Wojska Obrony Terytorialnej

Wojska Obrony Terytorialnej / Fot. Twitter

Minister Błaszczak wypowiedział się na temat „terytorialsów”. Szef MON zadeklarował, że zgodnie z jego decyzją WOT znajdują się w podwyższonej gotowości.

„Podjąłem decyzję o podwyższeniu gotowości terytorialsów w związku z sytuacją pogodową. Do pomocy mieszkańcom w każdej chwili mogą ruszyć m.in. żołnierze z odpowiednim sprzętem ratowniczym i medycy”

– zapowiedział Błaszczak w piątek we wpisie na Twitterze.

Powodem mobilizacji WOT są przetaczające się przez Polskę burze, ulewne deszcze oraz silny watr. Trudne warunki pogodowe spowodowały liczne uszkodzenia, podtopienia oraz uszkodzenia linii energetycznych.

WOT pozostaje w podwyższonej gotowości do działania. W formacji służbę pełni ponad 27.000 żołnierzy, w tym ponad 23.300 ochotników oraz ponad 3.700 żołnierzy zawodowych.

Wojska Obrony Terytorialnej są jednym z pięciu rodzajów Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, obok Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych.

tvp.info

Szpital

Szpital / Fot. Borys Kozielski/ Wikimedia Commons

  • Według Ministerstwa Zdrowia, w piątek 16.07 odnotowano 93 nowe dodatnie wyniki testów na koronawirusa. Rządowe dane przekazują również informację o 1 zgonie spowodowanym COVID-19 oraz 13 z chorobami współistniejącymi.
  • Według najświeższych statystyk, najwięcej nowych przypadków koronawirusa odnotowano na Mazowszu i w Wielkopolsce.
  • Resort zdrowia podaje również dane dotyczące akcji szczepień. Według nich w pełni zaszczepionych jest już niemal 16 mln Polaków.
  • Zobacz także: Były szef PO tego się nie spodziewał. Góral przyszedł na konferencje i powiedział mu TO w twarz

Dobowy raport zakażeń COVID-19 wskazuje na 93 nowe dodatnie wyniki testów na koronawirusa. Według najnowszych danych, z powodu COVID-19 ubiegłej dobry zmarła jedna osoba. Odnotowano także 13 zgonów osób z chorobami współistniejącymi.

Ministerstwo podaje dobowy raport zakażeń

Najwyższe bilanse nowych zakażeń, po kilkanaście przypadków, zanotowały Mazowsze (14) i Wielkopolska (13).

Dalej znajdują się w tej statystyce województwa: podlaskie (9), śląskie (9), dolnośląskie (7), zachodniopomorskie (7), pomorskie (5), lubelskie (4), małopolskie (4), kujawsko-pomorskie (3), łódzkie (3), podkarpackie (3), warmińsko-mazurskie (3), świętokrzyskie (2), lubuskie (1) i opolskie (1).

5 przypadków zostanie dopiero uzupełnionych w statystykach wojewódzkich, sanepid nie zna bowiem na razie adresów tych zakażonych.

W przeciwieństwie do wczoraj, kiedy w Lubuskiem i Warmińsko-Mazurskiem nie zostały zarejestrowane żadne nowe zakażenia, dzisiaj nowe przypadki koronawirusa raportowane są już we wszystkich województwach.

Aż 9 regionów nie zanotowało natomiast w ostatnich 24 godzinach żadnego zgonu z powodu Covid-19. To: Opolskie, Kujawsko-Pomorskie, Zachodniopomorskie, Dolny Śląsk, Łódzkie, Podlasie, Lubuskie, Małopolska i Podkarpacie.

Ministerstwo Zdrowia podaje pozostałe dane za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Statystyki akcji szczepień

Minionej doby wykonano ponad 240 tysięcy szczepień przeciw Covid-19, a w sumie: już blisko 32,5 mln.

Jedną dawkę przyjęło dotąd ponad 17,6 mln Polaków, a dwie dawki: prawie 14,8 mln.

