Rezolucja Rady Praw Człowieka ONZ powstała z inspiracji państw afrykańskich. Widzą konieczność walki ze skutkami kolonializmu oraz “systemowym rasizmem” wśród służb porządkowych.
W tym celu powstała specjalna komisja, której zadaniem jest badanie stanu „sprawiedliwości rasowej”. Zajmie się także stanem „równości” w kontekście egzekwowania prawa we wszystkich częściach świata.
Rezolucja ONZ nakłada na wspomniany panel ekspercki specjalne uprawnienia. Zakładają możliwość nakładania kar finansowych oraz użycia siły przeciw niechcącym podporządkować się decyzjom panelu środowiskom.
Ze specjalną rezolucją wystąpiły kraje afrykańskie, potępiające „utrzymujące się i dyskryminujące rasowo brutalne praktyki popełniane przez wielu funkcjonariuszy organów ścigania przeciwko Afrykanom i ludziom pochodzenia afrykańskiego”. Tekst rezolucji przyjęto bez głosowania. Potępia ona rzekomo zakorzeniony w systemach egzekwowania prawa i sądownictwa karnego „rasizm systemowy”. Domaga się surowych kar dla „przestępców rasowych.” Wszystko wskazuje na to, że ONZ wymusi na państwach zachodu reparacje za kolonializm.
Rezolucja przewiduje utworzenie „międzynarodowego niezależnego mechanizmu eksperckiego”, który będzie badał stan „sprawiedliwości rasowej” i „równości” w kontekście egzekwowania prawa we wszystkich częściach świata. W razie stwierdzenia uchybień w tym zakresie, organ powołany przez ONZ będzie żądał zadośćuczynień finansowych.
W zeszłym miesiący szefowa ONZ ds. praw człowieka, Michelle Bachelet opublikowała raport, wzywając do natychmiastowego zlikwidowania „systemowego rasizmu” przeciwko Afroamerykanom. Wskazała, że „istnieje pilna potrzeba skonfrontowania się ze spuścizną niewolnictwa”. Bachelet apelowała o skonfrontowanie się z przeszłością kolonialną i dyskryminacyjną rasowo polityką, a także by zadośćuczynić poszkodowanym społecznościom („sprawiedliwość naprawcza”).
Raport przywołał 190 zgonów Afroamerykanów w obu Amerykach i Europie rzekomo z powodu „rasistowskiej” interwencji organów ścigania.
ONZ rękoma “panelu eksperckiego” wymusi reparacje za kolonializm?
Podczas obecnej sesji Rada Praw Człowieka przyjęła szereg dokumentów w sprawie walki z rasizmem. Podjęła również uchwałę w sprawie promocji praw człowieka w internecie oraz sytuacji w Syrii na Białorusi, Ukrainie itp. Powołano specjalny panel ekspercki.
W rezolucji w sprawie promowania i ochrony praw człowieka. Rada postanowiła, że nowy panel ekspercki będzie złożony z trzech osób z doświadczeniem w zakresie egzekwowania praw człowieka. Zajmie się on postulowaniem podstawowych wolności Afrykanów oraz osób pochodzenia afrykańskiego. Jego zadaniem będzie również ochrona przed nadmiernym użyciem siły i innymi naruszeniami praw człowieka przez funkcjonariuszy organów ścigania. Wszystko w imię sprawiedliwości rasowej i równości
W rezolucji zaznaczono, że „funkcjonariusze organów ścigania, wykonując swoje obowiązki, powinni stosować środki pokojowe, zanim odwołają się, gdy jest to absolutnie konieczne, do użycia siły”. Twierdzi również, że „w każdym razie każde użycie siły powinno być zgodne z podstawowymi zasadami legalności, konieczności, proporcjonalności, ostrożności i niedyskryminacji. ”. Zdaniem panelu ekspertów „osoby używające siły powinny być odpowiedzialne za każde użycie siły”. Jakkolwiek by tego nie nazwać, ONZ w sposób otwarty wymusi reparacje za w dużej mierze wymyślone lub sztucznie wykreowane problemy. Celem są dalsze podziały grup społecznych. Wszystko w imię nowej, neo-marksistowskiej wizji świata.
Według oficjalnych danych, na które powołuje się “Rzeczpospolita”, w ubiegłym roku wzrosła liczba kontroli operacyjnej związanej z podsłuchami obywateli.
Największym powodem inwigilacji Polaków są przestępstwa przeciwko porządkowi publicznemu. Dużą część statystyk zajmują także przestępstwa narkotykowe.
