Melbourne

Melbourne / fot. pixabay.com

  • Jak podaje Agencja AFP, stan Victoria przedłużył swoje zamknięcie o kolejne pięć dni. Nada zamknięty zostaje również stan Nowa Południowa Walia. Oba regiony wprowadziły lockdown pomimo znikomej liczby zakażeń COVID-19.
  • Pod zamknięciem znajdują się największe miasta w kraju takie jak Melbourne czy Sidney.
  • Liczby zakażeń w Australii są relatywnie niskie w porównaniu z innymi krajami, ale kraj od początku pandemii prowadzi politykę “zera przypadków” i dąży do całkowitego wyeliminowania Covid-19 na swoim terenie.
  • Zobacz także: Świadczenie 500+ wstrzymane dla niezaszczepionych? “Poza marchewką powinien być także kij”

Władze stanu przedłużają lockdown pomimo spadku liczby zakażeń. Według oficjalnych danych liczba infekcji COVID-19 spadła z 16 w niedzielę na 13 przypadków w poniedziałek. Pomimo tak niewielkiej liczby zakażeń wirusem, lockdown w Australii został przedłużony o kolejne pięć dni.

Lockdown w Australii częścią polityki “zera przypadków”

Co najmniej do końca lipca potrwa także lockdown w stanie Nowa Południowa Walia, w którym położona jest największa australijska metropolia, Sydney. Do pozostawania w domach zmuszona jest więc blisko połowa ludności 25-milionowego kraju. W poniedziałek w Sydney zgłoszono 98 nowych infekcji (z których co najmniej 20 było zakażeniami lokalnymi), a w niedzielę – 105. Lockdown w Nowej Południowej Walii wprowadzono 26 czerwca i od tego czasu był on dwukrotnie przedłużany.

Liczby zakażeń w Australii są relatywnie niskie w porównaniu z innymi krajami. Jednak kraj od początku pandemii prowadzi politykę “zera przypadków” i dąży do całkowitego wyeliminowania Covid-19 na swoim terenie. Agencja Associated Press dodaje, że w tych wysiłkach może jednak przeszkodzić wolno prowadzona kampania szczepień przeciwko chorobie. Dotychczas w Australii w pełni zaszczepiono 11 proc. populacji kraju. Ponowny lockdown w części Australii może więc być metodą władz na przyspieszenie akcji szczepień.

wnp.pl

Szczepionka na COVID-19

Szczepionka przeciw COVID-19 / Fot. pixabay

  • Liczba zaszczepionych Polaków na 19 lipca wynosi ponad 16,2 mln osób. Zdaniem prof. Jacka Wysockiego to nadal za mało, aby móc przeciwstawić się nadchodzącej, jego zdaniem, czwartej fali koronawirusa.
  • Członek Rady Medycznej w rozmowie z PAP dał do zrozumienia, że nie jest zwolennikiem przymusu szczepień. Uważa, że ludzi należy przekonywać do nich za pomocą argumentów merytorycznych.
  • Zdaniem Wysockiego, akcja szczepień ponownie nabierze tempa na jesień, gdy ludzie zauważą ponowny wzrost zachorowań na COVID-19.
  • Zobacz także: Eksperci ostrzegają: Polska staje się krajem imigranckim. Nadchodzą wielkie zmiany

Według ostatnich danych w Polsce w pełni zaszczepionych przeciwko COVID-19 jest ponad 16,2 mln osób. W piątek Ministerstwo Zdrowia podało, że 0,61 proc. osób w pełni zaszczepionych zakaziło się koronawirusem SARS-CoV-2. Prof. Jacek Wysocki uważa, że nadal zbyt mała ilość Polaków poddała się szczepieniu. Zdaniem eksperta czwarta fala koronawirusa w Polsce jest nieunikniona.

Członek Rady Medycznej przy premierze, kierownik Katedry i Zakładu Profilaktyki Zdrowotnej Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu prof. dr hab. Jacek Wysocki zaznaczył w rozmowie z PAP, że niewielki odsetek zakażonych SARS-CoV-2 wśród osób w pełni zaszczepionych powinien dać ludziom do myślenia.

“Kto jest zaszczepiony, generalnie nie zakaża się lub przechodzi zakażenie łagodnie” – podkreślił.

“Mamy te 16 mln osób w pełni zaszczepionych. To nie jest najgorszy wynik, ale dużo za mało, abyśmy mogli w Polsce powstrzymać ewentualną czwartą falę zakażeń. I tego się boję. Tym bardziej że na horyzoncie mamy nowy rok szkolny i nowy rok akademicki” – powiedział ekspert.