W pełni zaszczepionych – po przyjęciu obu dawek preparatów Pfizera, Moderny lub AstryZeneki albo jednodawkowej szczepionki Johnson & Johnson – jest już w Polsce ponad 15,9 mln ludzi.

rmf24.pl

Sąd Najwyższy

Sąd Najwyższy / Fot. User:Darwinek Wikimedia Commons

  • I Prezes Sądu Najwyższego podkreśliła, że „Polska nie przekazała Unii kompetencji do stanowienia prawa w zakresie organizacji wymiaru sprawiedliwości w kraju”.
  • Jej zdaniem Izba Dyscyplinarna SN „jest w pełni niezależna w sprawowaniu ustawowo jej przypisanej jurysdykcji, a sędziowie tej Izby są w pełni niezawiśli w orzekaniu”.
  • Manowska podkreśliła, że sędziowie „podlegają tylko Konstytucji RP oraz ustawom”.
  • Zobacz także: Spotkanie Biden-Merkel. Nie było zgody co do Nord Stream 2. Ale i tak Biden nic z tym nie zrobi

Zdaniem I Prezes Sądu Najwyższego, Izba Dyscyplinarna SN „jest w pełni niezależna w sprawowaniu ustawowo jej przypisanej jurysdykcji, a sędziowie tej Izby są w pełni niezawiśli w orzekaniu”.

Mając powyższe na względzie, a także w związku z jego dezaktualizacją, postanowiłam uchylić postanowienie TSUE. Wyłączne kompetencje do określania instytucjonalnych ram funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości posiada polski Ustawodawca i wobec kontrowersji i emocji, które zagadnienie to wywołuje – czas najwyższy, by z tych kompetencji skorzystał, mając na względzie dobro wspólne obywateli, którym jest Polska

– stwierdziła Manowska.

I Prezes SN podkreśliła, że TSUE nie miał traktatowych kompetencji wypowiadać się w tej sprawie.

Prawo europejskie nie obejmuje dziedziny, jaką jest organizacja wymiaru sprawiedliwości, bowiem to państwa członkowskie mają kompetencje w tym zakresie. Z Traktatów tworzących UE jasno wynika więc, że Polska nie przekazała Unii kompetencji do stanowienia prawa w zakresie organizacji wymiaru sprawiedliwości w kraju

– podkreśliła.

Manowska wskazała, że „sędziowie, obejmując urząd, składają przysięgę na wierność Polsce, a w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji RP oraz ustawom”. Zaznaczyła, że prawo unijne ma „pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami”, a nie Konstytucją RP.

Zobacz także: Postępowa lewica odlatuje! “Chęć posiadania własnych dzieci to element rasizmu”

wprost.pl

Michał Dworczyk

Michał Dworczyk / fot. flickr.com

  • Dwa kanały, które po wycieku danych z maila Michała Dworczyka publikowały ich zawartość w serwisie Telegram zostały usunięte.
  • W sprawie ich usunięcia działania podęła Kancelaria Prezesa Rady Ministrów oraz jedno z państw NATO. Po nałożeniu nacisków na serwis przez oba środowiska, kanały publikujące rzeczone treści zostały usunięte.
  • Michał Dworczyk w rozmowie z Wirtualną Polską przyznał, że w dniu wycieku danych wyraził gotowość do złożenia dymisji. Jednak premier Morawiecki nie zamierzał zwalniać szefa KPRM.
  • Zobacz także: Były szef PO tego się nie spodziewał. Góral przyszedł na konferencje i powiedział mu TO w twarz

Dwa kanały publikujące maile pochodzące ze skrzynki pocztowej ministra Michała Dworczyka, zostały usunięte. Przyczynić się do tego miała interwencja polskiego rządu. Departamenty Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, jak poinformował w czwartek portal Wirtualna Polska, kontaktowały się z samym Telegramem oraz z mogącymi mieć na niego wpływ instytucjami. 