Zdaniem posłów i osób związanych ze służbami specjalnymi, wzrost liczby kontroli należy tłumaczyć obfitą w protesty uliczne jesienią ubiegłego roku.
Gazeta podsumowała w środę zasady stosowania kontroli operacyjnej przez policję w ubiegłym roku. Według “Rz” ilość przypadków związanych z podsłuchem obywateli wzrosła o niemal 2 tys. przypadków. O 700 natomiast poszła w górę liczba kontroli w tzw. trybie niecierpiącym zwłoki, czyli za zgodą prokuratora, ale bez zgody sądu – podaje “Rzeczpospolita” na podstawie sprawozdania szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego za ubiegły rok dla Sejmu. Polacy są coraz częściej podsłuchiwani.
Polacy podsłuchiwani z powodu walki z przestępczością
O prawie pół tysiąca więcej było przypadków przedłużenia kontroli o ponad trzy miesiące – zarządzono 1422 takie przedłużenia wobec 946 w 2019 r. Dziennik zaznacza, że najwięcej wątpliwości i kontrowersji budzi wśród posłów i ekspertów lista przestępstw, w związku z którymi wystąpiono o podsłuchy: numerem jeden okazały się przestępstwa “przeciwko porządkowi publicznemu” – dotyczyło ich aż 7179 podsłuchów.
Jak wyjaśnia gazeta powołując się na stanowisko policji, przestępstwa przeciwko porządkowi publicznemu obejmują: działania w zorganizowanej grupie przestępczej, nielegalne posiadanie broni palnej czy wzięcie zakładnika. Opozycja uważa natomiast, że pod tym terminem mogą się ukrywać zlecenia na podsłuchiwanie organizatorów jesiennych protestów politycznych.
Na drugim miejscu są przestępstwa narkotykowe. Tego typu działań służby dotyczyły 6022 kontrole operacyjne. Czynów przeciwko życiu i zdrowiu tylko 686, a 416 nadużyć ekonomicznych. Zaskakujące dane na temat stosowania inwigilacji przynosi sprawozdanie szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego dla Sejmu za ubiegły rok.
Warto podkreślić, że o kontrolę operacyjną może wnioskować komendant główny policji. Podobne uprawnienia mają także komendanci CBŚP i BSW po uzyskaniu pisemnej zgody prokuratora generalnego. Jeśli do pięciu dni sąd nie wyda zgody na podsłuch, stenogramy muszą zostać komisyjnie zniszczone.
Zdaniem posłów i osób związanych ze służbami specjalnymi, wzrost liczby kontroli należy tłumaczyć obfitą w protesty uliczne jesienią ubiegłego roku.
“Częstsze kontrole operacyjne można tłumaczyć głównie gorącą, obfitą w uliczne protesty jesienią, gdy był Strajk Kobiet, ale i Marsz Niepodległości i protesty AgroUnii” – uważają posłowie i sami policjanci w nieoficjalnych rozmowach z “Rzeczpospolitą.
Pogotowie COVID-19 / Fot. You Tube/ Chrzanowska Telewizja Lokalna
Ministerstwo Zdrowia wskazuje, na delikatny wzrost liczby pozytywnych wyników testów ostatniej doby. Nadal jednak wyniki nowych zakażeń nie wzbudzają niepokoju.
W czwartek odnotowano 105 nowych pozytywnych wyników testów na obecność COVID-19, 12 zakażonych osób zmarło. Do tej pory największą dzienną liczbę zachorowań potwierdzono w raporcie resortu zdrowia z 1 kwietnia: 35 251.
Zarówno szpitale, jak i sprzęt medyczny pozostają w gotowości do pomocy osobom, które zachorują.
Resort zdrowia wskazuje, że liczba zakażonych rośnie. W w stosunku do środy liczba zakażonych kolejnej doby wzrosła o 19 osób. Odnotowano też o 6 zgonów osób z COVID-19 więcej. Jednak mimo to, koronawirus w Polsce nadal nie powraca do zasięgu znanego z wiosny.
Do tej pory największą dzienną liczbę zachorowań potwierdzono w raporcie resortu zdrowia z 1 kwietnia: 35 251. Najwięcej zgonów odnotowano w raporcie z 8 kwietnia. Było to 954 przypadków. W sezonie letnim koronawirus w Polsce widocznie odpuścił. Widać jednak powolną tendencję zmierzającą do oswajania Polaków z wyższymi wynikami zachorowań.