Za czwartą falę odpowiedzialni będą niezaszczepieni?

Eksperta niepokoi rozwijająca się na zachodzie fala wariantu Delta COVID-19. Jego zdaniem może to zaszkodzić Polsce z racji na otwarty ruch turystyczny w naszym kraju.

“Przy tym stopniu wyszczepienia polskiej populacji obawiam się czwartej fali zakażeń. A na horyzoncie, w Peru, pojawił się wariant lambda. Nie wiemy jeszcze, jak jesteśmy chronieni przed nim przez szczepienia. To są bardzo niepokojące zjawiska” – zaznaczył prof. Jacek Wysocki.

W rozmowie z PAP, Wysocki jednoznacznie dał do zrozumienia, że nie jest zwolennikiem przymusowych szczepień dla ogółu populacji.

“Bo to będzie pewne paliwo dla ruchów antyszczepionkowych. Należy docierać do ludzi przez argumenty. Jeśli ktoś chce żyć i być zdrowy, to powinien to zrozumieć. Edukacja i jeszcze raz edukacja. To może się nam wydawać nudne, ale o skutkach COVID-19 trzeba mówić, bo może dzięki temu więcej ludzi pójdzie do punktów szczepień” – powiedział.

Wyjaśnił, że szczepienie w okresie wakacyjnym jest dużo bardziej bezpieczne niż na początku roku.

“Nie ma tłoku w punktach szczepień. Niewielu chorych jest wokół nas. Przecież bywało w styczniu i w lutym, że ludzie zakażali się w kolejce do szczepienia. Teraz tego nie ma. Byłby to idealny moment, żeby poprawić zaszczepienie, żeby zająć się starszymi dziećmi i młodzieżą, ale moim zdaniem ten czas, na połowę lipca, przegrywamy, nie wykorzystujemy go” – zaznaczył.

Czwarta fala koronawirusa zmobilizuje ludzi do szczepień?

“Ci, którzy chcieli, już się zaszczepili, reszta się waha. Moim zdaniem ta wahająca się grupa ruszy do punktów szczepień w momencie, gdy pojawi się czwarta fala. Ale to będzie za późno. A ludzie, którzy się nie zaszczepią, będą ofiarami czwartej fali. Inaczej nie może być” – ocenił.

Dodał, że jest zwolennikiem tworzenia łatwo dostępnych punktów szczepień, organizowanych np. w kurortach czy przed centrami handlowymi.

Pytany o ewentualne dopuszczenie szczepienia dzieci poniżej 12 lat, zaznaczył, że młodsze dzieci także chorują na COVID-19, ale przechodzą go łagodniej. Zdaniem profesora czasami trudno nawet zauważyć, że dziecko chorowało na koronawirusa. Dodał, że obecnie do szpitali trafiają dzieci z powikłaniami po łagodnym przejściu tej choroby.

Profesor zapytany o możliwe zamkniecie szkół na jesień powiedział, że nie jest zwolennikiem tego rozwiązania, jednak jeśli pojawią się poważne ogniska nowych wariantów COVID-19, to nie wyklucza takiego rozwiązania. Czwarta fala koronawirusa pozostaje nadal w sferze dywagacji naukowców.

dorzeczy.pl

Msza Trydencka

Msza Trydencka / Fot. Servus Tuus/ Wikimedia Commons

  • Dekretem biskupa w Puerto Rico Msza święta trydencka została zakazana w diecezji Mayaquez. Hierarcha powołuje się na motu proprio Traditionis custodes.
  • Bp Angel Luis Rios Matos wydał wyraźne zalecenie, że zakazane jest „wszystko co charakterystyczne dla tego obrzędu”.
  • Jest to pierwszy objaw wprowadzenia zarządzenia dotyczącego ograniczenia możliwości sprawowania Mszy przedsoborowej przez papieża Franciszka.
  • Zobacz także: Ekonomia miłosierdzia [OPINIA]

Dekret biskupa z Puerto Rico opublikował włoski portal blog.messainlatino.it. Z oficjalnego dokumentu wynika, że dekretem biskupa na terenie diecezji Mayaquez, nie będzie możliwości sprawowania publicznych i prywatnych Mszy świętych, celebrowanych w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Biskup zakazuje Mszy trydenckiej, ale również tworzenia jakichkolwiek wspólnot i grup przywiązanych do tradycji.