“Można powiedzieć, że w pewnym momencie Telegram został uświadomiony, że dalsze utrzymywanie tych dwóch kanałów może zagrozić istnieniu samego Telegrama, a KPRM dysponuje instrumentami, które pomogą to wyegzekwować” – donosi Wirtualna Polska.

Kanały publikujące maile Dworczyka usunięte przy pomocy sił międzynarodowych

Do usunięcia dwóch kanałów miała się również przyczynić interwencja jednego z państw NATO, na terenie którego znajduje się część serwerów i infrastruktury Telegrama. Takie działania miały wywrzeć presję na firmę i doprowadzić do zamknięcia kanałów. 

Według Wirtualnej Polski, pomoc dla Polski nadeszła na poziomie międzynarodowym. Rząd Morawieckiego wsparli w tej kwestii Amerykanie, którzy mieli naciskać na Telegram za pośrednictwem Apple.

“Polakom pomagało też Google – w tym przypadku również chodziło o presję dotyczącą wycofania aplikacji ze sklepu Google” – czytamy.

“W dniu ujawnienia ataku hakerskiego przekazałem premierowi gotowość rezygnacji z zajmowanego przeze mnie stanowiska” – mówił Dworczyk.

Jak dodał, premier zapewnił go jednak, że “nie utracił zaufania”.

“Przekazał, że tego rodzaju działania byłby wpisaniem się w scenariusz atakujących” – powiedział w poniedziałek szef KPRM.

Zdaniem Dworczyka, nie tylko w Polsce rozmowy partyjne prowadzone są z prywatnych skrzynek.

polsatnews.pl

Papież Franciszek

Papież Franciszek / Fot. You Tube/ Paweł G

  • W środę papież Franciszek opuścił szpital Gemelli. Ojciec Święty przebywał w klinice od ponad tygodnia.
  • 84-letni papież Franciszek miał 4 lipca usuniętą część jelita grubego. Zabieg był efektem objawowego zwężenia uchyłkowego jelita grubego. Papieża operował 10-osobowy zespół lekarzy.
  • Papież musi jednak nadal odpoczywać i przejść proces rekonwalescencji. Z tego powodu odwołano lipcowe audiencje w Watykanie.
  • Zobacz także: Adam Bodnar ustępuje ze stanowiska RPO. Oto co powiedział na koniec kadencji: “To jest teraz priorytet”

Zdjęcia papieża w samochodzie wyjeżdżającym z kliniki zrobił fotograf włoskiej agencji. W poniedziałek Watykan zapowiadał możliwie najszybszy powrót Franciszka do Watykanu. W środę papież Franciszek opuścił szpital.

84-letni papież Franciszek miał 4 lipca usuniętą część jelita grubego. Zabieg był efektem objawowego zwężenia uchyłkowego jelita grubego. Papieża operował 10-osobowy zespół lekarzy.

Rzecznik Matteo Bruni w wydanym oświadczeniu informował, że papież po operacji czuł się dobrze. Według niego papież “zareagował dobrze” na zabieg. Został on wykonany w znieczuleniu ogólnym i który był zabiegiem planowanym wcześniej.

W niedzielę, czyli tydzień po operacji, Franciszek pokazał się po raz pierwszy publicznie i z balkonu na 10. piętrze kliniki Gemelli zwrócił się do przybyłych tam wiernych.

Podczas pobytu w szpitalu dwukrotnie odwiedził dzieci na oddziale onkologii, w tym po raz drugi we wtorek po południu. Rekonwalescencję papież będzie kontynuował w Watykanie. Pomimo faktu, że papież Franciszek opuścił szpital, będzie musiał przejść jeszcze specjalną kurację. Z tego względu, lipiec jest miesiącem jego wypoczynku; zawieszone są środowe audiencje generalne. W niedzielę Franciszek znów pojawi się w oknie Pałacu Apostolskiego, by odmówić modlitwę Anioł Pański.