Wcześniej w czwartek resort przekazał, że wskaźnik ozdrowieńców w Polsce wynosi już 2 652 655.
W szpitalach w całym kraju przebywa 388 chorych z COVID-19. Podłączonych do respiratorów jest 62 pacjentów. Resort podał, że dla pacjentów z COVID-19 przygotowano 6507 łóżek i 647 respiratorów.
Na kwarantannie przebywa obecnie niespełna 90,5 tysiąca osób.
Według najnowszego sondażu przeprowadzonego przez Social Changes, na najwyższe poparcie niezmiennie może liczyć Zjednoczona Prawica. Na drugim miejscu znajduje się Koalicja Obywatelska, a na trzecim Polska 2050.
Badanie wskazuje, że gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, to do Sejmu weszła by także Lewica oraz Konfederacja.
Wynik poniżej progu wyborczego odnotował PSL oraz Kukiz’15.
Stabilne poparcie dla Zjednoczonej Prawicy objawia się wynikiem na poziomie 34 proc. respondentów. Według tego sondażu, Koalicja Obywatelska może liczyć na 24 proc. głosów. Gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, ruch Szymona Hołowni Polska mógłby liczyć na 20 proc. badanych.
Sondaż dla portalu wPolityce.pl uwzględnia również 9 proc. poparcia dla Lewicy oraz 7 proc. dla Konfederacji. Poniżej progu wyborczego znalazły się Polskie Stronnictwo Ludowe z 4 proc. poparcia i Kukiz’ 15 z wynikiem 1 proc. Natomiast 1 proc. badanych nie wie, na które grupowanie oddałoby swój głos.
Od badania sprzed tygodnia stabilne poparcie Zjednoczonej Prawicy poprawiło się o 1 pkt proc. Najwięcej, bo 3 punkty zyskała Koalicja Obywatelska, z kolei Polskie Stronnictwo Ludowe zyskało 2 punkty.
Polska 2050 straciła 4 punkty; po 1 punkcie straciły Konfederacja oraz Kukiz’15. Wynik Lewicy pozostaje bez zmian.
W innym niedawnym sondażu, Polacy wyrazili swój sprzeciw wobec nieuzasadnionych roszczeń środowisk żydowskich. W sondażu dla tej samej pracowni badań opinii społecznej, 62 proc. Polaków uznało, że rząd powinien sprzeciwiać się roszczeniom ze strony Izraela. Jeszcze wyższy wynik, bo aż 75 proc. obywateli Polski uznało, że należy walczyć z kłamliwymi pomówieniami Polaków o udział w Holokauście. W tych kwestiach wyborcy głównych sił politycznych są zgodni.
To już 3 miesiące, jak Jaś Kapela nie jest w związku z Hanią Zagulską, Dziewczyna dodała wpis na Twitterze, w którym przyznaje, że jest jej ciężko po rozstaniu z Kapelą. Stwierdziła, że to ona musiała zakończyć ten związek i liczy na spokój w ocenie osoby, od której musiała odejść. Kapela zostawił dziewczynę dla narkotyków?
dziś, 3 miesiące po rozstaniu. jest ciężko, lepiej niż było i będzie dobrze.
tak chcę myśleć oraz ze spokojem spojrzeć kiedyś na osobę od której musiałam odejść.
dobranoc
— Hanna M. Zagulska (ona / jej) (@hmzagulska) July 14, 2021
Internauci skomentowali słowa dziewczyny. Niektóre wiadomości dodawały otuchy, lecz znalazły się również celne podsumowania osoby Jasia Kapeli. Jeden z internautów napisał: “Jasiek dostał 600 zł od @K_Stanowski i poszedł na baby.” Rzeczywiście taka suma mogła zawrócić w głowie człowieka, który prawdopodobnie w swoim życiu więcej pieniędzy dostał od innych, niż sam zarobił.
Trudno się nie oprzeć wrażeniu, że nagły wzrost sławy mógł iść w parze z zakończeniem relacji Jasia i Hani. Chyba, że dziewczyna zauważyła narastające problemy z używkami nowego “gwiazdora” lewicy. Nie kryje on przecież swojego zamiłowania do substancji odurzających. Napisał nawet książkę pt. “Warszawa wciąga. Tu byłem, tu ćpałem, tu piłem”, w której opisuje własne doświadczenia z warszawskich klubów będąc pod wpływem substancji prawnie zakazanych. Może to jednak Kapela pierwszy odszedł i zostawił dziewczynę dla narkotyków?
