Dziennikarz komentuje niezadowalający go wynik akcji szczepień na swoim Twitterze. Piasecki w oparach absurdu wyraża stwierdzenie, że należy “pójść drogą Francji”.
Wygląda na to, że bodźce pozytywne i zachęty wyczerpały już swoje możliwości. Mamy niewiele ponad 50% zaszczepionych, 8 milionów dawek w zapasie i nadciągającą do Polski czwartą falę. Czas pójść drogą Francji
A czym jest ta wymieniona przez prezentera TVN “droga Francji”? To nic innego jak preludium w postępowym koncercie narastającego totalitaryzmu społeczeństw świata.
Francja wprowadza obowiązkowe szczepienia przeciw COVID-19 dla medyków i pracowników placówek opiekuńczych od 15 sierpnia. Rząd dał im czas na pełne zaszczepienie do 15 września. Kto się nie podporządkuje, nie wejdzie do pracy i nie dostanie pensji.
Od sierpnia we Francji rozpocznie się także segregacja sanitarna. Miejsca takie jak kawiarnie, restauracje, centra handlowe, przejazdy koleją i placówki medyczne będą dostępne we Francji tylko dla osób z certyfikatem sanitarnym. Certyfikat potwierdza pełne zaszczepienie, odporność po przechorowaniu Covid-19 lub negatywny wynik testu. Te same ograniczenia mają dotyczyć placówek kulturalnych i miejsc rozrywki. Wcześniej, bo od 21 lipca, wszystkich niezaszczepionych podróżnych czeka we Francji przymusowa izolacja.
Piasecki w oparach absurdu, które sam tworzy
W tym miejscu pozwolę sobie na odrobinę publicystyki dziennikarskiej. Zaznaczam to otwarcie, gdyż widząc totalniackie zapędy Pana Piaseckiego warto nadmienić ten fakt ze zwykłej ostrożności procesowej. Bo przypomnijmy, że wolne media, tak jak wolne sądy są tylko dla wybranych.
Tego właśnie chce lewacki mainstream dziennikarstwa w Polsce. Nie ograniczają się oni tylko do postów na Twitterze. Prowadzą deziformację dotyczącą koronawirusa za pośrednictwem swoich stacji. Dyskredytują wszelkie przejawy wątpliwości i kontestacji podawanych informacji. Wyrzucają z anteny osoby mające odwagę zadawać trudne pytania lub nie zapraszają medyków posiadających inne zdanie niż “oficjalna linia” propagandowa. Aktywnie legendują ekspertów powtarzających coraz ostrzejszą retorykę w kwestii zwalczania COVID-19. Przykładem jest promocja “jedynych słusznych” autorytetów medycznych, którzy zastraszają ludzi postulując segregację sanitarną lub odszkodowania wypłacane zaszczepionym.
W końcu, dziennikarze takich mediów stoją na równi odpowiedzialności z pseudo-autorytetami medialnymi oraz rządzącymi za dziesiątki, a nawet setki tysięcy nadprogramowych zgonów spowodowanych zamknięciem służby zdrowia w zeszłym roku. Konrad Piasecki widocznie znajduje się nadal w oparach absurdu wytworzonego przez media głównego nurtu. Ba! on sam te opary tworzy.
Interwencja poselska Siarkowska i Kowalski / fot. Twitter
Posłom Zjednoczonej Prawicy nie udało się przeprowadzić planowanej interwencji poselskiej w jednym z domów dziecka na Pomorzu. Nie zostali wpuszczeni do środka.
Celem wizyty było sprawdzenie, czy podopieczni ośrodka nie są zmuszani do szczepień przeciw COVID-19. Takie pogłoski zdementowała dyrekcja placówki.
Powoływane są specjalne ruchy i petycje społeczne mające na celu ochronę najmłodszych przed szczepieniami niesprawdzonymi preparatami.