tvrepublika.pl rp.pl

Spotkanie Biden-Merkel

Spotkanie Biden-Merkel / fot. You Tube/ Reuters

  • Joe Biden spotkał się z Angelą Merkel w Białym Domu. Tematem spotkania liderów USA i Niemiec była kwestia Nord Stream 2 oraz naprawa stosunków dyplomatycznych po prezydenturze Donalda Trumpa.
  • Jak przyznali na konferencji prasowej po spotkaniu, liderzy obu państw mają odmienne wnioski na temat Nord Stream 2. Nie stoi to jednak na przeszkodzie w stosunkach amerykańsko-niemieckich.
  • Waszyngton chce, by w zamian ze zrezygnowania z części sankcji przeciwko projektowi, Niemcy ograniczyły negatywne skutki wynikające z niego dla Ukrainy i państw regionu.
  • Zobacz także: Ranking popularności mediów na Twitterze. Media Narodowe przed m.in. “Krytyką Polityczną”

Podczas konferencji prasowej po ponad dwugodzinnych rozmowach w Białym Domu przywódcy podkreślali przede wszystkim przyjaźń między USA i Niemcami i łączące ich poglądy i wartości. Spotkanie Biden-Merkel poświęcone było kwestii Nord Stream 2 oraz naprawy stosunków między tymi państwami po 4 latach rządów Donalda Trumpa.

Biden dziękował Merkel za jej “historyczną” rolę jako pierwszej kobiety na stanowisku szefowej rządu. Zażartował również, że z racji swych częstych wizyt w Waszyngtonie zna ona Gabinet Owalny lepiej niż on sam. Zaznaczył, że USA i Niemcy niosą wspólną odpowiedzialność za obronę wschodniej flanki NATO przed rosyjską agresją, kraje te łączy też poparcie dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz integracji państw Bałkanów Zachodnich z Unią Europejską.

“Pozostajemy zjednoczeni w stawianiu czoła erozji demokracji, korupcji, fałszywemu populizmowi w Unii Europejskiej, wśród państw kandydujących do członkostwa i wszędzie tam, gdzie je znajdziemy” – powiedział.

Spotkanie Biden-Merkel okazją do dyskusji na temat Nord Stream 2

Kwestia Nord Stream 2 była jedną z nielicznych, w której Biden i Merkel zaznaczyli różnicę zdań. Biden powiedział, że powtórzył Merkel swoje “obawy” co do gazociągu. Dodał, że zarówno Waszyngton, jak i Berlin są zjednoczone w sprzeciwie wobec używaniu energetyki jako środka nacisku wobec Ukrainy. Zaznaczył, że “dobrzy przyjaciele mogą sobie pozwolić na różnice w poglądach”.

Merkel przyznała, że wyciąga odmienne wnioski w sprawie Nord Stream 2, lecz nie pozwoli na energetyczny szantaż Ukrainy.

“Będziemy aktywnie działać, jeśli Rosja nie będzie szanować prawa Ukrainy jako kraju tranzytowego” – zapowiedziała niemiecka kanclerz.

Spotkanie Biden-Merkel poprzedzały rozmowy między przedstawicielami Berlina i Waszyngtonu. Głównym tematem była kwestia rozwiązania sporu dotyczącego Nord Stream 2. Waszyngton chce, by w zamian ze zrezygnowania z części sankcji przeciwko projektowi, Niemcy ograniczyły negatywne skutki wynikające z niego dla Ukrainy i państw regionu.

polsatnews.pl

Rząd Zjednocoznej Prawicy

Rząd Zjednoczonej Prawicy / fot. flickr.com

  • Francja wprowadza przymus szczepień dla medyków oraz wymóg posiadania tzw. paszportu covidowego dla osób chcących wejść do większości miejsc użytku publicznego.
  • Regulacje związane z zaostrzeniem przepisów sanitarnych we Francji wzbudziły obawy o wprowadzenie podobnych zmian w Polsce.
  • Anonimowy informator z kręgów rządowych twierdzi, że nie dojedzie do tak daleko idących restrykcji. Mówi, że władza boi się zamieszek. Informację podał “Wprost”.
  • Zobacz także: Benzyna będzie jeszcze droższa. Wszystko dzięki Unii Europejskiej. Zobacz ile będziesz płacił za paliwo

