Długotrwałe objawy COVID-19 utrzymują się u części osób
Badanie przeprowadzone wśród dorosłych Szwajcarów, którzy zachorowali na COVID-19 wykazało, że jedna czwarta z nich odczuwała długotrwałe objawy przez sześć do ośmiu miesięcy po zakażeniu. Zmęczenie, duszność i depresja były najczęstszymi długotrwałymi objawami zgłaszanymi w tej grupie, co zdaniem autorów badania podkreśla potrzebę długotrwałej opieki nad pacjentem po zachorowaniu na COVID-19.
To badanie kohortowe oparte na reprezentatywnej, populacyjnej próbie osób zakażonych SARS-CoV-2 wykazało, że 26% nie odzyskało pełnej sprawności w ciągu 6-8 miesięcy po diagnozie, a 40% miało co najmniej jeden dalszy kontakt z opieką zdrowotną związany z COVID-19
– przekazali badacze z Uniwersytetu w Zurychu.
Zdaniem naukowców służba zdrowia musi odpowiednio zareagować na to zjawisko.
Wyniki te podkreślają potrzebę terminowego planowania zasobów opieki zdrowotnej i usług dostosowanych do potrzeb osób cierpiących na syndrom post-COVID-19
– stwierdzili.
Naukowcy badają zjawisko
Badanie objęło 431 uczestników, z których wszyscy byli testowani z wynikiem dodatnim między lutym a sierpniem 2020 roku. Zgodnie z danymi, 89% miało objawy w momencie diagnozy, a 19% wymagało hospitalizacji. Średnia wieku wyniosła 47 lat.
Naukowcy stwierdzili wyższy odsetek kobiet i hospitalizacji w grupie, u której objawy nie ustąpiły 6-8 miesięcy po diagnozie. Wśród 26% osób, które zgłosiły długotrwałe objawy COVID-19, około 55% miało zmęczenie, podczas gdy 25% miało duszności, a 26% objawy depresji.
Na całym świecie prowadzone są badania dotyczące długotrwałych objawów COVID-19, w których naukowcy starają się zidentyfikować przyczyny, czynniki ryzyka, a nawet sposoby łagodzenia objawów u pacjentów, którzy zgłaszają je wiele miesięcy po otrzymaniu dodatniego wyniku testu. W Europie kilka badań sugeruje, że zjawisko to może występować również u dzieci.
Mural z podobizną Pawła Adamowicza. / Fot. Twitter
W tej kamienicy mieszkańcy nie mają nawet własnych łazienek i nie pamiętają, by kiedykolwiek był tam przeprowadzony remont – zauważają politycy PiS.
Jeszcze przed odsłonięciem muralu, rada miasta zdecydowała o przekazaniu do Gdańskich Nieruchomości 1 mln zł, za które wykonany zostanie remont tej kamienicy – odpowiadają politycy KO.
Omawiany blok sąsiaduje z domem, w którym wychowywał się prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, przy ulicy Mniszki 5/6.
Mural z podobizną Pawła Adamowicza odsłonięto pod koniec czerwca. Inicjatywa wywołała gorący spór pomiędzy lokalnymi politykami PiS oraz KO.
Zapewniano nas, że mural ku pamięci Pawła Adamowicza zostanie wykonany za darmo. Następnie z kasy miejskiej poszło 30 tysięcy zł na „imprezkę” i nagrody przy odsłonięciu tego projektu. Dzisiaj dowiadujemy się o kolejnych ponad 100 tysiącach złotych wydanych na odnowienie tylko jednej ze ścian budynku – tej z muralem. Dla porównania: wyremontowanie jednego mieszkania to ok. 50 tys. zł, a w tej kamienicy mieszkańcy nie mają nawet własnych łazienek i nie pamiętają, by kiedykolwiek był tam przeprowadzony remont. Mamy coraz więcej wątpliwości co do całego przedsięwzięcia i będziemy monitorować sprawę
— Kazimierz Wielki – esencja średniowiecza (@KazimierzIIIWlk) July 15, 2021
Politycy KO nie widzą problemu
Zarzuty PiS odpierają politycy KO.
