REKLAMA

[OPINIA] Kurpas: Strajk nauczycieli – o co toczy się gra?

[OPINIA] Kurpas: Strajk nauczycieli – o co toczy się gra?

REKLAMA

To już prawie tydzień, gdy w Polsce trwa strajk nauczycieli. Głównym postulatem strajkujących nauczycieli oraz pracowników oświaty jest podwyższenie płac dla tej grupy zawodowej.

Nie ukrywam, że niski poziom płac jest problemem wielu Polaków. Nie byłoby kłopotu, gdyby ceny w Polsce były niższe, pozwalające każdej pracującej osobie na godne życie a nie na oglądanie każdego grosza w portfelu. Niestety, mamy koszty życia jak bogate społeczeństwa państw Europy Zachodniej a pensje kilkakrotnie niższe.

Nauczyciele i obsługa szkół powinni więcej zarabiać. Tak samo jak powinno więcej zarabiać pracownicy wielu innych branż. Nikt jednak nie walczy z nadmiernym opodatkowaniem pracy, które jest powodem tego stanu rzeczy. Nauczyciele mają prawo do strajku i z niego korzystają. Przełom kwietnia i maja to okres egzaminów i matur. Czy można wybrać lepszy okres do akcji strajkowej. Moim zdaniem nie. Bo wielu twierdzi, że mogli strajkować w wakacje…

W moim odczuciu niskie płace to tylko jeden z wielu problemów polskiej edukacji.

Dlaczego nikt nie podnosi głośno sposobu naliczania subwencji oświatowej, przez którą część gmin musi wydawać pieniądze ze swojego budżetu na pensje nauczycieli? Nikt nie podnosi tematu podstawy programowej, ani nie chce rozwiązać problemu tysięcy polskich dzieci i ich rodziców – codziennego spędzania nad zadaniami i książkami wielu godzin w domu (z rodzicami czy wynajętymi korepetytorami).

Do tej pory odnosiłem się z dużą dozą sympatii do strajkujących nauczycieli. Na pewno zwykli pracownicy podejmujący tego typy akcję są zdesperowani i przekonani do swoich racji. Wydarzenia ostatnich 2-3 dni przekonują mnie jednak do tezy, że Ci nauczyciele zostali perfidnie wciągnięci do politycznej machiny.

REKLAMA

W mediach co chwilę są publikowane listy, a to ucznia do nauczycieli, a to emerytowanej nauczycielki do strajkujących nauczycieli, a to rodzica do nauczycieli itp. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że większość z nich jest anonimowa. Wszystkie te anonimowe listy są pisane w jednym stylu – epatuje z nich przekonanie do słuszności strajku, potrzeba walki o godność nauczyciela i ucznia oraz przyszłość naszej ojczyzny. No i podkreślanie trudu nauczycieli. Listy są składane w taki sposób, by
podtrzymać poczucie słuszności protestu w strajkujących.

Również duża część znanych osób popiera w mediach społecznościowych strajkujących nauczycieli. Dlaczego w głównej mierze są to osoby powiązane z akcjami KOD-u, feministek czy akcji politycznych PO i Nowoczesnej? Bądźmy uczciwi – jeśli kilkanaście tygodni temu p. Magdalena Cielecka czy Maja Ostaszewska broniły dzików, bo w brzuchach loch są małe dziki a to przecież wrażliwe istoty, podczas gdy jeszcze kilka tygodni wcześniej broniły prawa kobiet do aborcji na życzenie bo mały człowiek w łonie matki to nie wrażliwa istota tylko jakiś zlepek komórek – to środowisko nauczycieli powinno odciąć się od tego typu akcji poparcia tego typu wątpliwych autorytetów, nie zaś je promować i się z nich cieszyć.

Wczoraj oglądałem w telewizji relacje z akcji poparcia dla strajkujących nauczycieli, jakie zorganizowano w wielu polskich miastach. Np. we Wrocławiu. W mediach pokazano wywiad z jedną z organizatorek tej akcji, była nią uczennica p. Barbara Balicka. Wydarzenie przedstawiono jako spontaniczną akcję…Po wrzuceniu do sieci p. Balickiej okazało się, że ta startowała ostatnio w wyborach do Sejmiku Województwa z list PO…brała też udział w akcjach protestacyjnych pod sądami i kilku innych…Przypadek?

Po weekendzie zapowiadają się kolejne wiece i marsze poparcia. Gdy jednak przeanalizujemy kto za nimi stoi, to już wiem wszystko – to już było. Było przy marszach KOD-u, było pod sądami, było na czarnych marszach i marszach równości. Jeśli tacy ludzie mają solidaryzować się z nauczycielami, to ja dziś czuję co najmniej niesmak.