Zmiany w polityce covidowej Francji, zapowiedziane w poniedziałek wieczorem przez prezydenta Emmanuela Macrona, będą wdrażane systematycznie przez kolejne trzy miesiące, aż do jesieni. Przewidują one m.in., że od sierpnia wejść do restauracji czy zrobić zakupy w centrum handlowym będą mogły tylko osoby zaszczepione. Do 15 września zaszczepić się muszą pracownicy służby zdrowia i placówek opiekuńczych. Jeżeli nie zastosują się do obowiązku w tym terminie, nie będą oni mogli pracować i nie będą otrzymywać wypłat. Macron poinformował w poniedziałek, że kwestia obowiązkowego szczepienia przeciw COVID-19 dla wszystkich obywateli pozostaje otwarta i będzie uzależniona od dalszego rozwoju sytuacji epidemicznej w kraju. Na podobny krok, oprócz Francji, zdecydowały się też Grecja i Włochy. Zdaniem członków rządu, Polska nie wprowadzi takich ograniczeń sanitarnych takich, jak we Francji.

Według ustaleń “Wprost”, rząd odrzucił propozycję wprowadzenia ograniczeń obserwowanych na zachodzie Europy. Rada Medyczna przy premierze wciąż jednak chce wprowadzenia obowiązkowego szczepienia dla medyków.

Polska nie wprowadzi ograniczeń sanitarnych

Zapewnia o tym anonimowy informator z rządu w rozmowie z “Wprost”. Jego zdaniem polscy politycy nie odważą się na wprowadzenie restrykcji dla osób niezaszczepionych.

“Gdybyśmy w Polsce wprowadzili ograniczenia dla osób niezaszczepionych, to mielibyśmy o wiele większe protesty niż te we Francji, gdzie obecnie demonstruje 18 tys. osób. Boimy się zamieszek” – mówi Wprost.pl osoba z rządu.

“Jak mielibyśmy egzekwować ograniczenia dla osób niezaszczepionych. Trzeba by było zmienić prawo” – dodaje informator portalu.

Z tych zapowiedzi wynika, że Polska nie wprowadzi ograniczeń sanitarnych w dostępie do życia publicznego dla osób niezaszczepionych. Nie wiadomo jednak, czy polski rząd nie ulegnie presji środowisk zewnętrznych i nie wprowadzi podobnych regulacji wbrew woli społeczeństwa.

dorzeczy.pl

/ Karolina Elbanowska/Screen: YouTube

  • Karolina i Tomasz Elbanowscy ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców sprzeciwiają się masowym szczepieniom dzieci i zdalnej nauce.
  • Stworzyli specjalną petycję, którą można podpisać na stronie rzecznikrodzicow.pl.
  • Działaczka społeczna była gościem “Tematu Dnia”.

Elbanowska przeciwko szczepieniom dzieci i zdalnej nauce

Ta szczepionka nie jest jeszcze sprawdzonym preparatem, jest to wszystko na etapie badań, sprawdzania, testowania. Biorąc pod uwagę, że dzieciom co do zasady nie zagraża ciężki przebieg COVID-19, szczepienie ich nie ma najmniejszego sensu

– stwierdziła Elbanowska.

Jeśli dorośli boją się koronawirusa, to powinni się szczepić, ale dlaczego mieszać w to dzieci?