Murale to współczesne dzieła sztuki i w tym kontekście kwota 108 tys. zł, nie jest wysoka. Wykonanie muralu uważam za świetny pomysł uczczenia Pawła Adamowicza oraz kultywowania tej sztuki, z której Gdańsk słynie, chociażby za sprawą prac na Zaspie. Kwota 108 tys. zł przy 70 mln zł przepuszczonych przez formację radnych PiS na „kopertowe wybory” to jest kropla w morzu
– stwierdził Łukasz Bejm z Koalicji Obywatelskiej.
Budynek jednak w końcu doczeka się remontu?
Jeżeli radnym PiS-u wydaje się, że nie powinniśmy docieplać ściany budynku, to niech powiedzą to mieszkańcom. Przypominam, że w czerwcu br., jeszcze przed odsłonięciem muralu, rada miasta zdecydowała o przekazaniu do Gdańskich Nieruchomości 1 mln zł, za które wykonany zostanie remont tej kamienicy, łącznie z wymianą pieców węglowych oraz termomodernizacją. Odnoszę wrażenie, że nie wszyscy mają tego świadomość
– wskazała Agnieszka Owczarczak, przewodnicząca Rady Miasta z KO.
Omawiany blok sąsiaduje z domem, w którym wychowywał się prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, przy ulicy Mniszki 5/6.
Zestawienie autorstwa „Polityka w sieci”. / Fot. Twitter/YouTube
Zestawienie otworzył lewacki Tygodnik „NIE” Jerzego Urbana, który w ciągu ostatnich 28 dni zdobył niemal 800 tys. interakcji. Ze sporą przewagę wyprzedził profil „WiadomościBliskoCiebie24”. Podium zamknęło TVP INFO. W czołowej dziesiątce znalazły się jeszcze m.in.: wpolityce.pl, TVN24, Onet, czy „Gazeta Wyborcza”.
Media Narodowe z niemal 8 tys. interakcji zajęły 29. miejsce w tabeli. Kolejne pozycje należą do m.in. portalu 300polityka, „Faktów” TVN, radia TOK FM, PCh24.pl, „Gościa Niedzielnego”, „Wiadomości” TVP, czy Tygodnika „Polityka”.
Przedsiębiorcy z branży fitness domagają się sądowego ustalenia odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa w związku z administracyjnymi zakazami prowadzenia działalności tych placówek.
To może być nie koniec pozwów w kierunku rządzących.
To jest konsekwencja tego, na co wskazywaliśmy od początku, że nie może minister zdrowia uchylać dowolnych wolności konstytucyjnych w drodze rozporządzenia
– stwierdził poseł Krzysztof Bosak z Konfederacji.
Tymczasem przedsiębiorcy poinformowali, że „wbrew planom Niedzielskiego i kolegów”, nie zamkną swoich obiektów w przypadku, gdy zostanie ogłoszona kolejna fala zakażeń koronawirusem.
Po złożeniu przez branżę fitness zbiorowego pozwu przeciwko Skarbowi Państwa, reprezentowanemu przez Radę Ministrów i Ministra Zdrowia, przekazujemy, że wbrew planom Niedzielskiego i kolegów, żaden z kilkuset zaangażowanych podmiotów, nie będzie jesienią zamknięty
– napisano na twitterowym profilu OtwieraMY.
Po złożeniu przez branżę fitness zbiorowego pozwu przeciwko Skarbowi Państwa, reprezentowanemu przez Radę Ministrów i Ministra Zdrowia, przekazujemy, że wbrew planom @a_niedzielski i kolegów, żaden z kilkuset zaangażowanych podmiotów, nie będzie jesienią zamknięty.#otwieraMypic.twitter.com/47hxP2J66Z
Feministki masowo zaczęły wystawiać negatywne oceny lokalowi, który ich zdaniem należał do restauratora, z którym rozmawiała Staśko. Okazało się to nieprawdą. O „fake newsie” poinformowała sama Maja Staśko. Jednocześnie wyraziła ubolewanie, że doszło do pomyłki.