Do interwencji poselskiej nie doszło. O umówionej godzinie, według relacji Janusza Kowalskiego, politycy nie zostali wpuszczeni do domu dziecka. W związku z tym sprawa została zgłoszona do starostwa powiatowego. Nieudana interwencja poselska w sprawie szczepień dzieci miała na celu zbadanie procedur medycznych, którym poddawani są podopieczni placówki. Politycy chcieli dowiedzieć się, czy byli oni zmuszani do zaszczepienia się przeciwko COVID-19.
— Anna Maria Siarkowska #BabiesLivesMatter (@AnnaSiarkowska) July 13, 2021
Nieudana interwencja poselska w Nowym Dworze Gdańskim
Dyrekcja podkreśla, że decyzja najstarszych, pełnoletnich wychowanków domu dziecka o szczepieniu była dobrowolna, a decyzje chętnych do szczepienia się dzieci powyżej 12. roku życia, które mogą przyjmować preparaty przeciw COVID-19, zostały skonsultowane z ich opiekunami prawnymi.
Lewicowe media, na czele z TVN zaatakowały polityków Zjednoczonej Prawicy pisząc o “hejcie ze strony antyszczepionkowców” na dyrekcję ośrodka, która “zadbała o bezpieczeństwo podopiecznych, proponując im szczepienia przeciw COVID-19.”
Kwestia szczepień dzieci staje się coraz częściej publicznie omawianym zagadnieniem. W świetle dowodów naukowych szczepienie dzieci jest bezsensowne. Statystyka śmiertelności oraz zachorowalność na COVID-19 wśród najmłodszych praktycznie nie istnieje. Dziwią więc naciski na wprowadzanie coraz niższej granicy wieku osób mogących się zaszczepić eksperymentalnym preparatem.
Na bazie tych dowodów powstają ruchy społeczne oraz petycje postulujące zakaz szczepienia dzieci.
— Karolina Elbanowska (@Karolin09097621) July 13, 2021
Poseł Janusz Kowalski odpiera ataki Lewicy
Atak na posła Janusza Kowalskiego przeprowadził szef klubu parlamentarnego Lewicy Krzysztof Gawkowski. W programie “Kwadrans Polityczny” dla stacji TVP przekonywał, że konieczne jest wzmocnienie procesu promocji szczepień.
“Mamy tak dużo szczepionek, a tak mało chcących szczepić się. Premier i minister Dworczyk powinni wzmocnić działania marketingowe” – mówił.
Gawkowski zaczepił Janusza Kowalskiego z Solidarnej Polski.
“Powinniśmy karać niektóre osoby, które są związane z obozem PiS, które mówią, by się nie szczepić. To dotyczyło posła Kowalskiego który na szczęście wyleciał z rządu, a mówił, że szczepionki są niebezpieczne” – stwierdził na wizji polityk Lewicy.
Kowalski odpowiedział Gawkowskiemu na Twitterze.
Lewica kłamała, kłamie i będzie kłamać. Pan @KGawkowski dobrze wie, że nigdy takich słów nie wypowiedziałem. Ba! Nawet się zaszczepiłem. Dlaczego więc kłamie? Idzie na nas 🇪🇺lewicowa fala ograniczania obywatelom wolności i praw obywatelskich. A w tym lewica zawsze była najlepsza.
Od 19 lipca Wielka Brytania znosi wszystkie prawnie nałożone obostrzenia związane z pandemią COVID-19. Komunikat podał w poniedziałek premier Boris Johnson.
Decyzja premiera wywołała kontrowersje wśród władz niektórych miast. Przykładem jest Londyn, który utrzyma nakaz zakrywania ust i nosa w przestrzeni transportu miejskiego.
Z badań Transport for London wynika, że w maju 86 proc. pasażerów przez cały czas trwania podróży miało na twarzy maseczki.
Podczas, gdy Wielka Brytania znosi obostrzenia, Londyn jest pierwszym angielskim miastem, które zdecydowało się na utrzymanie obowiązku zasłaniania twarzy. Nakaz ten będzie dotyczył wszystkich środków transportu zarządzanych przez miejską spółkę Transport for London (TfL). Jest to metro, autobusy i kolej miejska.
