REKLAMA

Roman Dmowski jakiego nie znamy?

Roman Dmowski jakiego nie znamy?

REKLAMA

Roman Dmowski był niewątpliwie najwybitniejszym mężem stanu w XIX i XX-wiecznej Polsce. Dzięki niemu odzyskała ona niepodległość w takiej formie, jaka była dla niej najlepsza i to on budował tożsamość Polaków już w wolnym kraju. Jednak czy był tym, za kogo mamy go obecnie? Czy analizując jego dzieła bierzemy pod uwagę zmiany światopoglądowe, również te na arenie politycznej? Często podajemy go za przykład głównego konserwatysty, przedstawiciela prawicy, a do tego nierzadko kojarzymy go z kwestią żydowską, ale w negatywnym znaczeniu, często zarzuca się mu antysemityzm. Czy tak było naprawdę? Najlepiej jest zweryfikować to zaglądając do dzieł samego Dmowskiego.

Zacznę od początku jego pisarstwa, oczywiście licząc jedynie najistotniejsze teksty dla Myśli Narodowej i polityki organizacyjnej oraz pomysłów na zbudowanie państwa. Dmowski publikowanie zaczął od pisma „Głos” jednak profil polityczny tej gazety nic nam w jego sprawie nie powie, ponieważ pisali tam przeróżni autorzy. Od socjalistów po nacjonalistów. Natomiast pierwszym przełomowym dziełem Dmowskiego jest broszura „Nasz patriotyzm” z roku 1893, jako że od czasu jej napisania możemy zaobserwować dużo znaczących zmian w myśleniu Dmowskiego. To w niej ukazuje się jako zwolennik szybkich i stanowczych reform, dziś powiedzielibyśmy radykalnych. W dziele napisał: „Patriotyzm nie nakazuje jedynie konserwowania narodu, ale czuwanie nad możliwie szybkim i prawidłowym jego rozwojem.” Wyrażenia „konserwowanie narodu” nie użył przypadkowo, miało się ono kojarzyć z konserwatyzmem, nawiązując prawdopodobnie do szlachty, której zarzucał właśnie bierność i brak reform (choć w 1914 roku bardzo chwalił szlachtę średnią sprzed powstania styczniowego). Twierdził, że to przez nią właśnie zabrakło w Polsce klasy średniej ponieważ zabraniała chłopom handlować, żeby tylko nie zaprzestali pracy w polu, sama również się tym nie zajmowała, skutkowało to tym, że osadzała w kraju Żydów mających to robić, co sprawiało że klasa średnia składała się niemalże z samych Semitów. Dmowski w swojej pierwszej broszurze prezentuje te poglądy, z którymi nie bardzo go kojarzymy, ponieważ nie wczytujemy się w całość i nie analizujemy jego światopoglądu wieloaspektowo, a przecież sam Dmowski patrzył na każdą sprawę z różnych stron, znajdował pozytywne i negatywne cechy, czy skutki. Przyczyn i win również szukał w różnych stronnictwach. Dlatego nazywamy go wielkim pragmatykiem, bo potrafił spojrzeć na zjawisko nie tylko z perspektywy doktryny, ale i pożądanych lub niepożądanych efektów. W „Naszym patriotyzmie” ujawnia się też cecha nabyta w dzieciństwie, mianowicie to, że do Rosji żywił większą niechęć niż do innych zaborców. Było tak przez to, że wychowywał się on w zaborze rosyjskim, co sprawiało, że miał liczne doświadczenia z polityką rusyfikacyjną w szkole. Scena którą znamy z „Syzyfowych prac”, gdy główny bohater wstaje i zaczyna recytować „Redutę Ordona” a nauczyciel chce go uciszyć, jest opisem właśnie z jego pamiętników z młodych lat. Ten negatywny stosunek do Rosji obala mit na temat jego rzekomego panslawizmu, o który oskarżają go przeciwnicy. Za to w broszurze „Nasze stanowisko wobec Niemiec i Rosji” z roku 1903 ten stosunek do zaborców jest już nieco bardziej motywowany sytuacją na arenie politycznej. Tu jeszcze nie ma przedstawionego konkretnego planu wobec Rosji, jednak Dmowski mówi o szkodliwości zarówno moskalofilii jak moskalofobii, prawdopodobnie przewidując po prostu przyszłą potrzebę jej poparcia na rzecz osłabienia innych wrogich Polsce mocarstw. Patrzył na stosunki międzynarodowe bardziej dalekowzrocznie, już nie tylko przez pryzmat niechęci. Germanofobię zaś uważał za jak najbardziej naturalną dla zdrowego narodu polskiego. Do samego końca jednak nie przewidywał ani przez moment oddania się pod egidę Rosji, gdyż uważał, że tereny Państwa Kongresowego są rdzeniem Polski i kulturowym, i terytorialnym również ze względu na Warszawę.