Dzisiaj na grupkach pojawił się fake news, że chodzi o Mojitos Casa Latina, przez co oceny w tym miejscu spadły z 5 do 2. A to nie ten lokal!
– napisała w mediach społecznościowych Maja Staśko.
I jeszcze ta bezczelna groźba, że ujawni prawdziwe dane zaatakowanego przez nią mężczyzny 🤮
Tak ich sobie wychowała i takich do siebie przyciągnęła: angry mob, wredny motłoch, harpie gotowe ślepo rozszarpać każdego w imię Tolerancji. pic.twitter.com/qYDJNEjv97
— Gej przeciwko światu (@WaldemarKrysiak) July 13, 2021
Teraz Maja Staśko zaapelowała, aby „wystawiać im dobre oceny dla zrównoważenia hejtu”. Atak na oślep po raz kolejny okazał się być nie najlepszym rozwiązaniem…
Cztery gminy z południa województwa małopolskiego mają poziom wyszczepialności przeciw COVID-19 niższy niż 15%. To skłoniło władze województwa do zwrócenia się o pomoc Kościoła katolickiego. Arcybiskup Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, wyraził zgodę na inicjatywę szczepień w parafiach.
Bardzo dziękuję Księdzu Arcybiskupowi Markowi Jędraszewskiemu, który wyraził zgodę na promocję akcji szczepieniowych w parafiach. Głos w kwestii szczepień autorytetów społecznych, duchowych czy sportowych jest niezwykle istotny. Tę specjalną akcję organizujemy z myślą o gminach, w których jest najniższy poziom szczepień
– powiedział wojewoda małopolski Łukasz Kmita.
Chodzi o sześć parafii. Mobilne punkty szczepień staną w:
parafii św. Łukasza Ewangelisty w Lipnicy Wielkiej 583,
parafii Przenajświętszej Trójcy w Czarnym Dunajcu – Rynek 34,
parafii św. Andrzeja Apostoła w Szaflarach – ul. Kościelna 1,
parafii Matki Bożej Królowej Aniołów w Białym Dunajcu – ul Jana Pawła II 202,
parafii św. Anny w Zębie (gmina Poronin) – ul. św. Anny 1/3,
parafii Najświętszego Serca Pan Jezusa w Bukowinie Tatrzańskiej – ul. Kościuszki 11.
W każdym punkcie będzie 300 szczepionek jednodawkowego preparatu Johnson&Johnson. Ośrodki rozpoczną swoją pracę wraz z pierwszymi Mszami Świętymi w sześciu kościołach na Podhalu. Będą otwarte od 7.30 do 15.30.
Black Lives Matter twierdzi, że Kuba cierpi przez działania USA
BLM wezwało administrację Bidena do zniesienia sankcji gospodarczych wobec maleńkiego wyspiarskiego narodu liczącego 11 mln mieszkańców. „Od 1962 roku”, piszą, „Stany Zjednoczone wymusiły ból i cierpienie na mieszkańcach Kuby poprzez odcięcie żywności, leków i dostaw, co kosztowało… [ich] szacunkowo 130 miliardów dolarów”. „Bez tych pieniędzy”, kontynuuje BLM, „Kubie trudniej jest nabyć sprzęt medyczny potrzebny do opracowania własnych szczepionek COVID-19 i sprzętu do produkcji żywności”. Warto zauważyć, że branża medyczna nie jest objęta sankcjami.
Ta „okrutna” i „nieludzka” polityka, jak twierdzi BLM, destabilizuje kraj i „podkopuje” Kubańczyków przed wyborem ich rządu. BLM twierdzi, że jest to sedno kryzysu w kraju. Przypisują oni zaangażowanie Ameryki w suwerenność i samostanowienie narodu kubańskiego chęci zmiażdżenia rewolucji komunistycznej.
Rząd USA tylko podżegał do cierpienia 11 milionów ludzi w tym kraju – z czego 4 miliony to Czarni i Brązowi
– napisano w oświadczeniu BLM.
Oświadczenie BLM nie umknęło uwadze także polskich komentatorów i spotkało się z uszczypliwymi komentarzami.