“Nie jestem gotowy na to, by stać z boku i narażać londyńczyków oraz ożywienie naszego miasta na ryzyko. Dlatego po dokładnym rozważeniu zdecydowałem się poprosić TfL o utrzymanie wymogu wobec pasażerów, aby nosili maseczki na twarzy we wszystkich środkach transportu TfL, gdy krajowe przepisy się zmienią” – oświadczył burmistrz Londynu Sadiq Khan.
Wielka Brytania formalnie znosi obostrzenia od poniedziałku
Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson ogłosił w poniedziałek, że z dniem 19 lipca zdjęte zostaną wszelkie restrykcje sanitarne. Szczególne kontrowersje budzi zniesienie nakazu zasłaniania twarzy w zamkniętych przestrzeniach publicznych. Według zalecenia brytyjskiego rządu, możliwe będzie zasugerowanie noszenia maseczek w zatłoczonych pomieszczeniach. Johnson powiedział też, że władze lokalne mogą utrzymać obowiązek noszenia maseczek w niektórych sytuacjach.
Pozostawienie takiego wymogu w transporcie miejskim rozważa również burmistrz Manchesteru Andy Burnham.
Jak wynika z badań przeprowadzonych przez TfL, w okresie od 2 do 29 maja 86 proc. pasażerów zapewniło, że przez cały czas podróżowania środkami transportu TfL miało na twarzy maseczki. Spośród pozostałych 14 proc., które nie zawsze nosiło maseczki lub nie robiło tego wcale, prawie trzy czwarte twierdziło, że jest zwolnione z tego obowiązku ze względów medycznych lub ma inny uzasadniony, zgodny z przepisami powód.
Francja wprowadzi od sierpnia przymusowe szczepienia dla medyków. Od tego samego czasu wejść do restauracji czy zrobić zakupy w centrum handlowym będą mogły tylko osoby zaszczepione.
Rada Medyczna przy premierze Morawieckim rozważa przymus szczepień, lecz myśli również o różnego rodzaju gratyfikacjach finansowych dla medyków.
Zdaniem ministra Michała Dworczyka, naturalne motywacje ludzi pragnących się zaszczepić wyczerpały się.
Zmiany w polityce covidowej Francji zapowiedział w poniedziałek wieczorem prezydent Emmanuel Macron. Będą wdrażane systematycznie przez kolejne trzy miesiące, aż do jesieni. Przewidują one m.in., że od sierpnia wejść do restauracji czy zrobić zakupy w centrum handlowym będą mogły tylko osoby zaszczepione. Do 15 września zaszczepić się muszą pracownicy służby zdrowia i placówek opiekuńczych. Jeżeli nie zastosują się do obowiązku w tym terminie, nie będą oni mogli pracować i nie będą otrzymywać wypłat. Na podobny krok, oprócz Francji, zdecydowały się też Grecja i Włochy. Czy rząd Morawieckiego pójdzie tropem tych państw i zostaną wprowadzone przymusowe szczepienia w Polsce?
Członkowie Rady Medycznej przy premierze uważają, że należy rozważyć przymusowe szczepienia dla medyków. Pojawił się też pomysł zobowiązania lekarzy, by dzwonili do niezaszczepionych. Zapadła już decyzja, że otrzymają dodatkowe wynagrodzenie, jeśli namówią swoich podopiecznych. Rozważany jest także pomysł, żeby był to obowiązek, wprowadzony decyzją administracyjną: za brak telefonu miałby grozić mandat.
Przymusowe szczepienia mogą być przeciwskuteczne
Zdaniem “Dziennika Gazety Prawnej”, który relacjonuje najświeższe doniesienia z kręgów rady medycznej, rząd nie jest skory do wprowadzania takich nakazów. Zdaniem polskiej administracji może być to przeciwskuteczne.
“Rząd rozważa różne pomysły, których celem jest większe zaangażowanie POZ w akcję szczepień. W grę wchodzi motywacja finansowa, ale myślimy także o innych rozwiązaniach” – powiedział gazecie pełnomocnik rządu do spraw narodowego programu szczepień Michał Dworczyk.
