Szczepionka

Szpital COVID-19 / Fot. pixabay.com

  • We wtorek odnotowano nieznaczny wzrost zakażeń wirusem SARS CoV-2 w Polsce. Obecnie liczba nowych przypadków wynosi 104. Informację podaje Ministerstwo Zdrowia.
  • Najwięcej nowych zakażeń wykryto w województwie Małopolskim i Lubelskim.
  • Resort podaje również dane dotyczące obłożenia miejsc w szpitalach i wykorzystania sprzętu medycznego.
  • Zobacz także: Amerykanie naciskają na Dudę. Chodzi o ustawę dotyczącą reprywatyzacji

W poniedziałek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 67 przypadkach infekcji; w tym raporcie nie odnotowano zgonów chorych na COVID-19. We wtorek liczba wzrosła do 104 nowych przypadków i 4 zgonów. Nikt jednak nie umarł z powodu COVID-19, odnotowane zgony są wynikiem chorób współistniejących. Koronawirus w Polsce nadal utrzymuje się na marginalnym poziomie zakażeń.

Koronawirus w Polsce. Nowe przypadki

Nowe potwierdzone przypadki zakażeń koronawirusem dotyczą województw: małopolskiego (16), lubelskiego (11), mazowieckiego (11), dolnośląskiego (10), wielkopolskiego (9), łódzkiego (8), śląskiego (7), kujawsko-pomorskiego (6), podlaskiego (6), zachodniopomorskiego (4), pomorskiego (3), warmińsko-mazurskiego (3), lubuskiego (2), podkarpackiego (2), opolskiego (1), świętokrzyskiego (1).

4 zakażenia to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.

W szpitalach jest 349 chorych z COVID-19, a 60 z nich jest podłączonych do respiratorów.

Resort podał, że dla pacjentów z COVID-19 przygotowano 6282 łóżka i 618 respiratorów.

Ministerstwo przekazało ponadto, że na kwarantannie przebywa 88 120 osób. Wyzdrowiało dotąd 2 652 994 zakażonych.

tvp.info

Boris Johnson

Boris Johnson / Fot. Flickr

  • W poniedziałek 19 lipca Anglia zniosła wszelkie restrykcje nałożone przez rząd z powodu pandemii COIVD-19. Wraz z ulgą w tym zakresie, premier Johnson zapowiedział plany wprowadzenia segregacji obywateli.
  • Premier Wielkiej Brytanii jest zaniepokojony utrzymującym się ryzykiem przenoszenia wirusa. Dlatego od końca września rząd zastrzega sobie prawo wprowadzenia warunku pełnego zaszczepienia dla chcących pójść do klubów nocnych w Anglii.
  • Narrację o zagrożeniu wirusa w miejscach publicznych podtrzymuje doradca naukowy rządu Patrick Vallance. Jego zdaniem kluby nocne mogą być siedliskiem rozprzestrzeniania się kolejnych wariantów COVID-19.
  • Zobacz także: Dr Golonka: Decyzja Franciszka to akt agresji i wywołania wojny liturgicznej [NASZ WYWIAD]

W poniedziałek Anglia zniosła wszystkie nałożone prawnie restrykcje związane z pandemią COVID-19. Działalność po 16 miesiącach przerwy wznowiły również kluby nocne. Obecnie są one jedynie zachęcane do tego, by korzystać z certyfikatów szczepień. Pomimo tego, premier Johnson powiedział, że jest zaniepokojony utrzymującym się ryzykiem przenoszenia wirusa. Dlatego od końca września Anglia wprowadza segregację obywateli.

“Nie chcę być zmuszony do ponownego zamknięcia klubów nocnych, jak to miało miejsce gdzie indziej. Ale to oznacza, że kluby nocne muszą robić to, co społecznie odpowiedzialne. Jak powiedzieliśmy w zeszłym tygodniu, zastrzegamy sobie prawo do wprowadzenia obowiązku certyfikatów w dowolnym momencie, jeśli jest to konieczne do ograniczenia transmisji” – powiedział brytyjski premier podczas konferencji prasowej.

“I muszę teraz zapowiedzieć, że przed końcem września, gdy wszystkie osoby powyżej 18 lat będą miały szansę przyjąć dwie szczepionki, planujemy uczynić pełne zaszczepienie warunkiem wejścia do klubów nocnych i innych miejsc, gdzie gromadzą się tłumy” – oświadczył.

Według najświeższych danych, 35 proc. Brytyjczyków w wieku od 18 do 30 lat nie miało jeszcze nawet pierwszego szczepienia przeciw COVID-19.