Zakazują Mszy trydenckiej

Jak podają włoskie media, hierarcha kościoła w Puerto Rico nie zgadza się także na używanie przez kapłanów starych ornatów, biretów oraz manipularzy. Biskup wydał wyraźne zalecenie, że zakazane jest „wszystko co charakterystyczne dla tego obrzędu”. Z informacji w dekrecie wynika również, że księża nie powinni używać kojarzonych z Mszą Wszechczasów welonów na kielichy.

Biskup zakazuje Mszy świętej trydenckiej, a w swoim dekrecie powołuje się na wydane przez papieża Franciszka motu proprio Traditionis custodes. Taka postawa biskupa miejsca oznacza, że wierni mogą zostać zupełnie pozbawieni tradycyjnej Mszy świętej.

Decyzja Franciszka

Dokument Traditionis custodes wydany przez papieża Franciszka 16 lipca 2021 ogranicza celebrowanie nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Modyfikuje również prawo kanoniczne uchylając niektóre zmiany ogłoszone w motu proprio Summorum Pontificum papieża Benedykta XVI. Zezwalały one na celebrację mszy w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Według nowego dokumentu, aby celebrować mszę świętą w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, kapłan musi wystąpić do biskupa o pozwolenie na jej sprawowanie.

Jeśli kapłan otrzymał święcenia kapłańskie po wejściu dokumentu w życie, biskup musi skonsultować się ze Stolicą Apostolską przed wydaniem zezwolenia. Motu proprio zakazuje celebrowania mszy w formie nadzwyczajnej w kościołach parafialnych. Biskup ma wyznaczyć do tego inny kościół oraz kapłana sprawującego liturgię.

pch24.pl

Donald Tusk

Donald Tusk / fot. flickr.com

  • Donald Tusk ogłosił powrót do polskiej polityki na początku lipca, kiedy został ponownie wybrany na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej.
  • Według sondażu Social Changes, powrót Tuska negatywnie ocenia 42 proc. badanych. Przeciwnego zdania jest 35 proc. uczestników ankiety.
  • Z badania wynika, że Polacy również nie widzą szans na sukces wyborczy PO i zmianę władzy w najbliższym czasie.
  • Zobacz także: Wielkie powodzie w Polsce. Morawiecki chce zmobilizować wszystkie siły. “Wszyscy robią co mogą”

Donald Tusk na początku lipca ogłosił swój powrót do polskiej polityki zostając nowym liderem Platformy Obywatelskiej. Zastąpił na tym stanowisku Borysa Budkę. Pomimo wielkich zapowiedzi dotyczących nowego szefa PO, Polacy są krytyczni wobec powrotu Tuska do krajowej polityki.

W nowym sondażu pracowni Social Changes ankietowanych zapytano, jak oceniają powrót Tuska. Z badania wynika, że 42 proc. respondentów to działanie ocenia negatywnie (z czego 28 proc. zdecydowanie negatywnie). Pozytywnie powrót byłego premiera ocenia 35 proc. uczestników ankiety (17 proc. zdecydowanie pozytywnie).

Z powrotu Donalda Tuska najbardziej zadowoleni są wyborcy Koalicji Obywatelskiej (87 proc.) oraz Polski 2050 Szymona Hołowni (60 proc.). Wyjątkowo sceptyczni są wyborcy Zjednoczonej Prawicy (86 proc. z nich ocenia powrót Tuska negatywnie).

Polacy krytyczni wobec powrotu Tuska oraz szans PO na ponowne przejęcie władzy

Badanie Social Changes pokrywało również pytanie o to, jakie są szanse na to, by Platforma Obywatelska z Donaldem Tuskiem jako przewodniczącym miała szanse wygrać najbliższe wybory parlamentarne i odebrać władzę Prawu i Sprawiedliwości. Jak widać, Polacy są nie tylko krytyczni wobec powrotu Tuska, ale również wobec szans PO na wygraną w nadchodzących wyborach.

Zdaniem 32 proc. respondentów istnieje taka możliwość. Z kolei 42 proc. odpowiadających uważa, że powrót Tuska nie wpłynie na zmianę władzy w najbliższym czasie.

„Badanie potwierdza tezę, że Tusk mobilizuje obie strony – zarówno zwolenników opozycji, jak i sympatyków obozu rządzącego. W tym sensie jego aktywność doprowadzi do zmian przede wszystkim w szeregach opozycji. Powrót byłego premiera w największym stopniu zagraża innym partiom opozycyjnym” – komentuje portal wPolityce.pl.

