem jako polityk w erze postkomunistycznej) – kontynuował czeski polityk.

Republika Czeska i Polska są sąsiadami, co nieuchronnie prowadziło zarówno do pokojowego współistnienia w niektórych momentach historii, jak i do sporów i konfliktów w innych. Również w Europie Środkowej mieliśmy takie same, nie zawsze przyjazne przypadki sąsiedztwa – Niemcy z jednej strony, a Rosja z drugiej. Jest jednak różnica. Republika Czeska jest nieco lepiej zlokalizowana pod względem geograficznym, co oznacza że ​​nasze starcia z Rosją nie były tak częste i tak tragiczne, jak Wasze. Z tego powodu słusznie można tu dziś powiedzieć, że obecne niebezpieczeństwo ze strony Rosji nie jest dla nas tak wyraźne, jak dla Was.

Przy układaniu tytułu mojego dzisiejszego wystąpienia przyszło mi przemyśleć bardzo ważny temat: Czy państwa Europy Środkowej i Wschodniej mogą zachować tożsamość w Unii Europejskiej? Widzę to jako istotną kwestię naszych czasów i również kwestię mojego życia. Upadek komunizmu – jestem przekonany, że w Polsce macie prawo nazwać to zwycięstwem nad komunizmem – przyniósł nam zarówno nadzieję, jak i optymizm, o których tak długo marzyliśmy. Patrząc wstecz na ostatnie ćwierćwiecze, ośmielamy się powiedzieć, że udało nam się osiągnąć nasze starania. Nasze kraje są teraz zupełnie inne niż trzydzieści lat temu. Jesteśmy przekonani, że transformacje polskie i czeskie były najbardziej radykalne i głębokie w Europie Środkowej i Wschodniej, nie wspominając nawet o rozwoju sytuacji na obszarze postsowieckim. Te pierwsze osiągnięcia zapewniły nam bardzo dobrą pozycję wyjściową. Jak już wspomniałem, wczesne lata po komunistycznej ery były udane, ale obawiam się, że przebyliśmy coś takiego jak rozwój krzywej U, prawdopodobnie w Czechach niż w Polsce.

Po widocznych i niewątpliwie pozytywnych zmianach na początku po przełomie nastapił powrót do bardziej socjalistycznego, bardziej centralistycznego, bardziej etatystycznego, mniej wolnego i mniej demokratycznego społeczeństwa niż tego oczekiwaliśmy i planowaliśmy. Było to częściowo spowodowane przez nas – niewystarczającą wiarę w wolność, wolny rynek i sprawdzone w przeszłości wartości, zwyczaje i wzorce zachowań – a częściowo przez naiwne, niedbałe i – jak teraz widać – niewyobrażalnie nieostrożne, podejście do wejścia w struktury post-demokratycznej, ponadnarodowej, centralistycznej Unii Europejskiej, naruszającej demokrację parlamentarną, nie gwarantującej ani wolnego rynku, ani starych kulturowych i cywilizacyjnych tradycji europejskich.

Obydwa nasze kraje chciały aktywnie uczestniczyć w europejskich procesach. Nie potrzebowaliśmy jednak członkostwa w UE jako międzynarodowego zabezpieczenia dla rzeczywistości po pozbyciu się komunizmu. W tym względzie nie potrzebowaliśmy pomocy ze strony Zachodu. W stanowczym odrzuceniu komunizmu byliśmy na tyle silni – być może bardziej niż większość innych krajów postkomunistycznych. Byliśmy szczęśliwi odzyskując naszą wolność i naszą suwerenność. Chcieliśmy stać się standardowymi krajami europejskimi, ale w starym znaczeniu. Po czterech dekadach uwięzienia w na pół autarchicznym imperium sowieckim chcieliśmy być częścią systemu przyjaznej współpracy z innymi krajami europejskimi i osiągania wzajemnych korzyści (…)

Proces integracji europejskiej został przekształcony przez dwa traktaty (Maastricht i Lizbona – przyp. red.) w europejski proces unifikacji. W związku z tym suwerenność poszczególnych państw członkowskich UE praktycznie zaczęła zanikać. Obecna ideologia UE (nazywam to europeizmem) podważa tradycyjne, sprawdzone w przeszłości główne składniki społeczeństwa europejskiego:

– państwo narodowe – poprzez sprzyjanie tworzeniu euroregionów i atakowanie państwa narodowego jako okropnej i obrzydliwej podstawy nacjonalizmu (a zatem wojen);

– rodzinę – promując genderyzm i feminizm, proponując wszelkiego rodzaju zarejestrowane partnerstwa i małżeństwa tej samej płci, kwestionując naturalną orientację seksualną mężczyzn i kobiet itd .;

– człowieka – starając się stworzyć nowego europejskiego człowieka, Homo Bruxellarum, sztucznie mieszając obywateli europejskich i – zwłaszcza w ostatniej epoce – promując i organizując masową migrację osób bez europejskich korzeni do Europy.