Anglia wprowadza segregację obywateli, Walia stawia opór

Główny doradca naukowy rządu Patrick Vallance wskazał, że kluby nocne i podobne miejsca mogą stać się lokalizacją największej transmisji wirusa.

“Spodziewałbym się, że wraz z otwarciem klubów nocnych będziemy nadal widzieć wzrost przypadków, a także, że zobaczymy ogniska związane z konkretnymi klubami nocnymi” – powiedział.

Również w Walii kluby nocne mogły w poniedziałek wznowić działalność, natomiast nadal są one zamknięte w Szkocji i Irlandii Północnej. Rząd walijski zapowiedział, że nigdy nie wprowadzi obowiązku certyfikatów covidowych jako warunku wejścia do nich. Jednak ich właściciele mogą taki wymóg zastosować.

dorzeczy.pl

Alkohol za kierownicą

Alkohol za kierownicą / Fot. Pixino

Resort sprawiedliwości opracował przepisy, które pozwolą skutecznie walczyć z plagą pijanych kierowców na polskich drogach. Jedną z propozycji Ministerstwa jest postulat rekwirowania pojazdów. Ziobro skonfiskuje samochody nieodpowiedzialnych użytkowników dróg.

“Konfiskata byłaby możliwa przy stwierdzeniu powyżej 1 promila alkoholu we krwi kierowcy, bo wtedy stan świadomości jest już znacznie zmieniony” – wyjaśnia Marcin Warchoł w rozmowie z “Super Expressem”.

Ziobro skonfiskuje samochody kierowców, którzy spowodowali śmiertelny wypadek

Jak dodaje przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości, samochody miałyby być odbierane pijanym kierowcom, którzy spowodowali śmiertelne wypadki.

Wiceminister zaznacza, że kary nie uniknęliby również pijani kierowcy podróżujący nieswoimi autami.

“Wtedy w grę wchodziłoby zarekwirowanie równowartości tego pojazdu. Wiemy, że dzisiaj nawiązki są często nikłej wartości” – wskazuje Marcin Warchoł.

Co stanie się w sytuacji, kiedy auto stanowić będzie element wspólnego majątku małżonków?

“Resort sprawiedliwości chce wykorzystać istniejące już przepisy dotyczące kłusowników z ustawy o rybactwie śródlądowym. Przewiduje ona m.in. przepadek ‘przedmiotów niestanowiących własności sprawcy’, które służyły do popełnienia przestępstwa” – podaje “Super Express”.

“Samochód w rękach pijanego kierowcy jest tym samym, co nóż czy broń palna w rękach przestępcy” – podkreśla w rozmowie z dziennikiem Marcin Warchoł.

Nietrzeźwy kierowca traktowany jest jak przestępca i jazda pod wpływem alkoholu może skończyć się więzieniem. Za prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwości grozi m.in. grzywna uzależniona od wysokości dochodów, kara pozbawienia wolności do 2 lat lub zakaz prowadzenia pojazdów na minimum 3 lata.

rmf24.pl

Korwin-Mikke

Janusz Korwin-Mikke / fot. Twitter flickr.com

  • Donald Tusk powrócił do polskiej polityki na początku lipca. Na stanowisku przewodniczącego PO zastąpił Borysa Budkę.
  • Byłemu szefowi Rady Europejskiej wpis na swoim Twitterze poświęcił Janusz Korwin-Mikke. Jego zdaniem 40 lat temu Tusk reprezentował podobne poglądy co obecny lider Konfederacji. Szybko jednak zauważył, że nie są one popularne.
  • Według Onetu, Donald Tusk wracając do polskiej polityki oprze swoją strategię na współpracy z Polską 2050 Szymona Hołowni oraz PSL-em.
  • Zobacz także: Polscy maturzyści w szoku. Ukraińska matura lepsza niż polska? “Skutek niekontrolowanej imigracji”

Lider Konfederacji przekonuje, że niegdyś obaj mieli bliźniacze poglądy, ale później Tusk “wyrósł z korwinizmu”. Czy rzeczywiście 40 lat temu Tusk był “korwinistą”? Wpis Korwina-Mike wzbudził zaskoczenie.

Tusk “korwinistą”? Zaskakujący wpis na Twitterze

“Jest taka teza, że młodzi ludzie to masowo popierają Korwina, „a później z korwinizmu się wyrasta”. Przykłady tego są liczne – należy do nich p. Donald Tusk” – napisał lider Konfederacji na Twitterze.