Komuniści kubańscy z poparciem komunistów murzyńskich z Black Lives Matter. Nihil novi
– napisał politolog Michał Sawicki.
Komuniści kubańscy z poparciem komunistow murzyńskich z Black Lives Matter.
Założyciele ruchu nie ukrywali, że ich celem jest wykorzystanie ruchu do zastąpienia amerykańskiego stylu życia marksistowskim społeczeństwem
– stwierdził Ari Hoffman dla The Post Millennial prawie rok temu.
Współzałożycielka BLM Patrisse Cullors przyznała, że BLM jest organizacją marksistowską.
Jesteśmy wyszkolonymi marksistkami. Jesteśmy bardzo dobrze zorientowane w, jakby to powiedzieć, teoriach ideologicznych. I myślę, że to, co naprawdę próbowałyśmy zrobić, to zbudować ruch, który mógłby być wykorzystany przez wielu, wielu czarnych ludzi
Sieć sklepów Bideronka / fot. pawulon
Wikimedia Commons
Biedronka otworzyła część swoich sklepów w ubiegłą niedzielę. Był to dzień ustawowo wolny od handlu. Powodem otwarcia sklepów jest test usług pocztowych.
Interwencję w tej sprawie zapowiedział poseł PiS Jan Mosiński. Jego partia planuje również wprowadzić nowelizację ustawy zakazującej handlu w niedzielę. Celem jest wyeliminowanie wszelkich luk prawnych, z których korzystają obecnie sklepy otwarte w święto.
Przykładem sieci sklepów, które ominęły rządowy zakaz handlu jest „Żabka” oraz Intermarche.
Biedronka otworzyła w minioną niedzielę część swoich sklepów. Powodem były testy nowej usługi pocztowej, którą sieć sklepów będzie oferowała przy współpracy z Pocztą Polską. Porozumienie ze spółką skarbu państwa jaką jest Poczta Polska zaskoczyło polityków rządzącego Prawa i Sprawiedliwości. Wygląda na to, że Biedronki będą otwarte w niedziele.
Inicjatywa portugalskiej sieci sklepów i spółki skarbu państwa zaniepokoiły posła PiS Jana Mosińskiego. Jego zdaniem sieć hipermarketów wykorzystuje niejasne regulacje prawne.
“Nie rozumiem działań Poczty Polskiej. W tej sprawie wystąpię z zapytaniem do prezesa Poczty Polskiej, ponieważ to moim zdaniem omijanie przepisów ustawy i szukanie luki w prawie. Nie wszystko przystoi spółce państwowej. Poczta Polska jest spółką skarbu państwa. Będę chciał wyjaśnić te działania” – mówi Mosiński portalowi Wirtualnemedia.pl.
Otwarte Biedronki w niedziele powodem nowelizacji ustawy zakazującej handlu
Grupa posłów rządzącej partii na czele z Januszem Śniadkiem, byłym przewodniczącym NSZZ „Solidarność” pracuje nad nowelizacją ustawy zakazującej handlu w niedzielę. Jest to odpowiedź na omijanie przepisów, o których mówił Mosiński. W myśl tej propozycji otwarte mogłyby być tylko te podmioty, które na co dzień większość przychodów osiągają z działalności pocztowej. Poseł został zapytany, czy jego partii uda się uzyskać większość podczas głosowania w tej sprawie.
“Zobaczymy w jakim kierunku będą szły te przepisy. Wówczas będziemy dyskutować, czy Porozumienie to poprze. Poza tym są też członkowie innych klubów parlamentarnych. Mam nadzieję, że swoją wrażliwość społeczną okaże Lewica i nie będzie tylko lewicą kawiorową, jak się o niej mówi i będzie lewicą z krwi i kości, której zależy, żeby niedziele były dniami wolnymi od handlu” – tłumaczy Mosiński.
Wyjaśnień od Poczty Polskiej nie będzie domagać się poseł Robert Telus z PiS.