Kolejną cechą nietypową dla konserwatystów, a jednak ujawniającą się u Dmowskiego było piętnowanie wad Polaków, począwszy od bierności narodowej skończywszy na stwierdzeniu, że nie można obwiniać innych narodów za rozbiory, ponieważ to Polacy dopuścili do sytuacji, w której poczuły one słabość kraju i przyzwolenie na zabranie mu wolności. Wyjaśnia swoje stanowisko w „Myślach nowoczesnego Polaka” z roku 1902. Mało który polityk zdobyłby się na tak odważną krytykę a i niektórzy konserwatyści nie mogący do końca zrozumieć Dmowskiego w tym aspekcie, nie godzą się z tymi słowami. Polacy ich potrzebowali będąc pogrążeni w mesjanizmie i innych ideologiach pozwalających im na bierną postawę wobec ojczyzny. Tak naprawdę stricte konserwatywny był on jedynie pod względem tradycji i Kościoła. Choć zdarzało mu się go krytykować i pierwotnie rozważał, czy lepsze nie byłoby wyznanie na wzór protestancki, to jednak analizując sytuację historyczną i tę specyfikę polską, doszedł do wniosku, że rdzeń naszego narodu stanowi katolicyzm. Wtedy zaczął traktować Kościół nieco utylitarnie, czemu trudno się dziwić, jako że większość życia był osobą niewierzącą lub co najmniej nie zastanawiającą się specjalnie nad istnieniem Boga. Jednak ten stosunek również uległ modyfikacji. Z początku był ateistą prawdopodobnie dlatego, że poruszał się w kręgu naukowców, przyrodników, był pod wpływem ewolucjonizmu. Moim zdaniem na jego stosunek do religii już w okresie późniejszym mogła wpływać sytuacja rodzinna, młody Roman stracił niektórych członków rodziny ze względów zdrowotnych. Jego poglądy na temat Kościoła były już w pełni dojrzałe, gdy w 1927 w „Zadaniach polityki narodowej” pisał o narodzie katolickim, nie jako o statystyce procentowym, ale jako o spójnej całości, kierującej się wartościami chrześcijańskimi. Zaczął tu traktować Kościół mniej utylitarnie a bardziej charakterologicznie, zwracał uwagę na szerzone przez niego wartości. Ten okres lat dwudziestych XX wieku wyróżniłabym jako najdojrzalszy i najlepszy w myśli Dmowskiego.

REKLAMA

Sytuacja skomplikowała się, gdy nadszedł czas późniejszego międzywojnia, lata trzydzieste były dla Dmowskiego najtrudniejsze. Nie dość, że musiał zacząć przygotowywać się do przekazania komuś swoich ról pełnionych w Obozie Narodowym, to do tego borykał się ze starością, coraz ciężej było mu zrozumieć przemiany w Europie, dorósł na zupełnie innych sytuacjach, a ta nowa była wyjątkowo różniąca się od poprzednich, przełomowa. W 1931 roku napisał kolejną broszurę pt. „Świat powojenny i Polska”, w której już starał się opisywać sytuację Niemiec, choć tu jeszcze nie brał pod uwagę hitleryzmu. Gdy zrobił to w 1932 roku, nazwał go ruchem narodowym i potraktował jako odwet na kryzys gospodarczy. Mówił o nim trochę jako o naturalnym wyniku zbyt dużej wolności ekonomicznej i politycznej w państwie. Więcej pozytywnych aspektów opisywał jednak przy faszyzmie włoskim, który uważał za pierwszy ruch odgrywający istotną rolę dla walki z kryzysem. Wracając jednak do kwestii niemieckiej, pragnę zaznaczyć, że tu uwidacznia się zanikająca pod koniec życia u Dmowskiego zdolność do przewidywania przemian w ruchach ideologicznych. Pisał on na początku, że hitleryzm nawołuje do umiłowania ojczyzny i w nim przejawiają się „ambicje narodu niemieckiego”. Nie był w stanie przewidzieć do czego dąży nowy, jeszcze nierasistowski, ale już niepokojący ruch niemiecki. To, co głosił, Dmowski uważał za przejaw nacjonalizmu zdrowej tkanki narodowej, przeżywając swego rodzaju fascynację siłą i militaryzmem. Później zaczął dostrzegać ile błędów popełnia Hitler. Oceniając jego politykę, stwierdził, iż jałowość systemów faszystowskich tkwi właśnie w militaryzacji władzy, dostrzegał niezbędność demokracji w społeczeństwie. Została mu jednak do końca pewna sympatia wobec faszyzmu, jednak tylko włoskiego.

Nie znam polityka, który wykazywałby się w swoich działaniach większym pragmatyzmem politycznym niż Roman Dmowski. To on dopasowywał idee do czasów i sytuacji, nie kierował się zawsze tymi samymi kryteriami, potrafił odrzucać własne przekonania widząc zmiany na arenie politycznej. Nigdy jednak nie przestał być wierny swoim przekonaniom. Odsunął się od polityki wtedy, gdy tylko uznał to za stosowne i próbował całą tę spuściznę organizacyjną przekazać młodym, nigdy mu nie zależało na władzy. Byłby politykiem idealnym, gdyby tylko miał większą umiejętność utrwalania systemu, który sam zaprowadził w Obozie Narodowym. Porządek, który stworzył okazał się być nietrwałym. Mimo to uznajemy go za twórcę niepodległej Polski! najwybitniejszego Polityka aż po dziś dzień.

Teresa Sutowicz

źródło:

Kierunki.info.pl
Polub fanpage Kierunki.info.pl na Facebooku
REKLAMA

Komentarze