Po zmianie kwoty ryczałtu na biuro poselskie, kwota ta wynosi ponad 17 tys. zł. Została podwyższona o 2 tys. zł i jest to najwyższa tego typu podwyżka w historii.
Według Centrum Informacyjnego Senatu, głównym motywem podwyżki ryczałtu był przede wszystkim rosnący koszt wynagrodzeń pracowników biur oraz inflacja.
Według senatora Tomasza Głogowskiego z KO, podwyżka ryczałtu jest odpowiedzią na obniżone w 2018 wynagrodzenia poselskie i senatroskie.
Po zmianach kwota ta wynosi 17,2 tys. Podwyżki wynagrodzeń polityków sprawiają, że nawet najmocniej zwalczające się obozy polityczne potrafią dojść do porozumienia.
“Marszałkowie Sejmu Elżbieta Witek z PiS i Senatu Tomasz Grodzki z KO, choć reprezentują rywalizujące ze sobą obozy, w tej sprawie doszli do porozumienia” – pisze “Rzeczpospolita.
Wspólne zarządzenie miało zostać podpisane 7 lipca.
“Kilka dni temu otrzymaliśmy informację z kancelarii o zarządzeniu podwyższających ryczałt” – cytuje senatora Krzysztofa Słonia z PiS “Rzeczpospolita.
“Czas pandemii nie wydaje się być najbardziej fortunnym momentem. Choć, jak pokazuje doświadczenie, tego typu decyzje zawsze spotykają się z negatywnym odbiorem” –powiedział senator Koalicji Obywatelskiej Tomasz Głogowski.
Rekordowe podwyżki wynagrodzeń polityków w ramach ryczałtu na biura poselskie
Z danych Centrum Informacyjnego Senatu wynika, że jest to najwyższa podwyżka ryczałtu na prowadzenie biura poselskiego w historii. Zdaniem senatora Słonia prawdopodobnym powodem takiego stanu rzeczy jest “zgłaszanie przez parlamentarzystów, szczególnie z tych dużych miast, wzrostu wydatków związanych z wynajmowaniem lokali na biura główne i filie oraz wzrost kosztów zatrudnienia”.
Według CIS głównym motywem podwyżki ryczałtu był przede wszystkim rosnący koszt wynagrodzeń pracowników biur i podkreśla, że winna jest przede wszystkim inflacja i większe składki na ubezpieczenia i Fundusz Pracy.
“Jeśli ktoś chce zatrudniać dwóch pracowników i jednocześnie ponosi koszty biura, trudno jest zapewnić konkurencyjne wynagrodzenie. A przecież w biurach powinny pracować osoby o kompetencjach przydatnych dla mieszkańców” – powiedział senator Głogowski.
Polityk dodaje, że podwyżki wynagrodzeń polityków wynikają z niskiego uposażenia poselskiego i senatorskiego. W 2018 roku ich pensje zostały obniżone z ok 10 tys. zł do 8 tys. zł brutto.
Sondaż United Surveys dla RMF FM i “Dziennika Gazety Prawnej” wskazuje, że Polacy są podzieleni w kwestii nowelizacji KPA oraz reprywatyzacji.
Niemal połowa badanych popiera projekt nowelizacji ustawy, który obecnie znajduje się w polskim parlamencie.
Podziały widać również na tle elektoratów partyjnych. Największe poparcie dla ustawy mają wyborcy Zjednoczonej Prawicy i Konfederacji. Najmniej zadowoleni są z niej przedstawiciele PSL i Kukiz’15.
Sondaż przeprowadziła pracownia United Surveys na zlecenie RMF FM oraz “Dziennika Gazety Prawnej”. Sprawdzał on stosunek obywateli do kwestii nowelizacji Kodeksu podstępowania administracyjnego. Z badania wynika, że Polacy są podzieleni w sprawie KPA.
Polacy podzieleni w kwestii nowelizacji KPA
Na pytanie brzmiące: “Czy Pan/Pani uważa, że nowelizacja Kpa to dobry pomysł?” łącznie 45,7 proc badanych odpowiedziało twierdząco (13,1 proc. zdecydowanie tak, 32,6 proc. raczej tak). Negatywną opinię o planowanych zmianach prawa ma 38,6 proc. badanych (zdecydowanie nie 14,9 proc., raczej nie 23,7 proc.). 15,8 proc. zapytanych nie potrafiło jednoznacznie wskazać odpowiedzi.
Polacy są podzieleniw sprawie noweli KPA, a różnice między nimi częściowo pokrywają się z rozwarstwieniem partyjnym.