Zaostrzenie polityki szczepionkowej było tematem porannego programu Polskiego Radia 24. Gościł w nim minister Michał Dworczyk. Zdaniem polityka, w Polsce naturalne motywacje ludzi przekonanych do szczepień już się wyczerpały.
“O tym świadczy dynamika rejestracji na szczepienia. Ostatnie tygodnie to są spadki po kilkadziesiąt procent tydzień do tygodnia i rzeczywiście to staje się coraz większym wyzwaniem nie tylko dla rządu, ale dla nas wszystkich” – mówił.
Minister w rządzie Morawieckiego przyznał również, że Rada Medyczna uważnie przygląda się rozwiązaniom wdrażanym w innych państwach. Zauważył, że niektóre z nich już mierzą się z czwartą falą epidemii i wprowadzając rozwiązania do tej pory niewykorzystywane.
“My to uważnie śledzimy i analizujemy” – oświadczył.
Rada Medyczna przy premierze monitoruje rozwiązania innych państw
Dziennikarza Polskiego Radia 24 zapytał Dworczyka, czy prowadzone analizy mają na celu wprowadzenie w Polsce podobnych regulacji jak na zachodzie. Szef KPRM stwierdził, że warto obserwować i czerpać doświadczenia innych krajów. W chwili obecnej rząd skupia się tylko na monitorowaniu ich skuteczności.
“Natomiast chyba jest czymś oczywistym, że warto czerpać doświadczenia od naszych partnerów zagranicznych, warto analizować rozwiązania, które są przyjmowane w innych krajach – część z nich to są dobre rozwiązania, efektywne, a część może okazać się nieefektywnymi” – stwierdził.
“Dzisiaj nie prowadzimy tego rodzaju prac, dzisiaj raczej są prowadzone prace związane z monitoringiem, analizą efektywności tych rozwiązań, które są stosowane w innych krajach” – powiedział odnosząc się do obowiązkowych szczepień.
maseczki rysunek Jan Bodakowski / maseczki rysunek Jan Bodakowski
Współcześnie kryminalista z penisem dzięki swojemu subiektywnemu poczuciu bycia kobietą, może trafić do zakładu karnego dla kobiet, by móc tam bezkarnie gwałcić swoje koleżanki spod celi. Spragniony oryginalnych doznań posiadacz męskiego przyrodzenia, dzięki subiektywnemu poczuciu bycia kobietą, może wchodzić do ubikacji, przebieralni czy pryszniców dla kobiet.
Jeżeli politycy uznali, że nie liczą się fakty (kwestia posiadania lub nieposiadania oryginalnych i nie podrabianych narządów płciowych) tylko subiektywne odczucia, to ta sama zasada może obowiązywać i w innych kwestiach.
Abstrahując od sensowności maseczek, osoba faktycznie nieposiadająca maseczki może, powołując się na zasadę subiektywnego określania płci, twierdzić, że posiada maseczkę – a ci, którzy negują ten stan, powołując się na fakty (na to, co widzą), to transfoby. Nie może być tak, że zasada stawiająca subiektywną opinię ma obowiązywać tylko w kwestii posiadania penisa.
Ursula von der Leyen wyraziła swoje zadowolenie ze spotkania z polskim premierem. Przewodnicząca Komisji Europejskiej napisała to w swoim poście na Twitterze.
Politycy omawiali bieżące kwestie polityki europejskiej oraz praworządności. Mowa była m.in. o Funduszu Odbudowy UE, czy Europejskim Zielonym Ładzie.
Europejscy liderzy spotkali się na roboczej kolacji w Brukseli.
Ursula von der Leyen jest zadowolona ze spotkania z Mateuszem Morawieckim. O przebiegu roboczej kolacji oraz kwestiach omawianych przez polityków wspomniała na swoim Twitterze.
„Dobre spotkanie z polskim premierem Mateuszem Morawieckim dzisiejszego wieczoru na temat kluczowych europejskich kwestii: kolejnych kroków w osiąganiu naszych wspólnych celów klimatycznych i jutrzejszych propozycji, zielonej taksonomii, Fundusz Odbudowy oraz kwestii praworządności” – napisała Von der Leyen.