Badanie zostało zrealizowane metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) na panelu internetowym. Badanie zostało przeprowadzone na próbie 1062 Polaków w dniach od 9 do 12 lipca 2021 roku.

tvp.info

Mirosław Piotrowski

Mirosław Piotrowski / Fot.: YouTube/MediaNarodowe

Covidowa zbrodnia

Zdaniem Mirosława Piotrowskiego rząd nie informuje o zagrożeniach związanych z mutagenami zwanymi ”szczepionkami” na covid. Według polityka PiS de facto zmusza do przyjmowania mutagenów czym, łamie Konstytucje, bo eksperymenty medyczne nie mogą być obowiązkowe.

W opinii Mirosława Piotrowskiego wprowadzony pod pretekstem covid zakaz zgromadzeń był absolutnie bezprawny, przymus noszenia maseczek nie ma sensu, bo maseczki są całkowicie nieskuteczne — fizycznie nie mogą chronić przed wirusami.

Mirosław Piotrowski uważa, że testy PCR są niewiarygodne i nie można na ich podstawie stwierdzać ilość zakażeń. Zdaniem polityka trzeba oskarżyć przed sądem WHO o ludobójstwo.

Kim jest Mirosław Piotrowski

Mirosław Piotrowski to według Wikipedii w 1993 obronił na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim „doktorat, w 2001 habilitował się na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. […] Był stypendystą Instytutu Herdera i Fundacji Adenauera. W 2003 objął stanowisko profesora KUL, został kierownikiem Katedry Historii Najnowszej w Instytucie Historii […]. Prowadzi wykłady w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Przez szereg lat regularnie współpracował z „Naszym Dziennikiem”, Telewizją Trwam i Radiem Maryja, do kwietnia 2020 jako felietonista w audycji Myśląc Ojczyzna. W pracy naukowej zajął się stosunkami polsko-niemieckimi w XX wieku, europejską chadecją, historią najnowszą Polski (w tym stosunkami państwo-Kościół), organami bezpieczeństwa PRL. Jest inicjatorem i prezesem Stowarzyszenia „Razem dla Lubelszczyzny”. W 2004 został wiceprezesem Klubu Inteligencji Katolickiej w Lublinie. Wszedł w skład Komitetu Obrony Dobrego Imienia Polski i Polaków”.

Mirosław Piotrowski „w 2004, otrzymawszy 48 365 głosów, został posłem do Parlamentu Europejskiego z ramienia Ligi Polskich Rodzin”. W 2009 i 2014 został europosłem z listy PiS. W VII kadencji został członkiem grupy Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy. „W 2018 założył partię Ruch Prawdziwa Europa. W 2020 zakończył współpracę z Trawam i Radiem Maryja.

Grupa C19 – co to?

Mirosław Piotrowski jest koordynatorem grupy ekspertów C19 zajmujących się kwestiami związanymi z ”pandemią”. W skład C19 wchodzą: adwokat Marek Czarnecki, mecenas Filip Wołoszczak, mecenas Arkadiusz Tetela, mecenas Maciej Kacprzak, mecenas Elżbieta Gromadzka, radca prawny Katarzyna Tarnawa, specjalista epidemiolog doktor Zbigniew Hałat, specjalista chorób wewnętrznych i alergologii prof.dr hab. med. Ryszard Rutkowski, dr med. Zbigniew Martyka, dr Paweł Basiukiewicz, dr Janusz Chudyba, specjalista chorób dzieci i rehabilitacji medycznej, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców dr n. med. Dorota Sienkiewicz, dr Anna Martynowska, dr Andrzej Boldireff Strzemiński, specjalista rehabilitacji medycznej dr Piotr Rossudowski, specjalista patomorfolog dr Piotr Rossudowski, prof. dr hab.n. med. Stanisław Sulkowski, dr Piotr Rubas, lekarz specjalista chorób wewnętrznych, doktor nauk medycznych Bogumiła Kempińska-Mirosławska, lekarz specjalista chorób wewnętrznych dr Bogumiła Kempińska-Mirosławska, genetyk, biolog, biomatematyk prof. Kornelia Polok, genetyk, biolog ewolucyjny prof. Roman Zieliński, dr n. med. w zakresie biologii medycznej, inż. biotechnolog, biolog molekularny Anna Paradowska, socjolog, specjalista analiz matematycznych w epidemiologii Paweł Klimczewski, Justyna Socha, Olga Sobocińska, Monika Karczmarska, Waldemar “Major” Fydrych, Teresa Adamska, Zbigniew Tynenski, Mira Piłaszewicz, prof. Włodzimierz Korab-Karpowicz, Leszek Szymański, Andrzej Dębski.

Msza trydencka znowu tylko za zgodą biskupa

Według nowej regulacji zgodę na odprawianie mszy trydenckiej wydaje biskup tylko tym grupom, które „nie podważają reformy liturgicznej i nauczania papieży”.