Pozytywne zdanie o nowelizacji KPA mają przede wszystkim wyborcy, którzy w wyborach do Sejmu w 2019 roku głosowali na Zjednoczoną Prawicę lub Konfederację. W tej sprawie 68 proc. wyborców Zjednoczonej Prawicy zadeklarowało poparcie nowelizacji, 26 proc. elektoratu obozu rządzącego ocenia ją negatywnie, a 6 proc. nie ma zdania na ten temat.
Wśród wyborców Konfederacji poparcie dla kontrowersyjnej zmiany prawa jest jeszcze wyższe. Popiera ją 69 proc., 7 proc. jest przeciwnego zdania a 24 proc. respondentów odpowiedziało “nie wiem”.
Stanowisko wyborców pozostałych partii
Łącznie 47 proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej popiera nowelizację, odwrotnie uważa 26 proc. badanych, a 27 proc. nie opowiedziało się po żadnej ze stron.
Wyborcy PSL i Kukiz’15 najczęściej wypowiadali się o propozycjach w sposób krytyczny (62 proc.). 30 proc. badanych popiera nowelizację, a 8 proc. z nich wybrało opcję “nie wiem”.
Okazało się, że nowelizacja KPA jest bardzo kontrowersyjna dla elektoratu Lewicy. Popiera ją 40. proc wyborców, przeciwnych jest 36 proc., nie ma zdania 24 proc.
Sondaż wykonano metodą CATI (Computer Assisted Telephone Interview) 5 lipca 2021 roku na próbie 1000 osób.
Parlament w Irlandii przychylnie ocenił propozycję nowelizacji ustawy o przepisach epidemicznych w tym kraju. Ma ona wprowadzić segregację sanitarną na wzór przepisów francuskich.
W myśl tego prawa, osoby niezaszczepione i nieposiadające tzw. paszportów covidowych nie będą miały wstępu do lokali gastronomicznych.
Wicepremier Irlandii twierdzi, że jest to kontrowersyjne rozwiązanie, ale najlepsze ze wszystkich możliwych w obecnym stadium epidemii.
Zaproponowana przez rząd w Irlandii nowelizacja ustawy o przepisach epidemicznych wprowadza segregację sanitarną. W myśl nowego prawa, obowiązywał będzie zakaz wstępu do lokali gastronomicznych dla osób bez szczepienia. Restauracje będą mogły wznowić przyjmowanie klientów wewnątrz, ale tylko w pełni zaszczepionych. Wyjątkiem będą osoby, które posiadają w paszporcie covidowym udokumentowane przejście choroby. Ograniczenie ma obowiązywać do 9 października, choć we wrześniu przeprowadzony zostanie przegląd sytuacji.
Zakaz wstępu do części miejsc publicznych dla osób bez szczepienia jest dla władzy w Irlandii kompromisem
Wicepremier Leo Varadkar przyznał w trakcie debaty w parlamencie, że proponowane przez rząd rozwiązanie nie jest idealne, ale jest lepsze i bezpieczniejsze niż dwie możliwe alternatywy. Czyli otwarcie sektora gastronomicznego bez ograniczeń albo pozostawienie go zamkniętym do czasu zbudowania odporności zbiorowej w społeczeństwie. Zakaz wstępu do części miejsc publicznych dla osób bez szczepienia przeciw COVID-19 jest dla niego kompromisem.
Wicepremier Irlandii tłumaczył się, że podobne regulacje prawne wprowadziła już Dania i Niemcy. Dodał, że ma wiedzę o tym, iż kilka kolejnych krajów Unii Europejskiej również podąża tą drogą. Opozycja przekonywała, że to rozwiązanie dyskryminujące. W głosowaniu rządową propozycję poparło 74 posłów, przeciwnych było 68. Do tej pory w Irlandii pierwszą dawkę szczepionki otrzymało prawie 2,73 mln osób, a drugą – ponad 2,12 mln. Stanowi to odpowiednio 71,9 proc. oraz 57,3 proc. dorosłych mieszkańców kraju.
O tego typu regulacjach i możliwości wprowadzenia ich w Polsce wypowiedział się również minister Michał Dworczyk. Powiedział, że w tej chwili Rada Medyczna przy premierze “monitoruje” skuteczność nowych regulacji w państwach zachodu. Nie wykluczył wprowadzenia podobnych regulacji w Polsce.