“Poczta Polska jest państwową spółką, ale może prowadzić swoje sprawy biznesowe. Trudno mi jest to komentować. Na pewno trzeba jednak robić wszystko, żeby ten proceder ukrócić. Tu nie chodzi tylko o Pocztę Polskę, bo różne sklepy i supermarkety podpisywały umowy z innymi firmami kurierskimi, żeby mieć punkt pocztowy u siebie i obchodzić przepis” – przekonuje Telus.
Telus pośrednio odwołuje się do sieci sklepów „Żabka”, która podpisała porozumienie z firmą DHL. Sieć Intermarché podpisała z kolei umowę z firmą In Post, dzięki której w niedzielę otwarto kilkanaście sklepów. Jak na razie wygląda na to, że Biedronki będą otwarte w niedziele.
W ciągu ostatniej doby zarejestrowano w Niemczech 1642 nowe przypadki zachorowań na koronawirusa, poinformował Instytut. Ponownie wzrosła siedmiodniowa zapadalność na tą chorobę. Wariant Delta stanowi obecnie główne źródło zachorowań na COVID-19, które odnotowują Niemcy.
Według Instytutu Kocha wartość ta wynosi 8,0; dzień wcześniej było to 7,1. Najniższy poziom tej wartości odnotowano ostatnio 6 lipca: 4,9 nowych zakażeń na 100 tys. mieszkańców.
Infekcje dominującym wcześniej wariantem Alfa spadły w ostatnich tygodniach bardzo szybko, do ok. 22 proc. Inne warianty nadal odgrywają w Niemczech niewielką rolę. Wariant Delta zdominował Niemcy.
Według Instytutu Kocha, zachorowalność w grupie wiekowej 20-24 lata wzrosła w ostatnich dwóch tygodniach gwałtownie z 10 do 19. Instytut informuje o niewielkim wzroście zakażeń wśród młodzieży w wieku 15 lat i więcej. W innych grupach wiekowych częstość występowania maleje lub jest na stałym poziomie. Dla seniorów np. wartość ta pozostaje od dwóch tygodni na poziomie 1.
Wariant koronawirusa SARS-CoV-2 Delta (B.1.617.2) nazywany również VOC i określany indyjską odmianą koronawirusa SARS-CoV-2 powodującego COVID-19 obecnie stanowi największy procent zakażeń wirusem. Od kilku miesięcy rozprzestrzenia się po całym świecie. Jak na razie wariant Delta w Polsce to niewielki odsetek zachorowań na koronawirusa. W Indiach wykryto już kolejną odmianę wariantu – Delta Plus.
Robert Bąkiewicz i Stanisław Michalkiewicz / fot. medianarodowe
Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz oraz redaktor Stanisław Michalkiewicz wspólnie podnieśli kwestię roszczeń żydowskich.
Celem konferencji prasowej, którą obaj panowie przeprowadzili było zaprezentowanie nowego projektu ustawy, która raz na zawsze ma zamknąć temat nieuzasadnionych roszczeń środowisk żydowskich.
Autorem projektu legislacji jest Stanisław Michalkiewicz.
Prezes Bąkiewicz zaznaczył, że środowiska patriotyczne, którymi zarządza od lat zaangażowane są w walkę o ochronę polskiego mienia. Wspomniał o zakończonej sukcesem zbiórce podpisów pod projektem ustawy “STOP 44”, który w tej chwili utknął w Sejmie.
“Wielu z Was pamięta, że Roty Marszu Niepodległości, setki jeżeli nie tysiące osób zaangażowały się w oddolną, społeczną akcję Stop447, której wynikiem było zebranie ponad 200 tyś. podpisów pod projektem ustawy, która w założeniu miało uniemożliwić przekazanie majątku państwowego o szacowanej wartości sięgającej 300 mld USD na rzecz organizacji przemysłu Holocaustu”
– powiedział Bąkiewicz.
Szef Rot Niepodległości wskazał również, że wtedy impulsem do działania było oficjalne stanowisko przedstawiciela Administracji Amerykańskiej, sekretarza stanu Mike Pompeo wzywającego polski rząd do uchwalenia „kompleksowego ustawodawstwa”
Robert Bąkiewicz przyznał, że teraz sytuacja jest o wiele poważniejsza. Zdaniem Prezesa w tej chwili ewidentnym stał się fakt, że jedynym celem środowisk domagających się od Polaków zwrotu tzw. mienia bezdziedzicznego jest polski majątek.