Zakaz mszy trydenckiej w kościołach parafialnych

W swoim dokumencie „Franciszek zakazuje sprawowania przedsoborowej liturgii w kościołach parafialnych. Biskup ma wyznaczyć do tego inny kościół oraz kapłana, który będzie sprawował liturgię […]. Papież zakazuje też biskupom wydawania zezwoleń na powstawanie nowych grup”.

Nowo wyświęcani kapłani muszą mieć zgodę na msze trydencką nie tylko od biskupa ale i od Watykanu

Według portalu „Watican news” „kapłani, którzy zostaną wyświęceni po wydanym dziś motu proprio, aby sprawować Mszę według liturgii przedsoborowej, muszą zgłosić formalną prośbę do biskupa, który, zanim udzieli zgody, musi się skonsultować ze Stolicą Apostolską. Kapłani, którzy sprawowali dotychczas liturgię według nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego, muszą wystąpić do biskupa o pozwolenie na jej dalsze sprawowanie”.

Franciszek twierdzi, że jego decyzja jest „reakcją na wyniki sondażu przeprowadzonego wśród biskupów” i, że zgoda na odprawianie mszy trydenckiej wykorzystana została do „do zwiększenia dystansu, umocnienia różnic, tworzenia opozycji, które ranią Kościół i utrudniają jego drogę, wystawiając go na ryzyko podziału”. Franciszka twierdzi, że „Mszał z 1962 r. został potraktowany instrumentalnie, w sposób coraz bardziej nacechowany odrzuceniem nie tylko reformy liturgicznej, ale i Soboru Watykańskiego II”.

Nienawiść hierarchów do katolicyzmu

Decyzja Franciszka, zapewne zgodna z oczekiwaniami wielu hierarchów, pokazuje dwie kwestie. Po pierwsze we współczesnym Kościele posoborowym nie ma miejsca dla katolików – hierarchowie akceptują tylko wyznawanie poglądów odrzucających katolicyzm. Realnie katolicy nie mają w tej sytuacji, zgodnie z prawem kanonicznym, żadnej możliwości obrony katolicyzmu w Kościele – pozostaje im tylko modlić się o nawrócenie papieża i hierarchów na katolicyzm – o cud na miarę nawrócenia Szawła.

Druga kwestia pokazuje, że nienawiść Franciszka i hierarchów do katolicyzmu i katolików jest tak wielka, że nawet nie są zainteresowani kontrolą nad tym środowiskiem i czerpaniem profitów z tej kontroli. Wszelkie analizy procesów społecznych w Kościele pokazują, że pseudo posoborowe zmiany polegające na wykorzenianiu katolicyzmu doprowadzają do masowego opuszczania przez wiernych Kościoła. Ruchy charyzmatyczne po dekadach się wypalają i prowadzą albo do laicyzacji, albo do konwersji na protestantyzm dający większe atrakcje (tak się stało w kiedyś katolickiej Brazylii). Jedynymi, którzy pozostają w Kościele, są tradycjonaliści. Realia są takie, że posoborowi anty katoliccy hierarchowie są dowódcami bez armii i jedyne jedynymi, którzy chcą pozostać przy zinstytucjonalizowanym Kościele, jedynymi, na jakich mogą liczyć, jako na chodzących na msze w perspektywie najbliższych lat, są tradycjonaliści. Wydawałoby się, że racjonalnie hierarchowie powinni pogodzić się z tradycjonalistami, by im kościoły absolutnie nie opustoszały. Jednak widać, że nienawiść hierarchów do katolicyzmu jest większa. Może uważają się za syndyków masy upadłościowej i liczą na to, że ten majątek, którym zarządzają, da im luksusowy byt, a to, co po ich śmierci to ich nie obchodzi. Zapewne po prostu wierzą w słuszność wykorzeniania katolicyzmu z Kościoła – uczciwiej jednak by było, gdyby osoby odrzucające katolicyzm dokonały apostazji, założyły własną wspólnotę religijną i przestały udawać katolików.


medianarodowe.com

Szczepienie przeciwko COVID-19 działają u pacjentów z rakiem

Szczepienie. / Fot. Rhoda Baer Wikimedia Commons

  • Poseł KO Tomasz Lenz postuluje na antenie “Polsat News”, że osoby niezaszczepione nie powinny otrzymywać świadczeń w postaci programu 500+.
  • Zdaniem posła jest to skuteczne rozwiązanie, aby przekonać Polaków do szczepień. Lenz twierdzi, że poza “marchewką” w postaci loterii szczepień musi być też “kij”.
  • W sobotę wiceminister zdrowia Waldemar Kraska oświadczył, że rząd rozważa możliwość wprowadzenia przywilejów dla osób zaszczepionych przeciw COVID-19.
  • Zobacz także: Dr Ratkowska: Skuteczne leki na Covid są ignorowane przez PiS [NASZ WYWIAD]

Poseł został zapytany, czy świadczenie 500+ powinno być wstrzymane dla osób niezaszczepionych.