Społeczność żydowska na ziemiach polskich korzystała z ogromnych przywilejów, dzięki którym rdzenna polska ludność chłopska miała o wiele mniejsze prawa w Polsce niż Żydzi. Pomimo polskiej tolerancji Żydzi nie poczuwali się do solidarności z Polską i Polakami, przejawiali patologiczną pogardę i nienawiść do Polski i Polaków, czemu dawali wyraz, występując przeciwko odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku, i wspierając bolszewicką agresję na Polskę w 1920 i 1939 roku.
“Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach”
Kwestia sprzeciwu Żydów wobec odzyskania przez Polskę niepodległości po zaborach jest jednym z tematów monumentalnej (zawierającej imponującą ilość niezwykle wartościowych cytatów i informacji o antypolskiej działalności Żydów) pracy Jacka Międlara “Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach”. Praca ta zapewne spotka się z rytualnym jazgotem lewicy, pseudo liberałów, filosemitów i Żydów, zarzucających autorowi rzekomy antysemityzm – czyli pisanie prawdy sprzecznie z kłamliwą żydowską antypolską mową nienawiści.
Wincenty Witos opisywał nienawiść Żydów do Polski i Polaków
Jeden z twórców polskiej niepodległości, lider ruchu ludowego, Wincenty Witos, cytowany na kartach książki Międlara, opisywał jak w czasie I wojny światowej Żydzi na ziemiach polskich prowadzili antypolską działalność: donosili na Polaków, korzystali z uprzywilejowania ze strony zaborców kosztem Polaków, zarabiali na dostawach dla walczących armii, kiedy polski rekrut ginął przymusowo wcielony do zaborczych armii, uchylali się od walki na froncie. Witos opisywał też, jak żydowscy sanitariusze gorzej traktowali polskich rannych „niż żołnierzy innych narodowości”.
Cytowany przez Międlara Wincenty Witos w pracy „Moje Wspomnienia” pisał, że w II RP „ludność żydowska w ogromnej swej większości albo jest zupełnie na losy Polski obojętna, albo do niego uprzedzona, a pewna jej część jest nawet wrogo uprzedzona”.
W swoich wspomnieniach Witos pisał – „na własne oczy widziałem w roku tysiąc dziewięćset dwudziestym oddziały Żydów polskich występujące z bronią w ręku przeciwko polskim wojskom, razem z bolszewikami. Patrzyłem także, z jaką radością oczekiwali liczni Żydzi wejścia wojsk bolszewickich do Warszawy i jak wyraźnie manifestowali swoją dla nich przychylność. Bardzo wiele mówią też liczne procesy komunistyczne, wykazujące stałą przeciw państwowa działalność Żydów”.
Raport amerykańskiej armii z 1919 roku o nienawiści Żydów do Polski i Polaków
Według raportu „Siła i cele międzynarodowego żydowstwa” armii USA z 1919 roku (odtajnionego w 1973 roku) 90% Żydów w 1918 roku nie chciało wolnej Polski i unikało służby w Wojsku Polskim. Kiedy Polska walczyła z bolszewikami o przetrwanie, w Warszawie Polacy byli zmuszeni rozpędzać żydowskie prosowieckie i antypolskie manifestacje. Uzbrojone bandy żydowskie w 1920 roku zbrojnie wspierały sowietów – Żydzi z ziem polskich ochotniczo wstępowali też w szeregi Armii Czerwonej. Do Armii Czerwonej dezerterowali też żydowscy poborowi z Wojska Polskiego. Antypolska konspiracja Żydów wspierająca sowiecką agresję była finansowana też z zachodu.
Powszechna kolaboracja Żydów z sowietami w 1920 roku
Witos wspominał też jak przed bitwą warszawską na ulicach Warszawy „znaczna część ludności żydowskiej z utęsknieniem oczekiwała na zwycięstwo bolszewików i wejście ich do stolicy”. Zdaniem przywódcy ludowców Żydzi mieszkający wokół Warszawy byli silnie zbolszewizowani. W 1920 roku w całej Polsce bojówki żydowskie atakowały walczące z sowietami oddziały Wojska Polskiego od zaplecza.
W opinii Witosa „ludność Żydowska w sposób mniej lub bardziej wyraźny stanęła po stronie wrogów” – przykładem tego była postawa siedleckich Żydów. Witos opisywał jak „prawie cała ludność żydowska Siedlec nie tylko stanęła po stronie bolszewików, ale razem z nimi zaczęła nękać ludność polską”. Żydzi dostarczali sowietom wszystkiego za darmo i okazywali wrogość Polakom. Józef Piłsudski siedleckim Żydom zapewnił bezkarność.