“Dziś staję przed Państwem w zupełnie innej rzeczywistości. Maski opadły i trudno powiedzieć, że nie wiadomo o co chodzi. Chodzi o pieniądze, a właściwie nie o pieniądze, a o majątek. Nowelizacja Kodeksu Postępowania Administracyjnego dla przedstawicieli obcych ambasad, praca nad wspomnianą nowelą stała się pretekstem do przypomnienia konieczności uchwalenia „kompleksowego ustawodawstwa”. Kompleksowego czyli obejmującego rekompensaty z mienia bezdziedzicznego. W stanowisku dyplomacji izraelskiej wskazano nam wprost – chodzi o zwrot mienia żydowskiego lub o rekompensatę za utracone mienie dla ocalałych z Holocaustu ich potomków oraz co najważniejsze społeczności żydowskiej”
– powiedział prezes Bąkiewicz.
Ocenił, że język, którym posługuje się przedstawicielstwo Izraela nie ma nic wspólnego z dyplomacją.
“Trudno ten język uznać za dyplomatyczny. To jest otwarte, asertywne, twarde wręcz bezczelne żądanie.To język interesów, nie dyplomacji.”
– dodał.
Bąkiewicz przywołał słowa Prezesa Rady Ministrów, który publicznie odpowiedział na żydowskie wezwania do zapłaty: „Tak długo, jak ja będę premierem, Polska na pewno nie będzie płaciła za niemieckie zbrodnie; ani złotówki, ani euro, ani dolara.”
W czasie konferencji prasowej prezes Rot Niepodległości odpowiedział premierowi polskiego rządu. W jego ocenie, należy stosować prostą i zrozumiałą mowę. Według Bąkiewicza wystosowana powinna zostać w tej sprawie specjalna nota dyplomatyczna.
“Panie Premierze, przedsiębiorstwa przemysłu Holocaustu nie oczekują od Polski „odszkodowań” za drugą wojnę światową. Organizacje żydowskie oczekują nadania im, przekazania mienia lub rekompensat za nie. Wielokrotnie wskazywany jest rodzaj głównego roszczenia, chodzi im o mienie bezdziedziczne.Właściwą odpowiedzią na tak formułowane żądania byłaby prosta mowa. Tak, tak. Nie nie.”
Polska nie uznaje roszczeń z tytułu mienia bezdziedzicznego i nie zadośćuczyni im dziś, ani w przyszłości. Cały czas pamiętając o Obywatelskiej Inicjatywie Ustawodawczej STOP447, która utknęła w sejmowej zamrażarce proponujemy rozwiązanie uzupełniające. W założeniu ma ono chronić polskich polityków i urzędników przed nasilającymi się naciskami agentów obcych interesów”
– dodał Bąkiewicz.
Na zakończenie swojej części podczas konferencji prasowej, prezes zaprezentował dziennikarzom nowy projekt ustawy mającej na celu “definitywne zamknięcie tematu nieuzasadnionych roszczeń żydowskich”. Jego autorem jest Stanisław Michalkiewicz.
“Prezentując tę inicjatywę wierzę, że definitywnie zamyknie ona temat nieuzasadnionych roszczeń żydowskich.To projekt ustawy Michalkiewicza. Jest on prosty i zrozumiały dla wszystkich. Jak mowa Tak, tak. Nie nie”
– zakończył.
Głos zabrał też autor projektu ustawy, o której we wstępie mówił Robert Bąkiewicz. Stanisław Michalkiewicz przypomniał, że zagadnieniem roszczeń żydowskich zajmuje się od lat.
“Ja się zajmowałem sprawą roszczeń żydowskich od 30 lat, więc zdobyłem pewne doświadczenie”
-mówił Michalkiewicz.