– powiedziała.
Facepalm

Facepalm / fot. flickr.com

Zobacz także: Warszawa: IPN odnalazł kolejne szczątki Żołnierzy Wyklętych [+WIDEO]

Mateusz Kozielecki w wywiadzie z Katarzyną Zawolik przyznał, że nie jest antynatalistą, lecz popiera on podejmowanie świadomej decyzji o braku posiadania potomstwa. Jak wynika z rozmowy, antynatalizm uważa , że płodzenie potomstwa jest niedopuszczalne i wszyscy, niezależnie od kontekstu – powinni z tego zrezygnować. Jest to coraz powszechniejszy nurt w kręgach “postępowej” lewicy, która wiąże posiadanie dzieci głównie z różnego rodzaju problemami i niedogodnościami. Postępowa lewica odlatuje coraz bardziej w swoich teoriach. Kilka z nich wygłosił rzeczony Kozielecki, który na co dzień zajmuje się lewackim aktywizmem.

“Antynatalizm przedostał się w jakimś stopniu do mainstreamu za pośrednictwem filmów i seriali. Jeden z ciekawszych – ‘True Detective’, gdzie jeden z bohaterów mówi o tym, że może najbardziej honorową rzeczą dla całego gatunku ludzkiego byłoby zatrzymanie rozmnażania i pójście, rękę w rękę, w kierunku wymarcia” – powiedział w temacie antynatalizmu aktywista.

Chęć posiadania dzieci to rasizm? Postępowa lewica odlatuje coraz dalej

Według niego zachęty do posiadania dzieci i zakładania rodzin to element faszyzmu. Takich słów użył w wywiadzie z portalem. Dodaje, że jest to również rasizm, nacjonalizm i pochwała systemu kapitalistycznego.

“Chęć posiadania własnych dzieci, tych biologicznych, to jest jakiś element rasizmu, trochę nacjonalizmu, a trochę ma to charakter przygotowywania się do wojny w bardzo pierwotnej formie. Róbmy dzieci, a te dzieci będą pracować na nasze emerytury i tak dalej.” – mówi.

“Posiadanie dzieci jest korzystne dla kapitalizmu, bo tak trzyma się społeczeństwo pod kontrolą. Bo ktoś, kto ma dzieci, pracę na etat i kredyt, nie wyjdzie na ulice, żeby protestować. Bo ma za dużo do stracenia.” – dodaje aktywista.

Postępowa lewica odlatuje coraz dalej w swoich pseudonaukowych, antychrześcijańskich i antyludzkich teoriach. Na przykładzie kilku wypowiedzi można zauważyć postępującą degenerację moralną i naukową większości absolwentów kierunków humanistycznych państwowych uczelni.

Teorie wygłoszone w wywiadzie przez Mateusza Kozieleckiego wystarczą, aby zmasakrować “postępową lewicę”. Dzieje się dokładnie tak samo, jak w przypadku Jasia Kapeli. Stosując taktykę “wystarczy dać im mówić” skutecznie można ośmieszyć obecnych przedstawicieli neo-marksistowskiej, lewackiej struktury komunistycznej. Jeśli zacytowane w tym krótkim wpisie słowa wydają się niewiarygodne, odsyłamy do całości tekstu w imię zasady, o której właśnie wspomniałem.

Donald Tusk wraca na fotel lidera PO

Triumfujący Donald Tusk podczas konwencji PO / fot. Twitter

Powrót Donalda Tuska na polską scenę polityczną i na stanowisko szefa Platformy oznacza prawdopodobnie chęć “europeizacji” Polski przy pomocy zmiany kursu na doświadczenie i “ciepłą wodę w kranie” zamiast otwartej promocji rewolucyjnej agendy. Metody się różnią, ale cele pozostają te same.

Nowy wzorzec do walki z “populizmem”?

Zastąpienie Donalda Trumpa przez 78-letniego czystej krwi establishmentowca Joe Bidena dodało wiatru w żagle demoliberałom. “Stare, sprawdzone rozwiązania” mogą jednak sprzedawać się lepiej niż młodzi, przebojowi postępowcy. Zwłaszcza, jeśli “autorytarnego populistę” u władzy można przedstawić jako rządy chaosu, a establishment utożsamić ze stabilnością. Podobnie w Brazylii za rok pogromcą Jaira Bolsonaro ma być 75-letni były prezydent Lula da Silva – na lewo od głównego nurtu, ale obecnie będący w otwartym sojuszu z liberalnym centrum. W Polsce Donald Tusk reprezentuje tę samą opcję. Znane nazwisko i doświadczenie w postaci wieloletniego premierostwa ma stanowić antidotum na “populizm”.