Co proponuje PiS i PO by poprawić poziom polskiej edukacji? Podwyżki. Ale one nie rozwiążą problemów, z którymi boryka się polska szkoła. Ruch Narodowy od dawna postuluje potrzebę głębokiej reformy polskiego systemu edukacji, która poprawi jakość nauczania. Najlepszą metodą osiągnięcia tego celu jest wprowadzenie mechanizmu bonu oświatowego. Zgodnie z tym mechanizmem każdy uczeń miałby przypisaną określoną kwotę pieniędzy, która byłaby wypłacana comiesięcznie z budżetu państwa szkole, do której uczęszcza dziecko – niezależnie od tego, czy byłaby to szkoła państwowa czy prywatna. Dzięki temu rodzice niezadowoleni z poziomu edukacji w jednej szkole mogliby łatwo przenieść swoje dziecko do innej, a przypisane uczniowi pieniądze z budżetu „przenosiłyby się” razem z nim. W takich warunkach dyrektorzy i nauczyciele musieliby dbać o zwiększenie w różny sposób atrakcyjności swoich szkół, a rodzice – świadomi kontroli nad pieniędzmi z bonu oświatowego – stawialiby szkołom większe wymagania. W długiej perspektywie podniosłoby to ogólny poziom edukacji w całym kraju. Jednym ze skutków takiej reformy byłoby również zwiększenie dostępności szkół prywatnych. Dzięki wprowadzeniu bonu oświatowego pieniądze dla szkół idą za uczniem. Powstaje tu ryzyko, że ten nowy podział środków na edukację skrzywdzi niektóre mniejsze miejscowości. Często jest tak, że jedyna szkoła w takiej okolicy ma problemy finansowe, a mniejsza ilość uczniów nie jest wynikiem złego poziomu nauczania. Takie szkoły powinny być dodatkowo wspierane finansowo przez gminy, a samorządy muszą dostawać na ten cel dofinansowanie z budżetu państwa. Nie możemy pozbawić szans na dobrą edukację dzieci tylko dlatego, że urodziły się poza dużym miastem. Ruch Narodowy postuluję wsparcie dla edukacji domowej oraz uproszczone zasady powstawania małych szkół (prowadzonych przez stowarzyszenia czy fundacje). Polska szkoła powinna wychowywać do życia w rodzinie, na wartościach wyniesionych z naszych kręgów kulturowych, powinniśmy wrócić do lekcji przysposobienia obronnego, chronić polskie dzieci przed demoralizacją, tak mocno promowaną przez byłą i obecną władzę w polskich szkołach. Uważamy, że zmianie powinny ulec programy nauczania. Przykładem jest chociażby historia. Historia w dzisiejszym systemie jest przekazywana w sposób nieodpowiedni, gdyż w każdym cyklu edukacyjnym nauka historii rozpoczyna się od starożytności. Skutkuje to brakiem pod koniec cyklu odpowiedniego czasu na naukę historii najnowszej – program ten w większości szkół realizowany jest zdawkowo lub wcale. Należy wprowadzić jednolity program nauczania, który nie będzie uczył młode osoby dwa razy tego samego, a będzie się skupiał na przekazaniu informacji ważnych dla historii narodu i państwa polskiego, szczególnie w kontekście wychowania młodego pokolenia w duchu wartości patriotycznych.

Jeśli nie będzie się mówić o systemowych problemach polskiej szkoły, to żadne podwyżki nie poprawią jakości edukacji w polskich szkołach. Obecny strajk powinien się zakończyć jak najszybciej, bo aktualnie jest on sztucznie przeciągany i służy jako paliwo polityczne dla Prawa i Sprawiedliwości oraz dla pozostałych partii związanych z PO. Niebawem pierwsze wybory, więc środowiska rządzące i niszczące nasz kraj od 1989 roku, zmieniające tylko swoje nazwy, potrzebują konfliktu, by na emocjach zaprowadzić ludzi do urn 26 maja i kolejny raz przekonać ich, że jest tylko jeden wybór. Albo PiS, albo PO (lub Wiosna dla tych bardziej skrzywionych). Wiedzą, że niska frekwencja w najbliższych wyborach zapewni sukces takich partiom jak Ruch Narodowy czy Wolność. Wszystkie te prawicowe środowiska, reprezentujące interesów Polaków a nie USA, Izraela czy Niemiec, połączyły się i stworzyły Konfederację, zebrały podpisy i rejestrują listy. Ten konflikt jest potrzebny obu stronom jak woda na pustyni. Obie strony muszą zaprowadzić nieświadomych wyborców do urn. Bo nasi zwolennicy są świadomi, pójdą na wybory i oddają głos na ludzie reprezentujących polski interes narodowy.

Nauczycielom życzę powodzenia. I mam nadzieję, że szybko wrócą do pracy po podwyżkach. A potem zaczną walczyć o realną reformę edukacji.

autor:

Adam Kurpas
REKLAMA

Komentarze