W jego ocenie projekt nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego stworzył jedynie pretekst do ataku propagandowego na Polskę i jej ustawodawstwo. Zdaniem Michalkiewicza ta nowelizacja wcale nie dotyczyła sprawy mienia bezdziedzicznego. Dodatkowo, redaktor wspomniał o licznych próbach bagatelizowania zagadnienia roszczeń żydowskich przez przedstawicieli obecnej władzy w Polsce. Wyprowadzając historię roszczeń żydowskich względem polskiej własności.
Ustawa Michalkiewicza
Oto pełna treść ustawy Michalkiewicza.
Ustawa o ochronie własności Rzeczypospolitej Polskiej i własności obywateli polskich przed grabieżą
Art. 1.1. Zobowiązuje się Radę Ministrów do oświadczenia, że Rzeczpospolita Polska nie zadośćuczyni żadnym roszczeniom, kierowanym pod adresem Polski przez środowiska żydowskie, a odnoszącym się do tak zwanej własności bezdziedzicznej.
2. Oświadczenie, o którym mowa w ust. 1 powinno zostać ogłoszone niezwłocznie po wejściu w życie niniejszej ustawy.
Art. 2. Kto wbrew postanowieniu niniejszej ustawy podejmie próbę zadośćuczynienia w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej roszczeniom, o których mowa w Art. 1, albo podejmie próbę obejścia wynikającego z niej zakazu, podlega karze, jak za kradzież zuchwałą.
Art. 3. Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.
Uzasadnienie
Jak wynika z notatki z rozmowy przeprowadzonej w dniu 25 października 2018 roku, celem żydowskich środowisk przemysłu holokaustu oraz celem amerykańskich szantaży jest wciągnięcie Polski do rokowań, które zakończyłyby się zadośćuczynieniem żydowskim roszczeniom odnoszącym się do tzw. „własności bezdziedzicznej”, o której mówi uchwalona w ubiegłym roku przez Kongres USA ustawa JUST. Zadośćuczynienie tym roszczeniom o nieustalonej wartości doprowadziłoby do przejęcia przez różne środowiska żydowskie na terenie Polski majątku wielkiej wartości, co zapewniłoby im zajęcie dominującej pozycji ekonomicznej, która przełożyłaby się na dominującą pozycję społeczną i polityczną. Naród polski we własnym kraju zostałby zdegradowany do III kategorii, bo pierwszą stanowiliby okupanci, drugą – kolaboranci, a reszta – trzecią. Jest to zatem największe zagrożenie, jakie zawisło nad państwem i narodem polskim od 1939 roku.
W tej sytuacji konieczne jest podjęcie środków nadzwyczajnych w postaci nakazania rządowi przez Sejm stanowczego oświadczenia, że Polska żydowskim roszczeniom odnoszącym się do tzw. własności bezdziedzicznej nie zadośćuczyni. Sankcja karna przewidziana w art. 2 ma na celu doprowadzenie do opamiętania wszystkich potencjalnych kolaborantów, a gdyby to nie poskutkowało – pozbawienie ich możliwości działania. Ustawa ta poprawi też sytuację rządu, który wobec zagranicznych partnerów Polski, a zwłaszcza – sojuszników naszego kraju – będzie miał ręce związane tą ustawą, co uniemożliwi wciąganie go w jakieś negocjacje.
Uchwalenie tej ustawy wymaga pojawienia się w Sejmie większości, która nie w retoryce i nie w deklamacjach, ale w konkretnym działaniu pokaże, że w obliczu ogromnego zagrożenia, jakie zawisło nad naszym państwem i narodem, potrafi zdobyć się na stanowczość i odwagę w jego obronie. Natomiast parlamentarzyści, którzy swego poparcia odmówią, udowodnią tym samym, że nie zasługują na zaufanie Polaków. Wreszcie odbywające się w Polsce i w Stanach Zjednoczonych demonstracje przeciwko rozbójniczemu wymuszeniu, udrapowanemu przez polskie władze w pozory legalności w postaci „kompleksowego ustawodawstwa”, powinny mieć konkretny cel polityczny. Tym celem może i powinno być masowe poparcie opinii publicznej dla tej ustawy.