REKLAMA

Tadeusz Romuald Korzeniowski ps. „Bończa”

Tadeusz Romuald Korzeniowski ps. „Bończa”

REKLAMA

Tyle się mówi o „Łupaszce”, „Ince”, „Zagończyku” czy Brygadzie Świętokrzyskiej często zapominając o ich podwładnych, towarzyszach broni, zwykłych żołnierzach podziemia niepodległościowego, którzy tak samo walczyli, ginęli i cierpieli katusze w więzieniach i lochach swoich oprawców. Jednym z takich żołnierzy był urodzony 28 listopada 1917 roku w Stawach, w gminie Wołczyn, powiat Brześć nad Bugiem żołnierz AK i NSZ Tadeusz Romuald Korzeniowski ps. „Bończa”. Dzieciństwo spędził z rodzicami w Wołczynie, gdzie skończył szkołę podstawową oraz należał do strzelca konnego „Krakus”. W 1937 roku ukończył gimnazjum kupieckie w Pińsku, a w latach 1937-39 pracował w Spółdzielni Marynarki Wojennej w Pińsku, przechodząc jednocześnie szkolenie wojskowe.

Za okupacji sowieckiej pracował na gospodarstwie rolnym. Po nadejściu Niemców, od 1 lipca 1941 do marca 1942 roku, pracował w Urzędzie Gminy Wołczyn w charakterze rachmistrza i do jego obowiązków należało wystawianie dowodów osobistych, tzw. Ausweisów. W sierpniu 1941 roku został zwerbowany do Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej przez swojego stryja z Brześcia, Wacława Kruszewskiego z Warszawy i porucznika Potyrę. Zadaniem jego było wystawianie lewych papierów dla łączników i kurierów poruszających się po naszym terenie oraz ułatwianie kontaktów. W lipcu 1942 r. na rozkaz przełożonych przeniósł się do kolonii Stawy, gdzie dla lepszej konspiracji przeniesiono placówkę osłonowo-przerzutową ”Wołczyn”, nadając jej inny charakter.

W celu uzasadnienia swojej obecności w Stawach kupił 2 konie i zaczął zagospodarowywać ziemię po wywiezionej na Syberię cioci. Konie z braku paszy co noc pasł z członkami organizacji nad samym Bugiem. Jako łącznikowi, sytuacja ta umożliwiła i ułatwiła przerzucanie łączników i paczek przez Bug, tym bardziej, że bliżej Buga mieszkał jego dziadek. Przez tę placówkę przewijali się kurierzy z Generalnego Gubernatorstwa na Polesie, z Prus Wschodnich do GG, przez Dałbniewo i odwrotnie. W Dałbniewie był punkt w gospodarstwie pana Parafinuka. W sierpniu 1941 r. łączność Dałbniewa z Wołczynem utrzymywał jego syn Józef, pseudonim „Śliwka”. Ponadto miał ścisłą łączność z ZWZ i AK. Brał udział w akcjach dywersyjnych w okolicach Łyszczyc, inspirowanych przez „Felka”.

W związku ze zbliżającym się frontem radzieckim, pod koniec maja placówka została zlikwidowana. Zgodnie z poleceniem, w ramach akcji „Burza” z grupą łączników z Wołczyna, Stawów, Dołbniewa, Łuszczyc i częściowo z Czyziewicz udali się w okolice Janowa i Białej Podlaskiej, gdzie włączeni zostali do oddziału partyzanckiego „Nietoperze” w ramach 30 dywizji AK.

Po rozwiązaniu AK, Bończa udał się na tereny Węgrowa, gdzie 2 czerwca 1944 r. wstąpił oficjalnie do NSZ, z przydziałem do III kompanii I plutonu, w charakterze łącznika – zwiadowcy. Ślubowanie przyjął komendant powiatu NSZ major „Kropidło” w obecności rekomendujących go znajomych ze współpracy z placówką w Wołczynie – tj. dowódca kompanii – Sobiepanek, i dowódca I plutonu – Kruszewski.

W lipcu 1944 r. brał udział w zasadzce na wycofujący się oddział niemiecko -ukraiński w Sujkach. W czasie bitwy został ranny w lewą nogę. W połowie sierpnia, w grupie 30 ochotników z trzech plutonów w ramach akcji „Burza”, udali się na odsiecz Warszawy. Dotarli w okolice Pustelnika, gdzie otrzymali wiadomość, że Sowieci rozbrajają oddziały partyzanckie i wysyłają do Rembertowa. Tak postąpili z oddziałem porucznika Sokołowskiego. Grupkami wrócili do miejsca postoju swojej kompanii.

REKLAMA

Po powrocie z nieudanej wyprawy dowódca ich kompanii został zdekonspirowany i był poszukiwany przez NKWD. W tej sytuacji, w dniu 25 sierpnia 1944 r. komendant powiatu major „Kropidło” na odprawie z udziałem dowódcy kompanii Sobiepankiem, szefem kompanii Strupichowskim i dowódcą plutonów, awansował „Bończę” do stopnia kaprala i dziękując koledze Sobiepankowi za dotychczasowe dobre dowodzenie kompanii, mianował na dowódcę III kompanii „Bończę”. Tak została przeprowadzona zmiana dowództwa nad III kompanią I batalionu NSZ w powiecie Węgrów, która składała się z trzech plutonów i działała do 30 sierpnia 1945 roku.

W tym czasie został przeprowadzony szereg akcji wywiadowczo-dywersyjnych oraz m.in. odbicie więźniów z transportu zmierzającego z Węgrowa do Warszawy, wśród których było trzech żołnierzy NSZ. Organizowano również rajdy na różnego rodzaju placówki terenowe, w których niszczono dokumenty. Wierzbno i Korytnica to tylko przykłady.

Fakty potwierdzające działalność jak i kontakty w placówce Wołczyn z terenem Węgrowa jak i przekazanie mu dowództwa nad III kompanią przez Sobiepanka w obecności komendanta „Kropidło” oraz opisy różnych akcji są potwierdzone w publikacjach jak i książce wydanej w Warszawie w 1993 r. pt. „Narodowe Siły Zbrojne. 1942 powiat Węgrów – Sokołów 1950.”

Z końcem lipca 1945 roku aresztowano komendanta placówki i zamilkł kontakt z dowódcą batalionu. W tej sytuacji po odbytej rozmowie z szefem kompanii oraz dowódcami plutonów postanowiono o rozwiązaniu oddziału. W AK działał pod pseudonimem „Bończak”, a w NSZ – „Bończa”.

Po wyjeździe z powiatu Węgrów udał się na Pomorze, gdzie jako repatriant zza Buga jego ojciec przybył po wojnie. Znalazł się w Gdańsku – tu się osiedlił, podjął pracę oraz ożenił się i miał dzieci. Zmarł 1 marca 2014 roku w wieku 97 lat, w stopniu majora. Został odznaczony Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem AK, Krzyżem Walki o Niepodległość i Kombatanckim Krzyżem Zasługi. Do stopnia majora awansował go ś.p. Lech Kaczyński, odznaczając go Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Tak zakończył swój żywot jeden z wielu, którzy przez poprzedni ustrój byli skazani na poniewierkę i błąkanie się po lasach.

Paweł Gumienny 

źródło:

Kierunki.info.pl
Polub fanpage Kierunki.info.pl na Facebooku
REKLAMA

Komentarze