Oczywiście Tusk nie przychodzi tu z absolutnie żadnym programem. Tu leży sedno zjawiska – demoliberalni politycy otwarcie wyrzekają się jakichkolwiek wielkich wizji. Nie ukrywają, że nie mają żadnych głębszych poglądów oprócz tego, że należy “unikać radykalizmów”, zwłaszcza demonicznej “skrajnej prawicy”.

Program demoliberalny można zdefiniować po prostu jako ideologię klasy panującej. Oświecona elita ma przyrodzone prawo sprawować władzę nad ciemnym ludem i arbitralnie interpretować swoje kolejne fantazje jako “prawa człowieka”, które należy w razie konieczności siłą narzucić.

Tusk z 2021 nie jest Tuskiem z 2007

Pustkę ideową establishmentowych aparatczyków wypełniają lewicowi rewolucjoniści kontestujący kolejne fundamenty zachodniej cywilizacji. Te dwie grupy żyją ze sobą w symbiozie i potrzebują siebie nawzajem. Współczesną Polskę długo omijała jednak rewolucja. Postulaty uznawania dwóch mężczyzn czy kobiet za taką samą parę jak kobieta i mężczyzna funkcjonowały na politycznym marginesie. Dla przeciętnego zjadacza chleba były absurdalne, a poza tym nijak go nie interesowały.

Gdy Donald Tusk dochodził do władzy w 2007, nie miał żadnego programu oprócz totalnego odrzucenia PiSu i obietnicy zapewnienia Polakom zwykłej, przyziemnej stabilności materialnej. Gdyby doszedł do władzy w 2021, również żadnego programu oprócz tych dwóch elementów by nie miał. Tęsknota za stabilnością w 2007 wiązała się z brakiem trwałej większości w Sejmie za “pierwszego PiSu”. W 2021 oznacza raczej “powrót do normalności” po pandemii koronawirusa. Rząd Tuska mógłby liczyć na przychylność zachodnich elit finansowych i politycznych, tak jak Mario Draghi we Włoszech. Byłby jednym z nich.

W 2007 Tusk nie obiecywał jednak żadnego społecznego przełomu. Pozostawił status quo – nie zlikwidował CBA ani IPN, nie zmienił sytuacji Kościoła, nie wprowadził nowych praw dotyczących życia poczętego czy homoseksualizmu. W 2021 nie da się już ukryć, że każdy rząd PO i centrolewicy oznaczałby kurs społeczną rewolucję. Nawet jeśli Tusk będzie teraz pragmatycznie wyciszał tego rodzaju akcenty. Później równie pragmatycznie będzie tę rewolucję rozkładał na etapy, zgodnie ze starą taktyką salami, stale uważając ją jednak za nieuchronną, dziejową konieczność.

Ale może być jak na Zachodzie!

Ostatecznie problem sprowadza się do tego, że zasadniczą aspiracją ogromnej większości polskiego społeczeństwa przez ostatnie kilkadziesiąt lat było “żeby było jak na Zachodzie”. Dziś jednak Zachód nie ma nam do zaoferowania dokładnie żadnych pozytywnych wzorców oprócz kwestii czysto materialnych. Do rozwoju gospodarczego przyjmowanie demoliberalnej dogmatyki nie jest zaś nijak potrzebne. W 2007 politykę “normalną, europejską” można było jeszcze naiwnie rozumieć jako stabilność i wzrost gospodarczy. Dziś nie ma już jednak żadnej “zachodniej wartości” będącej wyżej w hierarchii niż nachalnie promowana na każdym kroku agenda LGBT. Dla polskiego narodu i państwa niezbędne jest więc mentalne wyzwolenie się z odtwórczego paradygmatu podążania za Zachodem.