Prezes Korwin-Mikke dodaje, że 40 lat temu Tusk nie tyle był “korwinistą”, co posiadał takie same postulaty polityczne co obecny lider Konfederacji.

“Donald Tusk (jak większość liberałów…) szybko przekonał się, że głosząc „korwinizm”, dostaje się 5 proc. głosów – a obiecując rozdawnictwo cudzych pieniędzy, dostaje się 55 proc. I zaczął głosić hasła socjal-d***kratów. Bo ta (tfu!) rządząca w d***kracji Większość ni w ząb NIE ZROZUMIE, że rząd, by dać komuś 500, MUSI mu zabrać najpierw 600… Ewentualnie pożyczyć – i wtedy dzieci zapłacą 700. Procenty lecą…” – dodaje poseł.

Według Onetu, Donald Tusk wracając do polskiej polityki chce oprzeć swoją antypisowską strategię na współpracy z Polską 2050 Szymona Hołowni oraz PSL-em. Ponadto w jego planach nie ma miejsca na Lewicę, której polityk ponoć nie ufa.

“Część lewicy razem z PiS może podnieść podatki, co pozwoli obozowi władzy na kolejne programy socjalne przed wyborami — a to nie jest w żaden sposób w interesie Tuska” – przekonuje Onet.

Według analiz portalu, Donald Tusk ma również zaproponować wsparcie Konfederacji. Szef PO chcąc wzmocnić sojusz wolnościowców i narodowców, chce osłabić PiS.

“Plan polityczny Tuska ma więc opierać się na współpracy z PSL i Polską 2050 oraz życzliwości wobec Konfederacji, z którą otoczenie Tuska ma niezłe, poufne kontakty” – czytamy.

Jedno jest pewne, zapowiada się emocjonująca kampania przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi, które odbędą się najpóźniej za 2 lata.

dorzeczy.pl

Gomółka zdjęcie z Wikipedii

Gomółka zdjęcie z Wikipedii / Gomółka zdjęcie z Wikipedii

Spacerując po alei zasłużonych na warszawskim cmentarzu wojskowym na Powązkach, ma się sprzeczne odczucia. Z jednej strony odczuwa się radość z powodu licznych martwych komunistów, a z drugiej złość, że ich truchła profanują prestiżowy cmentarz – w alei zasłużonych powinni spoczywać polscy patrioci, a nie komunistyczni zdrajcy i oprawcy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj regularnie MediaNarodowe.com

Choć słuszne jest żądanie wywalenia z Powązek grobów komunistów, to po lekturze wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej prawie 600 stronicowej pracy „Na licencji Moskwy. Wokół Gomułki, Bermana i innych (1943–1970)”, której autorem jest Robert Spałek, mam wątpliwości co do zasadności eksmisji grobu Władysława Gomułki.

Gomułka zasłużył się Polsce walcząc o uznanie przez zachodnie Niemcy zachodniej granicy powojennej Polski

Władysław Gomułka, choć niewątpliwie odpowiada za zbrodnie komunistyczne na polskich patriotach, choć opowiadał się za zbrodniczą ideologią komunizmu, to niewątpliwie przysłużył się Polsce walką o gwarancje zachodnich Niemiec (RFN) dla polskich granic zachodnich, co było zdecydowanie sprzeczne z interesem sowieckim – ZSRR kreował się na gwaranta granic zachodnich Polski zagrożonych niemieckim rewizjonizmem – uznanie przez RFN granic zachodnich czyniły sowieckie gwarancje zbędnymi.

Gomułka odzyskał władzę w PRL w 1956 roku. Po odzyskaniu władzy nakazał zwolnić z więzień polskich patriotów – choć odzyskali oni wolność, to nie przeprowadzono ich rehabilitacji i dalej byli traktowani jak kryminaliści, którzy opuścili więzienia.

Gomułka starał się by ZSRR traktowała PRL po partnersku

Zdaniem Roberta Spałka z IPN Władysław Gomułka, choć był ideowym komunistą to „potrafił manipulować relacjami z Moskwą z ZSRR tak, by przynosiły, jak najbardziej wymierne korzyści Polsce Ludowej”.