Żydzi wspierali Ukraińców w 1918 roku
Żydowska nienawiść do Polski przejawiała się nie tylko we wspieraniu przez Żydów sowietów, ale również w 1918 we wspieraniu Ukraińców walczących z Polakami o Lwów. Żydzi ze Lwowa stworzyli swoją milicję, która wspierała Ukraińców. Handlarze żydowscy żywność sprzedawali tylko Ukraińcom, by Polacy głodowali.
Antypolska działalność posłów żydowskich w parlamencie II RP
Nienawiść do Polski manifestowali też żydowscy posłowie w polskim parlamencie. W 1919 roku żydowscy posłowie domagali się zapisania w polskiej konstytucji autonomii (kulturalnej, narodowej, oświatowej i społecznej) dla Żydów na ziemiach polskich. Żydowscy posłowie domagali się też, by jidysz (język żydowski) stał się językiem urzędowym w Polsce, tak gdzie ludność żydowska stanowiła ponad 25% mieszkańców.
Projekt autonomii żydowskiej został przedstawiony też w 1920 roku. Zbulwersowało to posła Mieczysława Niedziałkowskiego z Polskiej Partii Socjalistycznej, który stwierdził w czasie debaty, że socjaliści odrzucają „wszelkie te koncepcje, które chciałyby z Państwa Polskiego uczynić wspólną własność Polaków i Żydów”. Zdaniem socjalistów z PPS „zachować musimy koniecznie zasadę ogólną, iż Państwo Polskie jest państwem tylko polskim”.
Żydowska antypolska kampania na arenie międzynarodowej
Antypolska działalność Żydów miała miejsce nie tylko na ziemiach polskich, ale również i na arenie międzynarodowej. Za pośrednictwem międzynarodowej pracy i w trakcie demonstracji Żydzi szkalowali Polaków, by nie dopuścić do zgody państw zachodnich na odrodzenie Polski. By nie dopuścić do powstania niepodległej Polski, Żydzi na konferencji pokojowej w 1919 roku w Wersalu wymuszali na Wielkiej Brytanii i USA niekorzystne dla Polski decyzje – Żydom sprzyjało to, że i prezydent USA Wilson i premier Wielkiej Brytanii George byli zaprzyjaźnieni z Żydami. Doszło do tego, że pod wpływem Żydów Wielka Brytania dbała o interesy swojego wroga z czasów I wojny światowej Niemiec kosztem Polski.
W USA środowiska żydowskie szerzyły kłamliwą odrażająca antypolską propagandę. Żydzi organizowali akcje szkalowania Polski w prasie USA i antypolskie demonstracje. Dla środowisk żydowskich w USA warunkiem powstania Polski było uprzywilejowanie Żydów (w tym finansowanie żydowskich szkół religijnych z podatków płaconych przez Polaków). Żydzi z USA z nienawiści do Polski nie dopuścili, by Polska zyskała Gdańsk i Śląsk, a także wspierali sowiecką agresję na Polskę. Z antypolską żydowską propagandą w USA walczyli imigranci z Europy środkowej, wschodniej i Bałkanów. W odwecie za niespełnienie żądań żydowskich Żydzi rozpoczęli kolejną antypolską kampanię nienawiści.
W Polsce wydano już wiele publikacji historycznych podobnych do książki Jacka Międlara “Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach”. Dobrze, że wciąż na nowo ten temat jest poruszany, przypominany, omawiany. Nowa publikacja na ważny temat to doskonała okazja do przypomnienia ważnych spraw, dotarcia z wiedzą do nowych czytelników do tej pory nieświadomych historii tak bardzo determinującej naszą współczesność. Czytelnicy zaznajomieni z tematyką wrogiego stosunku Żydów do Polski i Polaków mają zaś dzięki książce Jacka Międlara okazję do przypomnienia sobie tak ważnych dla naszego narodowego bytu tematów.
Ziemek od kilku dni wyraźnie sygnalizował chęć wzięcia udziału w tej walce. Lewak wyzwał Ziemowita na pojedynek, jednak nie wiadomo, czy zdawał sobie sprawę, że jego słowa zostaną potraktowane poważnie. Mimo nieco mniejszego zaangażowania na zaczepki Kossakowskiego na początku konfliktu, po ostatnich wpisach Kapeli widać gotowość do finalizacji przepychanek słownych w klatce. Z tego co czytamy na oficjalnym profilu Twitterowym Ziemowita, Jaś Kapela stanie do walki.