„Wstrzymane do momentu zaszczepienia się” – odpowiedział Tomasz Lenz, cytowany przez portal „Polsat News”.

Wyraził opinię, że byłoby to skuteczne rozwiązanie. Powiedział, że scenariusz obowiązkowych szczepień powinien być rozważny. Wstrzymane wypłaty świadczeń 500+ dla niezaszczepionych mogą być zdaniem posła najlepszą metodą na nakłonienie Polaków do szczepień.

„Poza marchewką, czyli loterią i nagrodami, powinien być także kij” – dodał.

W sobotę wiceminister zdrowia Waldemar Kraska oświadczył, że rząd rozważa możliwość wprowadzenia przywilejów dla osób zaszczepionych przeciw COVID-19. Podkreślił, że w Polsce rośnie liczba zakażeń wariantem Delta.

Wypowiedzi przedstawicieli polskiego rządu to efekt obserwacji działań państw zachodu. Prezydent Francji zapowiedział, że od sierpnia obowiązek posiadania certyfikatu sanitarnego dotyczącego szczepienia bądź odporności na koronawirusa będzie wymagany od osób, które będą chciały korzystać z kawiarni, restauracji, centrów handlowych oraz osób planujących przejazd pociągiem lub długą podróż, a także odwiedzanie placówek medycznych. W Grecji jedynie osoby z zaświadczeniami o zaszczepieniu będą mogły korzystać z restauracji, barów i kawiarni.

Węgry od sierpnia wprowadzają obowiązek szczepienia wszystkich pracowników służby zdrowia. Będą także oferować możliwość przyjęcia 3 dawki szczepionki przeciw COVID-19.

kresy.pl

  • Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, w pierwszym kwartale 2021 obcokrajowcy wyprowadzili z Polski niemal 5 mld zł. To największa kwota w historii.
  • Według obliczeń ekspertów, 80 proc. z tej kwoty popłynęło na Ukrainę.
  • “Cywilizacyjna zmiana” obnaża obraz Polski jako kraju zmieniającego z się z modelu emigranckiego w kierunku państwa pro imigranckiego. Od 2018 r. Polska jest największym rynkiem pracy spośród państw OECD przyjmującym tymczasowych pracowników z innych krajów.
  • Zobacz także: Gwiazda wsparła Konfederacje i powiedziała co myśli o LGBT i roszczeniach żydowskich. Marki już zrywają współpracę

W pierwszym kwartale cudzoziemcy z powodu pracy w Polsce przekazali za granicę niemal 5 mld złotych. Takie dane prezentuje Narodowy Bank Polski. To największa kwota w historii. 80 proc. wspomnianej kwoty popłynęło na Ukrainę. Z kolei od Polaków, którzy pracują za granicą, przypłynęło w tym samym okresie niecałe 3,8 mld zł. Według naukowców, Polska staje się krajem imigranckim. Ekonomiści banku Pekao zwracają uwagę, że to „cywilizacyjna” zmiana.

Polska stała się krajem imigranckim na przestrzeni ostatnich lat

Kilka lat temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej – przypomina portal Gazeta.pl w czwartek. Polacy przywozili oraz przysyłali do kraju z zagranicy znacznie więcej niż cudzoziemcy do swoich krajów z Polski. Przykładowo obcokrajowcy przekazali za granicę z tytułu pracy u nas niespełna 1,2 mld zł w pierwszym kwartale 2015 roku.

„To jest wskaźnik, który pokazuje, że z kraju emigranckiego stajemy się krajem imigranckim. To jest, moim zdaniem, pewna epokowa przemiana w Polsce” – zwraca uwagę Kubisiak cytowany przez portal Gazeta.pl.

Główną przyczyną zmian jest wzmożona imigracja Ukraińców do Polski.