Good exchange with Polish Prime Minister @MorawieckiM this evening on key European files:
➡️ The next steps in reaching our common climate objectives and tomorrow’s proposals
Von der Leyen jest zadowolona z przebiegu rozmów z polskim premierem. Politycy spotkali się w Brukseli. Omówienie wszystkich spraw zajęło im około dwóch godzin.
W środę Komisja Europejska ma zaprezentować szczegóły tzw. Europejskiego Zielonego Ładu. Przewiduje on neutralność klimatyczną Unii Europejskiej do 2050 roku. Spotkanie Morawiecki – Von der Leyen ma także dotyczyć planu na wykorzystanie pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy po pandemii. Posłużą one do finansowania m.in. “Polskiego Ładu”. Rząd przesłał program do Komisji na początku maja i teraz toczą się negocjacje na linii Warszawa-Bruksela przed ostatecznym jego zatwierdzeniem.
Badanie przeprowadzone przez Social Changes pokazuje mocny mandat społeczny dla polskiego rządu w sprawie nieuzasadnionych roszczeń żydowskich oraz walki z fałszywą narracją historyczną.
Według sondażu 62 proc. Polaków uważa, że Polski rząd powinien sprzeciwić się roszczeniom Izraela i środowisk żydowskich w sprawie tzw. mienia bezdziedzicznego.
Polacy są zgodni ponad podziałami również w kwestii walki z fałszywą narracją historyczną, która przypisuje narodowi polskiemu winę za Holokaust. W tej kwestii 75 proc. badanych wyraża zdecydowane stanowisko.
Z sondażu wynika, że Polacy są przeciwni roszczeniom żydowskim. Social Changes zadało pytanie o sprzeciw polskiego rządu wobec roszczeń żydowskich.
“Czy Polski rząd powinien sprzeciwiać się roszczeniom Izraela i środowisk żydowskich w sprawie tak zwanego mienia bezspadkowego, czyli majątku po Żydach będących polskimi obywatelami, którzy zostali zamordowani przez Niemców podczas II Wojny Światowej?” – brzmiała ankieta.
Polacy przeciwni roszczeniom żydowskim i zakłamywaniu historii
Odpowiedź twierdzącą wyraziło aż 62 proc. badanych. Przeciwnego zdania było zaledwie 13 proc. respondentów. Zdecydowane stanowisko rządu w tej sprawie popierają wyborcy wszystkich trzech największych partii politycznych. Są to Zjednoczona Prawica, Koalicja Obywatelska oraz Polska 2050.
Polacy są przeciwni roszczeniom żydowskim, ale wspólnym głosem mówią również w innej kwestii. Chodzi o walkę z przypisywaniem narodowi polskiemu winy za Holokaust. Twarde stanowisko w tej sprawie popiera aż 75 proc. badanych. W tej kwestii również wyborcy wszystkich trzech głównych sił politycznych są zgodni.
Badanie udowadnia, że rząd Zjednoczonej Prawicy posiada mocny mandat społeczny. W sondażu widać poparcie wyborców do stawienia oporu nieuzasadnionym roszczeniom żydowskim oraz pracy nad nowelizacją ustawy o KPA. W kwestii roszczeń żydowskich uzyskali 82 proc. wsparcia własnego elektoratu, a w sprawie walki z kłamstwami historycznymi 89 proc.
Badanie zostało zrealizowane metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) na panelu internetowym. Badanie zostało przeprowadzone na ogólnopolskiej, reprezentatywnej (pod względem: płci, wieku, wielkości miejsca zamieszkania) próbie Polaków N=1057 osób w dniach od 2 do 5 lipca 2021 roku.
Do sieci trafiły kolejne fragmenty wiadomości z czerwcowego ataku na skrzynkę mailową ministra Michała Dworczyka. Tym razem ujawniają one przyczyny działań polskiego rządu w sprawie wyborów na Białorusi.