Złudzenia do ZSRR Gomułka stracił już w latach trzydziestych po pobycie na szkoleniu u sowietów. Rozczarowały go sowieckie realia – bieda, głód, korupcja, biurokracja, bezpieka, i bezideowość. Choć stracił uwielbienie dla ZSRR, to zawsze uznawał, że Związek Sowiecki jest liderem dla komunistów, i tylko dzięki sowietom komuniści mają władzę w PRL. Wiarę Gomułki w ZSRR podważało: rozwiązanie KPP, sojusz sowietów z nazistami, dyskryminacja Polaków na Kresach pod sowiecką okupacją.

Niezależność Gomułki nie oznaczała, że nie był komuchem, który opowiadał się za eksterminacją polskich patriotów

Suwerenność od Moskwy dla Gomułki nie oznaczała porzucenia drogi terroru komunistycznego. Przed utratą władzy pod koniec lat czterdziestych uważał, że polskich patriotów aresztować i likwidować powinni ”polscy” komuniści z (KBW, UB i lWP), a nie sowieci (NKWD i Armia Czerwona).

W czasie II wojny światowej Gomułka był realistą i wbrew Moskwie nie miał zamiaru starać się o to, by polscy patrioci wspierali PPR (komunistyczną partię dla ”Polaków” będącą sowiecką agenturą), wiedział, że takie starania sensu nie mają i lepiej starać się pozyskać to, co realne, czyli wsparcie dla PPR ze strony marginesu konspiracyjnej sceny politycznej.

Gomułka bezczelnie zwracał uwagę sowietom, że nie znają polskich realiów ani ich nie rozumieją, domagał się też by: Moskwa traktowała komunistyczne władze nad Polską po partnersku, by PRL miał korzyści gospodarcze z relacji z Moskwą, a sowieci uznali zachodnie granice Polski.

W 1947 roku upór Gomułki przeszkodził Stalinowi w realizacji planów stworzenia Koninformu. W 1948 roku Gomułka skrytykował ruch komunistyczny na ziemiach polskich (SDKPiL i KPP) za lekceważenie kwestii niepodległości Polski i docenił niepodległościowe starania PPS – spowodowało to, że utracił władzę w PPR (i był internowany od 1951 do 1954).

Za Gomułki PRL była najweselszym barakiem w obozie

Za czasów Gomułki w PRL panował pewien pluralizm polityczny (mogły działać organizacje kierowane do katolików jak Znak czy KIK), mogło istnieć prywatne rolnictwo i drobna przedsiębiorczość, w systemie sejm miał większą rangę, bardziej odideologizowano naukę i kulturę, nie dążono do anihilacji Kościoła (Gomułka, choć zwalczał Kościół, to doceniał jego społeczną rolę), represje były mniejsze, ograniczono wydatki na militaryzację, dążono do większej autonomii od ZSRR.

Gomułka usunął z ludowego Wojska Polskiego sowieckiego marszałka Rokossowskiego, a z Komitetu Centralnego PZPR popieranego przez sowietów stalinistę Zenona Nowaka. Doprowadził do tego, że PRL opuściła większość sowieckich generałów z ludowego Wojska ”Polskiego”, dowództwo przejęli ”polscy” komuniści z PPR, uregulował zasady obecności Armii Czerwonej na terenie PRL.

Gomułce udało się przeprowadzić pewne reformy w PRL: czasowo ograniczył cenzurę (do 1959 roku – cenzurę przywrócono też, by ograniczyć liberalizację obyczajów), przywrócił część przedwojennych profesorów do pracy, zezwolił na reaktywacje Związku Harcerstwa Polskiego, usunął z PZPR 200.000 działaczy i zmienił część władz wojewódzkich partii, uwolnił kilkadziesiąt tysięcy (czyli większość) więźniów politycznych (pozostała ich kilkudziesięciu), z bezpieki usunął większość dowództwa (głównie Żydów), zmniejszył o 40% (9000) ilość funkcjonariuszy bezpieki, zrezygnował z 40% tajnych współpracowników SB, wywalczył lepsze dla Polski zasady podległości wobec ZSRR, doprowadził do tego, że PRL stał się najbardziej liberalnym państwem bloku sowieckiego.

Dzięki Gomułce twórcy, naukowcy i intelektualiści mieli w PRL największy zakres wolności spośród krajów pod komunistyczną okupacją. Kultura w PRL Gomułki była nadzorowana, a nie sterowana i co niezwykle ważne pozostawała w kontakcie z zachodem. Gomułka pozwalał na wydawanie w PRL książek autorstwa amerykańskich pisarzy i na to by zachodnie produkcje filmowe stanowiły 1/3 filmów wyświetlanych w PRL. Za Gomułki w PRL dynamicznie rozwijała się sztuka nowoczesna i kultura popularna, a nawet zaprzestano zagłuszania zachodnich radiostacji.