Niejednoznacznie sformułowaną ambicją obecnych europejskich elit jest niszczenie wszystkich naturalnie wytworzonych zbiorowych podmiotów i takich pojęć, jak naród, religia, cywilizacja i kultura oraz stworzenie rozdrobnionego społeczeństwa rozproszonych jednostek, które ślepo przestrzegają instrukcji, dyrektyw i wymaganych modeli zachowań. Byłem zadowolony, gdy ten punkt został poruszony przez prezydenta Trumpa w jego ostatniej warszawskiej mowie, kiedy powiedział, że „nasza wolność, nasza cywilizacja i nasze przetrwanie zależą od więzów historii, kultury i pamięci”.

Wszystko, co możemy zobaczyć w Europie, odbywa się teraz pod kontrolą politycznej poprawności, wielokulturowości i praw człowieka. Te „izmy” (lub doktryny) stały się podstawowymi sposobami i metodami, które mają na celu zablokowanie poważnej dyskusji na temat podstawowych kwestii. Mają one na celu wyeliminowanie wolności słowa, indoktrynację nowych pokoleń i uciszenie opozycję. Niektórzy z nas doświadczali takiego modelu w epoce komunistycznej. Takie porównanie nie jest prowokacyjne przesadzone. Współczesny stopień manipulacji i indoktrynacji przypomina nam to, co pamiętamy z epoki późnego komunizmu.

Naszym zadaniem jest powstrzymanie tego. To zadanie dla nas wszystkich. Jest to oczywiście specjalne zadanie dla szkół i uniwersytetów. Uczelnie są – a przynajmniej powinny być – twierdzami swobodnego dyskursu, swobodnej wymiany poglądów, argumentacji. Powinni walczyć z uprzedzeniami, politycznie motywowanymi półprawdami lub nieprawdami. Chciałbym, aby Wasza uczelnia odnosiła sukcesy w tej walce. Jest to również szczególne zadanie dla wszystkich europejskich demokratów, gdyż ten gatunek prawie wyginał. Zwłaszcza my, w Polsce i Czechach, z naszym doświadczeniem z komunizmem, powinniśmy być ostrożni. Mamy w tym względzie szczególną odpowiedzialność. Powinniśmy stać się opiekunami starych europejskich wartości, tradycji i zwyczajów. Jestem przekonany, że mamy pewną zaletę zdolności porównywania, która nie istnieje na zachodzie. Nie uważam tego za przesadę lub zwykłą hiperbolę, gdy mówię, że musimy pomóc zwrócić Zachód Zachodowi.

Powracając do podniesionego przez siebie pytania: Czy możliwe jest, aby kraje Europy Środkowej i Wschodniej zachowały tożsamość w wyniku fundamentalnej zmiany w Europie, którą nazywamy w moim kraju aksamitną rewolucją? Rosnąca liczba aktów przemocy i terroryzmu w Europie Zachodniej, związanych z masową migracją, sugeruje że nie może być tak aksamitna.

Zacząłem dzisiejszą przemowę mówiąc o tradycji jagiellońskiej. W tym czasie nasi poprzednicy stali razem obok siebie, aby chronić Europę i jej cywilizację przed brutalną islamską inwazją otomańską. To doświadczenie i tradycje motywują nas do odrzucenia niebezpiecznych i całkowicie nieodpowiedzialnych działań obecnych elit europejskich, torujących drogę nowym ambicjom islamskim na naszym kontynencie. Cieszę się, że mogę to podkreślić na terenie Kolegium Jagiellońskiego w Toruniu.

Po raz kolejny, pozwólcie mi powtórzyć, jak bardzo jestem wdzięczny, że jestem tutaj z wami i jestem uhonorowany najwyższym wyróżnieniem Waszego uniwersytetu. Dziękuję Wam bardzo!

źródło:

Dziennik Narodowy
Polub fanpage Dziennik Narodowy na Facebooku
REKLAMA

Komentarze