W ujawnionych wiadomościach, Mateusz Morawiecki rozpisuje całą taktykę postępowania polskiej administracji w kwestiach ówczesnej polityki międzynarodowej, ale również wewnętrznych podziałów wśród koalicjantów.
Wyciek rzekomych wiadomości premiera ujawnia podłoże przeprowadzonej akcji polskiego rządu pt. “Solidarni z Białorusią”
Do sieci wyciekły maile Mateusza Morawieckiego, które dotyczyły Białorusi. Afera e-mailowa polskiego rządu nabrała rozpędu po jego wiadomości do wiceszefa MSZ Pawła Jabłońskiego, rzecznika rządu Piotra Mullera i szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka. Szef rządu dopytywał w sierpniu 2020 r. o pogłębione analizy, w których opisana miała być sytuacja reżimu w Mińsku.
Morawiecki wymienił kilka zagadnień, które go interesują (pisownia oryginalna):
“czerwony ludzi
zielone ludziki
białoruskie ludziki
Sytuacja GOSPODARCZA
kto stoi za panią Ciechanowska? (tu premierowi chodziło o Swietłanę Cichanouską – red.)
Co na to wszystko Amerykanie?
Czy jest to robota Putina
Co mówią nasze służby specjalne?”
Przyczyny wsparcia polskiego rządu dla opozycji na Białorusi
W innej części wpisów premiera widać pomysł zaproszenia ówczesnego sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo do Warszawy. Morawiecki chciał go zaprosić na “mini szczyt V4, B3+ Ukraina nt. Białorusi w Warszawie”. “To by było wow” – pisze premier i dodaje kilka zdań dalej, że takie spotkanie “z całym szacunkiem dla walki Białorusinów to też jest polityczne złoto dla nas”.
Premier pisząc dalej wskazuje dwa aspekty, które jego zdaniem będą korzystne dla władzy w Warszawie.
“1. Wewnętrznie a/ Opozycja i Tusk bezradni b/ tematy solpol [Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry] /// prowokacje — zamrożone
2. Europejsko -> gdzie ta solidarność europejska? Gdzie troska o wartości demokratyczne i prawa człowieka”
W sierpniu ubiegłego roku toczyła się batalia o mechanizm powiązania wypłaty eurofunduszy z praworządnością. Właśnie wtedy ziobryści krytykowali rząd za działania na tym polu. Konflikt był na tyle intensywny, że w przestrzeni publicznej pojawiły się informacje nawet o potrzebie przeprowadzenia przyspieszonych wyborów. Maile pokazują, że premier chciał wykorzystać sytuację na Białorusi do uporania się z politycznym przeciwnikiem.
Pracownicy Morawieckiego w odpowiedzi na jego propozycje wspierają pomysł premiera. Po wymianie kolejnych maili opracowują plan Solidarni z Białorusią (jedną z roboczych nazw miał być “Plan premiera Mateusza Morawieckiego dla Białorusi”).
Wśród głównych punktów planu pojawia się również wsparcie dla represjonowanych czy program stypendialny dla studentów i naukowców. Są tam także ułatwienia przy wjeździe na teren RP czy pomoc niezależnym mediom m.in. Bielsatowi, Karcie97, Radiu Racja. Ponadto pojawił się pomysł na sejmową uchwałę oraz informację Morawieckiego na forum Sejmu na temat programu.
Jedną z osób, która w wymianie mailowej dorzucała pomysły do puli, był Jan Rościszewski, od niedawna prezes zarządu PKO BP. Wówczas był zastępcą prezesa.
Afera e-mailowa polskiego rządu
Od początku czerwca w internecie pojawiły się zrzuty ekranu mające pochodzić z prywatnej skrzynki pocztowej Michała Dworczyka. 9 czerwca szef KPRM wydał oświadczenie na Twitterze. W związku z doniesieniami dotyczącymi włamania na jego skrzynkę e-mail i skrzynkę jego żony, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe.
Podkreślił jednocześnie, że “w skrzynce mailowej będącej przedmiotem ataku hakerskiego nie znajdowały się żadne informacje, które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny”.