Gomułka w relacjach z ZSRR wstawał z kolan

Największą zasługą Gomułki było to, że w Moskwie walczył o interesy PRL (co irytowało Kreml). W 1956 roku Gomułce udało się wymusić na ZSRR częściowe rekompensaty za wywieziony do ZSRR węgiel i skłonić ZSRR do udzielenia PRL pożyczek. Gomułka domagał się od ZSRR prawa powrotu do PRL z ZSRR obywateli II RP – w tym i więźniów i zesłańców. Uniemożliwił sowietom powołania Kominformu. Na międzynarodowej nardzie 81 partii komunistycznych domagał się zapisania w dokumentach końcowych zasady równości i suwerenności partii (czemu przeciwne były wszystkie partie komunistyczne). Chciał załagodzić konflikt ZSRR z ChRL. W 1964 roku, gdy Breżniew zastąpił Chruszczowa, postulował wprowadzenie ułatwień w handlu między krajami komunistycznymi a kapitalistycznymi.

Gomułka od ZSRR „domagał się większej swobody dla PRL w sferze gospodarczej i militarnej”, „domagał się od sowietów tolerowania […] polskiej specyfiki narodowej” – w tym uznania Kościoła i odstąpienia od kolektywizacji rolnictwa, utrzymania sektora prywatnego w usługach i zachowania polskiej symboliki patriotycznej. Gomułka wykluczał, by sowieci coś na nim wymuszali i uzyskał „samodzielność w prowadzeniu polityki wewnętrznej i […] niezależność kadrową”. Hardość Gomułki w relacjach z sowietami sprawiła, że Chruszczow i Breżniew go lubili.

Już w 1944 roku Gomułka domagał się od ZSRR gwarancji dla zachodniej granicy PRL. Gomułka pouczał Kreml, że ZSRR nie może się dogadywać z RFN, zanim RFN nie uzna zachodniej granicy PRL. Wbrew Moskwie Gomułka na własną rękę starał się uzyskać porozumienie RFN z PRL, nie informując innych krajów komunistycznych o swoich zabiegach. Komunistyczne NRD były przeciwne porozumieniu RFN i PRL, i starały się do takiego porozumienia nie dopuścić. Podobnie i ZSRR był przeciwny porozumieniu PRL z RFN i chciał je zablokować – przyczyną takiej polityki Kremla było to, że w wyniku porozumienia PRL z RFN sowieci stracili status gwaranta zachodniej granicy PRL.

Gomułka nie był też niewolnikiem swojej własnej propagandy. W czasie tajnych rozmów delegatów PRL z RFN propaganda PRL straszyła Polaków niemieckim rewanżyzmem. Nagle w 1969 Gomułka zaczął mówić o potrzebie porozumienia i stwierdził, że Polsce nie zagraża niemiecki rewizjonizm.

Ukoronowaniem walki Gomułki o gwarancje RFN dla zachodnich granic PRL było podpisanie 7 grudnia 1970 roku porozumienia PRL – RFN. RFN uznała nienaruszalność zachodnich granic PRL na Odrze i Nysie. Warto się zastanowić czy za ten sukces Polski Gomułka nie musiał zapłacić utratą władzy.

Andrzej Duda

Andrzej Duda / Fot. Radosław Czarnecki Wikimedia Commons

  • Wedle uchwalonej przez Sejm noweli KPA, po upływie 30 lat od wydania decyzji administracyjnej niemożliwe będzie wszczęcie postępowania w celu jej zakwestionowania.
  • Amerykańscy senatorowie wystosowali list do Andrzeja Dudy, w którym domagają się działań ze strony prezydenta w kierunku zniwelowania legislacji.
  • Głównym inicjatorem listu jest republikanin Marco Rubio z Florydy. Jest on także jednym z autorów ustawy Just Act nr. 447.
  • Zobacz także: Kornaś: Wielkie korporacje niszczą wolność słowa [NASZ WYWIAD]

Uchwalona w czerwcu nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego stanowi, że po upływie 30 lat od wydania decyzji administracyjnej niemożliwe będzie wszczęcie postępowania w celu jej zakwestionowania. Przepis ten głośno podważają przedstawiciele Izraela oraz Stanów Zjednoczonych. Amerykanie naciskają na Andrzeja Dudę, aby ten przeciwstawił się legislacji. List podpisało 12 senatorów reprezentujących oba stronnictwa amerykańskiej polityki.