Warto odnotować, że czerwcowe dane Państwowego Instytutu Ekonomicznego wskazywały, że już w 2018 r. Polska była największym rynkiem pracy spośród państw OECD przyjmującym tymczasowych pracowników z innych krajów.  Z kolei w 2020 roku, mimo pandemii koronawirusa, zaobserwowano wzrost liczby zatrudnionych obcokrajowców w polskiej gospodarce. Autorzy zwrócili uwagę, że pod względem liczby tymczasowych migrantów zarobkowych wyprzedziliśmy Stany Zjednoczone i Niemcy. Tendencja zaprezentowana przez ekspertów jednoznacznie oznacza, że Polska staje się krajem imigranckim, a obcokrajowcy przejmują coraz większą część rynku pracy.

kresy.pl

Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki / fot. flickr.com

Premier mobilizuje wszystkie siły do walki z powodzią. Mateusz Morawiecki pojechał do gminy Myślenice w Małopolsce, która w znacznym stopniu ucierpiała przez żywioł. Szef rządu zapewnił mieszkańców regionu o pomocy centralnego szczebla władzy.

“Po burzach i obfitych deszczach setki poszkodowanych rodzin i wiele strat w powiecie myślenickim i tarnowskim oraz na Sądecczyźnie. To niestety nie koniec. W nocy spodziewane są kolejne opady. Apeluję o uważne śledzenie sytuacji: zadbajmy o bliskich i zabezpieczmy domy. Mobilizujemy do akcji wszystkie siły – oprócz straży pożarnej także WOT. Wszyscy robią co mogą, by zapanować nad żywiołem” –napisał premier na Twitterze.

“Tutaj, w powiecie myślenickim, mieszkańcy doznali ogromnych strat związanych z gwałtowną ulewą” – mówił premier.

Premier mobilizuje do walki z powodzią i naprawy zniszczeń

Premier podkreślił, że mieszkańcy tej części Polski nigdy wcześniej nie doświadczyli takiej powodzi. Morawiecki podziękował służbom oraz ochotnikom, którzy całą noc pracowali pomagając sąsiadom.

“Niestety przez woj. małopolskie przetaczają się gwałtowne ulewy. Chcemy z wojewodą udać się do kolejnych miejsc. Jesteśmy z mieszkańcami tam, gdzie tylko możemy synchronizować pracę służb mundurowych, które naprawdę działają bardzo sprawnie. Raz jeszcze chciałbym im z tego miejsca podziękować” – mówił Morawiecki.

Jednocześnie szef rządu obiecał pomoc w usunięciu strat. Premier mobilizuje do walki z powodzią i zachęca do wspólnej pracy w naprawie zniszczeń.

“Pomożemy także finansowo. Będziemy starali się jak najszybciej odbudować zniszczoną infrastrukturę gminną i drogi. Na pewno nie będziemy załamywać rąk tylko będziemy to odbudowywać. Mam nadzieję, że pogoda będzie łaskawsza w najbliższych dniach” – mówił.

W ostatnich dniach nad Polską przeszły gwałtowne burze, które spowodowały liczne podtopienia oraz zniszczenia. Jedna z większych nawałnic przeszła w środę nad Łodzią pozbawiając prądu ponad 100 tys. mieszkańców oraz niszcząc wiele drzew.

dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Kryzys gospodarczy wywołany pod pozorem pandemii spowodował, że spora część społeczeństwa może pozostać bez środków do życia. W związku z tym w Niemczech rozpoczęto ciekawy eksperyment. Przez trzy lata 122 osoby będą otrzymywać co miesiąc 1200 euro, za nic. Jest to tak zwany bezwarunkowy dochód podstawowy. Świadczenie to jest wypłacane obywatelowi niezależnie od tego, czy jest osobą pracującą, czy też nie oraz bez względu na wysokość osiąganych miesięcznych dochodów. Pieniądze pochodzą od około 150 tysięcy prywatnych darczyńców, a ich odbiorcy nie muszą ich opodatkować. Czy taka filantropia jest właściwym rozwiązaniem sytuacji osób biednych, nie dających sobie rady w warunkach gospodarki rynkowej?

Czytaj także: 80. rocznica zbrodni w Jedwabnem. Wojna informacyjna przeciw Polsce [OPINIA]

System kredytu społecznego

Rozmyślając nad przyczynami kryzysów gospodarczych kanadyjski inżynier Clifford H. Douglas już sto lat temu stworzył całościowe rozwiązanie dotyczące zmiany wadliwego systemu ekonomicznego. Opracowane przezeń zasady finansowe zgodne z katolicką nauką społeczną zostały przedstawione po raz pierwszy w 1918 r. Nazwał on swoją teorię systemem kredytu społecznego. Wdrożenie tego systemu zapewniłoby sprawiedliwą dystrybucję bogactw stworzonych przez Boga dla wszystkich. Wprowadziłoby bezpieczeństwo ekonomiczne dla każdego bez wyjątku, od urodzenia do śmierci.