W kolejnych dniach w serwisie Telegram pojawiały się rzekome wiadomości z konta e-mail Michała Dworczyka. Wśród nich znalazły się prawdopodobnie poufne wiadomości dotyczące uzbrojenia polskiej armii zdradzające szczegóły negocjacji z innymi państwami w zakresie obronności, a także wewnętrzne konwersacje najbliższego otoczenia Mateusza Morawieckiego, w tym te z udziałem jego samego.
Muzułmański mord honorowy w Syrii. Rodzina wydała wyrok na kobietę. Nie chciała wyjść za mąż
Portal Al-Monitor opisuję sytuację mordu honorowego, który miał miejsce na początku lipca w północnej Syrii. Kobieta została zamordowana przez rodzinę oraz współczłonków swojego plemienia ze względu na brak chęci poślubienia kuzyna.
Portal dokładnie opisuje śmierć kobiety, która została rozstrzelana w opuszczonym domu.
Tragedia na Bliskim Wschodzie wywołała lawinę reakcji w mediach społecznościowych. Głos zabrali przedstawiciele lokalnych elit, duchowieństwa oraz dziennikarze i aktywiści społeczni.
Syryjscy aktywiści udostępnili ostatnio w mediach społecznościowych wideo, pokazujące grupę młodych mężczyzn zabijających 18-letnią Eidę al-Hamoudi na terenach wiejskich prowincji Hasakah. Mord honorowy w Syrii miał podłoże plemienne.
Na filmie grupa młodych mężczyzn zaciągnęła dziewczynę do opuszczonego domu. Odśpiewywali oni pieśni wzywające do zemsty i zmywające wstyd i hańbę. Dziewczyna została rzucona na ziemię. Sprawcy strzelali do niej wielokrotnie, dziewczyna błagała o litość. W końcu została brutalnie zabita w imię zachowania honoru rodziny.
Mord honorowy w Syrii efektem plemiennych porachunków
Źródła ze wsi Hasakah donoszą, że Hamoudi została zabita, ponieważ odmówiła poślubienia swojego kuzyna. Uciekła z młodym mężczyzną, którego rzekomo kochała. Była ścigana przez członków jej plemienia i zabita w opuszczonym domu na wsi al-Malikiyah, na północ od Hasakah.
Źródła podały, że młody mężczyzna, z którym rzekomo uciekła dziewczyna, poprosił jej rodzinę o rękę. Jednak odrzucili oni jego prośbę. Zwyczaje plemienne dają pierwszeństwo w małżeństwie męskim krewnym, a zalotnicy spoza rodziny lub plemienia mogą zostać odrzuceni.
Mord honorowy w Syrii stał się powodem licznych akcji w mediach. W odpowiedzi na tę zbrodnię aktywiści portali społecznościowych uruchomili arabskie hashtagi, które tłumaczy się na „prawo dziewczyny z Hasaki” i „ochronę syryjskich kobiet”. Aktywiści wzywają do ścigania tych, którzy mordują kobiety.
Fala komentarzy potępiających mord honorowy wobec kobiety w Syrii
Potępiając ohydną zbrodnię, ekspert prawa Yasmine Benshi opisała swoje stanowisko w poście na Facebooku.
„Zabili ją z zimną krwią pod pretekstem zmycia wstydu i zachowania honoru. Ponad 20 mężczyzn i kobieta zebrali się, by zabić młodą dziewczynę. Wśród nich był jej kuzyn, którego poślubienia odmówiła jej ojcu jej braciom. Czy to dowód męskości? Udowadniają, że są mężczyznami, zabijając własne ciało i krew? Czy zwyczaje i tradycje wyparły religie? Takie historie wciąż słyszymy. Potrzebujemy stu rewolucji przeciwko tym społeczeństwom”. – napisała.
Tego samego dnia syryjski duchowny Mohammad Habash napisał na swoim koncie na Facebooku o zamordowaniu Hamoudi.
„Ci złoczyńcy są popełniali przestępstwa pod pretekstem honoru. Działali bez honoru, sumienia i człowieczeństwa wobec dziewczyny, którą oskarżyli o grzech. Popełnili i sfilmowali morderstwo z premedytacją i umyślne”. – napisał Habash.