Amerykanie naciskają na Dudę w sprawie noweli KPA

W tej sprawie wypowiedzieli się amerykańscy senatorowie.

“Zdecydowanie uważamy, że to prawo znacznie zwiększyłoby istniejące trudności, które uniemożliwiają ofiarom i ich rodzinom ubieganie się o zwrot i rekompensatę za mienie bezprawnie zabrane im przez nazistowskie Niemcy i komunistyczny rząd Polski” – napisali senatorowie w liście otwartym do Andrzeja Dudy.

Zaapelowali, by polski prezydent podjął działania na rzecz wycofania projektu. W tej chwili jest on procedowany w Senacie. W razie przyjęcia ustawy przez parlament, Amerykanie wzywają Dudę do zawetowania tej ustawy.

Senatorowie przekonują, że byłby to najlepszy sposób zademonstrowania przez Polskę “wyraźnego sprzeciwu wobec zbrodni nazistowskich Niemiec i wspieranych przez Sowietów polskich władz”.

“Partnerstwo między Stanami Zjednoczonymi i Polską”?

Dodają, że Polska była dotąd “sumiennym” kustoszem miejsc pamięci o Holokauście i “jej demokracja stanowi silny wyznacznik dla jej stałego zobowiązania na rzecz praworządności i praw człowieka”.

“Mocno wierzymy w to, że partnerstwo między Stanami Zjednoczonymi i Polską jest najsilniejsze wtedy, kiedy jesteśmy zjednoczeni w naszym zobowiązaniu na rzecz wolności i sprawiedliwości dla ofiar zbrodni popełnionych przez nazistów i komunistów” – podsumowują amerykańscy senatorowie.

Według informacji Polskiej Agencji Prasowej, głównym inicjatorem listu był republikanin Marco Rubio z Florydy. Pozostałymi autorami są: demokratka Tammy Baldwin z Wisconsin, demokrata z Nevady Jacky Rosen i republikanin z Oklahomy James Lankford. Pod listem podpisało się też ośmiu innych senatorów: siedmiu demokratów i jeden republikanin.

Rubio i Baldwin to autorzy ustawy JUST Act. Zobowiązuje ona Departament Stanu USA do przedstawienia raportu nt. problemów ze zwrotem mienia w Polsce i innych krajach.

rmf24.pl

Paweł Rakowski ekspert od Bliskiego Wschodu

Paweł Rakowski ekspert od Bliskiego Wschodu / fot. yt.com/Media Narodowe

  • Gościem Raportu Geopolitycznego w Mediach Narodowych był Paweł Rakowski. Ekspert poruszył temat kryzysu w Libanie.
  • Zdaniem Rakowskiego libańska przestrzeń polityczna jest trudna do zrozumienia i skomplikowana. Wynika to ze zróżnicowania środowisk politycznych w obrębie kraju, które ulegają wpływom grup wpływu z zewnątrz Libanu.
  • Ekspert podkreśla, że póki Liban nie wyłoni nowego i stabilnego rządu, to chaos będzie narastał. Związane jest to z brakiem możliwości udzielenia pomocy temu państwu zarówno przez zachód, jak i wschód.
  • Rakowski opisuje w rozmowie stosunki międzyreligijne w Libanie. Wskazuje także na sytuację libańskich chrześcijan, którzy zaczynają coraz liczniej migrować do krajów ościennych w poszukiwaniu lepszych warunków życia.
  • Zobacz także: Ustawa o in vitro już nie przeszkadza PiS? Ministerstwo zdrowia za

Rakowski mówiąc o sytuacji w Libanie rozpoczął swój wywód od generalnego opisu oraz rozwinięcia przyczyn powstania kryzysu w tym państwie. Gość podkreślił brak powołania nowego rządu, z którym od wielu miesięcy boryka się kraj ze stolicą w Bejrucie. Rakowski podkreślił także naleciałości kultury społecznej i ekonomicznej Libanu XIX wiecznym kapitalizmem. Jest to bardzo ważne w kontekście zrozumienia organizacji tego państwa oraz mentalności jego mieszkańców.

“W Libanie system jest konfesyjny. Prezydent musi być maronitą, czyli libańskim katolikiem. Premier musi być sunnitą, marszałek Sejmu musi być szyitą. (…) Dzięki temu w Libanie nie ma konfliktu religijnego.” – mówi Rakowski.

” W ciągu ostatniego półtora roku waluta libańska całkowicie upadła i pensja była 1000$ jesienią 2019 roku, obecnie ta pensja to jest 30$.” – nawiązuje do kryzysu gospodarczego w Libanie.