Walka odbędzie się w Warszawie na przełomie września/października. Będzie to pierwsza w historii polityczna walka MMA w oktagonie. Ostro poleje się krew. Prawica vs lewica. Prawdziwa wojna na pięści. Bez miękkiej gry. @JasKapela szykuj się na 3 rundy i nie zaćpaj się tylko. pic.twitter.com/MtXv4a4kwQ
— Ziemowit Piast Kossakowski (@ZKossakowski) July 14, 2021
“Potwierdzam, że dostałem taką propozycję i już się zgodziłem. Nie wiem, czy wyraził też zgodę Jaś Kapela. Ze swojej strony powiem, że z przyjemnością stoczę tę walkę. Każda okazja, żeby spuścić łomot lewackiemu publicyście jest dobra” – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Ziemowit Kossakowski.
Jaś Kapela stanie do walki?
Na zaczepkę Ziemka błyskawicznie odpowiedział Kapela, który odgraża się Piastowi, że ten po 30 sekundach będzie już leżał na glebie. Widać, że panowie nie darzą się przesadną sympatią, pytanie tylko czy jest to narastający konflikt obliczony wyłącznie na potrzeby promocji mającej wydarzyć się w Warszawie walki? Tak czy inaczej, każdy chciałby ich pojedynek zobaczyć.
Trzy rundy lol. Po 30 sekundach będziesz leżał na glebie, a po minucie będę zjadał resztki Twojego styranego serducha. Tak, jestem weganinem, ale dla Ciebie zrobię wyjątek :* https://t.co/NstS2kVqLv
Walkę postanowił zorganizować Marcin Najman, który w ramach swojej federacji MMA VIP złożył obu panom ofertę. Ziemowit jest gotowy do podpisania umowy, nawet za niewygórowane pieniądze. Nic w tym dziwnego, pieniądze to nie wszystko, a legalne zlanie lewaka w klatce jest droższe od jakiejkolwiek sumy. O ile organizatorzy gali MMA zamknęli już negocjacje z Kossakowskim, to z Kapelą wciąż one trwają, a rzecz rozbija się o kwotę wynagrodzenia dla publicysty.
Ziemowit potwierdza otrzymanie oferty
Póki co, Ziemowit sonduje zainteresowanie jego pojedynkiem z lewackim bajkopisarzem. Znając pazerność lewicowego aktywisty chociażby z programu “Hejt Park” Krzysztofa Stanowskiego, możemy być niemal pewni, że Jaś Kapela stanie do walki. Chociażby po to, by zarobić na wspomniany przez Kossakowskiego w innym komentarzu “mefedron”. To byłyby jedne z pierwszych samodzielnie i uczciwie zarobionych w życiu Kapeli pieniędzy.
— Ziemowit Piast Kossakowski (@ZKossakowski) July 11, 2021
Ziemowit „Piast” Kossakowski to dziennikarz i youtuber. W 2014 roku startował z listy PiS-u w wyborach samorządowych, lecz nie uzyskał mandatu radnego na warszawskim Ursynowie. Współpracował z TVP Info, lecz z końcem czerwca 2018 roku rozstał się z tym kanałem (nie przedłużono z nim umowy). Wcześniej zawieszono go za tekst „Kontrowersje wokół rezydentów. Narzekają na zarobki, jedzą kanapki z kawiorem”.
Przed pracą w Telewizji Polskiej Kossakowski prowadził kanał na You Tube Piast.tv, na którym relacjonował przede wszystkim demonstracje polityczne oraz inne wydarzenia publiczne z udziałem polityków i dziennikarzy. We wrześniu ub. roku wraz z Mikołajem „Jaok” Januszem rozpoczął współpracę z portalem „Życie Stolicy”.
Jaś Kapela to pisarz, poeta, publicysta – o lewicowych przekonaniach, związany z Wydawnictwem Krytyka Polityczna. Głośno było o nim pod koniec maja, gdy wziął udział w „HejtParku” Krzysztofa Stanowskiego na Kanale Sportowym, w trakcie którego przyjął od prowadzącego 700 zł za udział w programie. Dyskusja dotyczyła opłaty reprograficznej, którą Stanowski mocno krytykuje. W czerwcu Kapela ruszył ze zbiórką na Patronite.pl. Pieniądze chce przeznaczać na własne, nie tylko medialne projekty. Póki co zyskał dziesięciu patronów, którzy deklarują miesięczne wpłaty łącznie na poziomie 265 zł.