Habash wezwał duchownych do ścigania sprawców.
„Każdy muzułmanin w Syrii, który wierzy w proroka miłosierdzia, musi potępić tę zbrodnię i odrzucić wszelkie niegodziwe usprawiedliwienie zabicia tej niewinnej dziewczyny. Nie ma wyrażeń, które usprawiedliwiają tę brutalność. Jest pewne, że religia nie chroni ich w żadnej formie ani formie”. -powiedział.
Zauważył, że według islamu misją proroka Mahometa jest działanie poprzez napominanie, a nie kontrola nad wierzącymi.
„To okrutne morderstwo, którego karą jest piekło i nieszczęście” – kontynuował Habash.
Głos zabrali dziennikarze i aktywiści społeczni
4 lipca syryjski dziennikarz Akram Khuzam udostępnił na Facebooku post, który zatytułował „Naród dążący do większej brutalności”. Napisał wiadomość w reakcji na wydarzenia z północnej Syrii.
„Osiemnastoletnia dziewczyna pochodziła z Hasaki w Syrii. Po odmowie poślubienia kuzyna rodzina pomyślała, że zakochała się w synu sąsiadów. Kilkunastu członków jej rodziny i sąsiadów ją rozstrzelało. W mgnieniu oka młode bestie zakończyły jej życie w gradem kul.” – czytamy.
W sprawie morderstwa głos zabrała również Limar Ibrahim, szwedzka syryjska działaczka na rzecz praw kobiet.
„Powodem zabójstw honorowych jest chaos bezpieczeństwa w Syrii. Moim zdaniem zabójstwa honorowe zawsze istniały w naszym społeczeństwie, ale platformy mediów społecznościowych rzucają na nie światło i eksponują je światu. Połączenie motywów politycznych, patriarchalnych, religijnych, społecznych i plemiennych zachęca do zabijania kobiet pod pretekstem ochrony honoru. Honor jest wart więcej niż życie kobiety.” – powiedziała Al-Monitor.
„Aby zakończyć to zjawisko, należy egzekwować obowiązujące prawo – nie zwyczaje plemienne i wspólnotowe. Należy podnosić świadomość praw kobiet. Zabójstwa honorowe zdarzają się nie tylko w czasie wojny, ale oczywiście wojna umocniła prawo dżungli, które zachęca do takich zbrodni. W przypadku braku cywilnego organu państwowego potrzebne są surowe przepisy”. – dodała.
Feministki w końcu zajmą się prawdziwym prześladowaniem kobiet?
Ibrahim podkreśliła potrzebę edukowania młodszych pokoleń i kobiet o ich prawach, aby zapobiegać zabójstwom honorowym i przypadkom przemocy wobec kobiet. Jej zdaniem „Idee feministyczne powinny być rozpowszechniane w społeczeństwie. Ta edukacja musi zacząć się wcześnie w szkołach”.
Twierdziła, że rozwiązaniem zabójstw honorowych jest przełamanie tabu w społeczeństwach wschodnich.
„Powinno się rzucić światło na te zbrodnie. Powinniśmy położyć kres kulturze obwiniania ofiary, która usprawiedliwia molestowanie seksualne i morderstwo. Musimy zacząć edukować nowe pokolenia, aby pozbyć się absolutnej zależności od idei lub ludzi, skupić się na równości płci i znieść koncepcję honoru, która preferuje mężczyznę”. – dodała.
Ibrahim podsumowała swoją wypowiedź obwinianiem za taki stan rzeczy patriarchalnego społeczeństwa oraz chaosu związanego z konfliktem militarnym w Syrii.
„Niestety syryjskie kobiety stoją w obliczu patriarchalnej dyktatury i mizoginistycznego społeczeństwa. Sytuacja kobiet na obszarach opozycyjnych nie jest dużo lepsza w obliczu wyraźnego załamania bezpieczeństwa i panującego chaosu. by chronić kobiety i ich prawa”.