Zasady Douglasa są odpowiedzią na problemy gospodarcze, które zaczęły narastać w ciągu XX w. Rozwiązują problem bezrobocia, który będzie nieunikniony w ciągu trwającej obecnie już czwartej rewolucji przemysłowej. Robotyzacja, automatyzacja i sztuczna inteligencja to jest nadchodząca przyszłość. Ludzie zostaną zastąpieni w produkcji przez maszyny. Postępu nie można zlikwidować, trzeba go zastosować do wyzwolenia ludzkości. Rozwiązanie Douglasa ma postać dywidendy społecznej – bezwarunkowego dochodu podstawowego dla każdego. Dzisiaj coraz więcej mówi się na świecie o wprowadzeniu różnie nazywanego gwarantowanego dochodu podstawowego, nawet w ramach fałszywego systemu ekonomicznego, w jakim żyjemy. Przykładem takiego dochodu jest w Polsce program 500+ obejmujący wszystkie dzieci i osoby niepełnosprawne.

Obfitość nowoczesnej produkcji wynika z nauk stosowanych, wynalazków i ulepszeń w technikach produkcji. Czynniki te stanowią dobro wspólnoty. Dziedzictwo to jest powiększane i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Postęp został wypracowany przez pokolenia badaczy, wynalazców, inżynierów i rzemieślników. Zasoby naturalne i postęp nie należą do żadnego pojedynczego człowieka. Są one dziedzictwem każdego.

Zasada działania systemu

Według zasady kredytu społecznego każdy człowiek bez wyjątku będzie otrzymywał to, co jest niezbędne do życia, dochód służący do zaspokojenia podstawowych potrzeb wyżywienia, mieszkania, ubrania i opieki zdrowotnej. W systemie kredytu społecznego nie ma podatków, więc dywidenda jest wypłacana w całości i nie może zostać zajęta przez żadne instytucje. Narodowe Biuro Kredytowe będzie emitowało taką ilość pieniędzy, jaka jest potrzebna społeczeństwu na wszystkie jego uzasadnione potrzeby. Pieniądz w tym systemie jest tworzony bez odsetek, a więc zlikwidowany zostanie zadłużający system finansowy, w jakim dzisiaj żyjemy. Społeczeństwo nie będzie miało żadnych długów wobec siebie, ani wobec prywatnego systemu bankowego, jaki opanował dzisiaj świat. Lichwa zostanie całkowicie wyeliminowana. Nie będzie też żadnych podatków, które stanowią rabunek społeczeństwa. Pieniądze, które dzisiejszy system uzyskuje z podatków, będą emitowane przez społeczeństwo w taki sposób, w jaki dzisiaj banki je emitują, a więc ex nihilo ( z niczego). System ten pozwoli zachować równowagę między produkcją a konsumpcją.

Nie jest to utopia. Jest to możliwe do realizacji, potrzebna jest tylko świadomość i wola społeczeństwa. W tej teorii nie ma ani socjalizmu, ani kapitalizmu. Przemysł i mienie pozostają własnością prywatną. Właściciele nadal korzystają z wartości swoich nieruchomości. Dobrze zainwestowany kapitał prywatny nadal przynosi uczciwy zwrot. Pracownicy otrzymują w dalszym ciągu swoje wynagrodzenia. To dzisiejszy system jest nielogiczny. Im więcej aktywów i bogactwa zgromadził naród, tym większe są jego długi finansowe w tym systemie. Pracownicy tworzą bogactwo, a pasożyty kontrolują finanse. Ale to pasożyt jest panem, a robotnik niewolnikiem. Obecny system, który istnieje dla zysku elity i zniewolenia narodów, nie ma zamiaru uznać prawdziwego dziedzictwa pozostawionego w spadku obecnemu pokoleniu przez poprzednie generacje.

Uświadomienie ekonomiczne

Wprowadzenie kredytu społecznego przezwycięży dyktaturę finansową prywatnych osób, decydujących o emisji pieniądza, która doprowadziła do dominacji szatana w dzisiejszym świecie. Właścicielem kredytu będzie bowiem społeczeństwo, a nie prywatni bankierzy. Rozpowszechnianiu doktryny kredytu społecznego służy pismo „Michael”. Nazwa tego pisma pochodzi od imienia św. Michała Archanioła, przywódcy tych aniołów, którzy pokonali zbuntowanych aniołów pod wodzą szatana. Święty Michał jest archaniołem sprawiedliwości społecznej, reprezentującym zwycięstwo dobra nad złem.