Rakowski o kryzysie politycznym w Libanie

Ekspert wymienia powiązania poszczególnych polityków w tym kraju, aby uplastycznić widzom nie tylko specyfikę libańskiej polityki. Gość wskazuje na konfrontacje wewnątrz obozów politycznych w Libanie. Zdaniem Rakowskiego, naród libański wini za kryzys polityczny prezydenta Michaela Aouna oraz Saada Haririego, byłego premiera. Rakowski wymienia przedstawicieli Hezbollahu posiadających powiązania z Iranem (Aoun), a następnie do politycznej układanki wrzuca środowisko polityczne kontestujące ich pozycje. Je z kolei reprezentuje Hariri, który związany jest z Arabią Saudyjską. Obie siły sterowane są wpływami z zewnątrz, ale również oba środowiska nie chcą dążyć do otwartej konfrontacji.

“To jest przestrzeń polityczna, która jeśli chodzi o pewną specyfikę libańską, ona zawsze była zagmatwana i skomplikowana.” – podsumował Rakowski.

“Obecny chaos polityczny polega na tym, że nie ma możliwości pomocy dla Libanu w związku z brakiem rządu. Zachód oferuje grosze. Prezydent Macron zaoferował 400 mln euro. To są grosze. (…) Katar zaoferował 3 mld dolarów.” – powiedział ekspert.

Konstatacją stało się stwierdzenie, że Liban nie będzie mógł liczyć na pomoc finansową dopóki nie utworzy stabilnego rządu.

Rakowski o kryzysie gospodarczym w Libanie

Rakowski zauważa, że w zeszłym roku gospodarka Libanu skurczyła się o jedną piątą, a rosnące w szybkim tempie inflacja i bezrobocie sprawiają, że co drugi Libańczyk realnie żyje już dzisiaj w biedzie. Rezerwy walutowe gwałtownie spadają, powodując niedobory paliwa, elektryczności i leków.

Jest tak źle, że w tym tygodniu libańska armia zacznie oferować turystom przeloty helikopterem, by zwiększyć budżet jednej z kluczowych instytucji kraju dotkniętego kryzysem. Bank Światowy opisuje kryzys gospodarczy w Libanie jako jeden z najgorszych od 170 lat.

Sytuacja chrześcijan

Gość został zapytany o sytuację chrześcijan w Libanie. Kontekstem w tej części rozmowy są słowa abp Paula Gallaghera, który twierdzi, że libańscy katolicy masowo zaczynają migrować z Libanu do krajów ościennych w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Duchowny obawia się, że wraz z wyjściem dużej ilości katolików z tego regionu, w sposób naturalny wymrze tam chrześcijaństwo. Zdaniem eksperta katolicy na wschodzie pozostaną w regionie, jednak w trosce o lepszy byt ich rodzin muszą podejmować zarówno ryzyko zawodowe, jak i próby wyjazdu.

“Zostaną osoby starsze. (…) Chodzi o to, że chrześcijanie na Bliskim Wschodzie muszą być elitą. Muszą być najlepsi, aby żyć. (…) Chrześcijanie są tam na pierwszej linii frontu i wpadli niejako we własną pułapkę. (…) Szuka się lepszego standardu życia w lepszym miejscu, dla araba z Dubaju bliższy jest libański chrześcijanin, niż na przykład anglik. Dlatego migrują.” – powiedział Rakowski.

Ekspert zauważył jednak pewną właściwość w słowach abp Gallaghera mówiąc, że widać pierwsze oznaki zachwiania się statystyk demografii. Jednak zadaniem Rakowskiego nadal pod tym i pod innymi względami społeczno-moralnymi Bliski Wschód przeważa nad Europą.

W dalszej części programu, Rakowski podsumowuje aspekty indywidualizmu społecznego, który pozwala Libańczykom kooperować w obrębie jednego społeczeństwa pomimo różnic etnicznych i religijnych. Wskazuje także bieżącą sytuację geopolityczną Libanu w obrębie obecnych stosunków i położenia między Izraelem, a Syrią. Całość nagrania znajduje się na kanale Mediów Narodowych.

Dr Wojciech Golonka

Dr Wojciech Golonka / Fot. Media Narodowe

Czytaj także: Współzałożyciel Wikipedii: Nie mam już zaufania do strony, którą stworzyłem

Szokująca antykatolicka nienawiść Franciszka

Zdaniem Wojciecha Golonki „niesamowita jest otwartość, z jaką w swoim dokumencie Franciszek wskazuje na cel swój i swojego obozu, którym jest wygaszenie tradycyjnej mszy w Kościele, [Franciszek] mówi, że to był cel wszelkich indultów […] uderzające jest to, z jaką otwartością to mówi”.

Przyczyną rozmowy była decyzja Franciszka, który jak informował portal „Vatican news” w artykule „Nowe papieskie normy dla przedsoborowej liturgii” „wydał motu proprio Traditionis Custodes” dokument ten znosi „uprawnienia udzielone przez swych poprzedników, a w szczególności przez Benedykta XVI, który w motu proprio Summorum Pontificum udostępnił wszystkim przedsoborową liturgię”.

Według nowej regulacji zgodę na odprawianie mszy trydenckiej wydaje biskup tylko tym grupom, które „nie podważają reformy liturgicznej i nauczania papieży”. Co oznacza, że dzięki subiektywnej ocenie hierarchowie będą mogli wszystkim odmawiać pozwolenia na msze trydenckie.

Msza trydencka zakazana w kościołach parafialnych

W swoim dokumencie „Franciszek zakazuje sprawowania przedsoborowej liturgii w kościołach parafialnych. Biskup ma wyznaczyć do tego inny kościół oraz kapłana, który będzie sprawował liturgię […]. Papież zakazuje też biskupom wydawania zezwoleń na powstawanie nowych grup”. Co ewidentnie m na celu niedopuszczenie do tego by tradycjonaliści byli takimi samymi członkami wspólnoty parafialnej jak wierni odnowy czy neokatechumenatu.

Według portalu „Watican news” „kapłani, którzy zostaną wyświęceni po wydanym dziś motu proprio, aby sprawować Mszę według liturgii przedsoborowej, muszą zgłosić formalną prośbę do biskupa, który, zanim udzieli zgody, musi się skonsultować ze Stolicą Apostolską. Kapłani, którzy sprawowali dotychczas liturgię według nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego, muszą wystąpić do biskupa o pozwolenie na jej dalsze sprawowanie”. Przepisy wprowadzone przez Franciszka pozwolą posoborowym hierarchom realnie uniemożliwić wszystkim nowo wyświęconym kapłanom odprawianie mszy trydenckiej.

Franciszek twierdzi, że jego decyzja jest „reakcją na wyniki sondażu przeprowadzonego wśród biskupów” i, że zgoda na odprawianie mszy trydenckiej wykorzystana została do „do zwiększenia dystansu, umocnienia różnic, tworzenia opozycji, które ranią Kościół i utrudniają jego drogę, wystawiając go na ryzyko podziału”. Franciszka twierdzi, że „Mszał z 1962 r. został potraktowany instrumentalnie, w sposób coraz bardziej nacechowany odrzuceniem nie tylko reformy liturgicznej, ale i Soboru Watykańskiego II”. Z deklaracji Franciszka wynika więc to, że celem modernistycznych hierarchów ostatecznie wykorzenienie katolicyzmu z Kościoła.

medianarodowe.com

Papież Franciszek

Papież Franciszek / Fot. You Tube/ Paweł G

Chcesz być na bieżąco? Czytaj regularnie MediaNarodowe.com

Stłucz pan termometr, nie będziesz pan miał gorączki

Decyzja Franciszka jest horrendalna, ale niestety nie jest zaskakująca. Widzimy tu ten sam mechanizm, co w wielu innych działaniach rewolucjonistów. Nie ma wolności dla wrogów wolności, jak mówił Saint-Just. W tym wypadku nie ma “dialogu” dla wrogów “dialogu”. Franciszek nie reaguje na herezję szerzoną przez księży i biskupów w Niemczech, gdzie niedawno błogosławiono w kościołach pary homoseksualne. Jest ciepły, wyrozumiały i chętny do dialogu z protestantami, żydami, muzułmanami, buddystami. Nie znosi natomiast katolików, którzy są za bardzo katoliccy. Ich należy tępić.

Decyzja nie zaskakuje, bo czego mogliśmy się spodziewać po papieżu, który podważa najbardziej elementarne zasady moralności chrześcijańskiej, wprost podkreślone przez Chrystusa w Ewangelii, takie jak nierozerwalność małżeństwa. Angażuje się w całkowicie doczesne problemy, które mają na sztandarze media głównego nurtu, takie jak imigracja, ochrona klimatu czy kompetencje ONZ, a jednocześnie pozwala w swoim imieniu powątpiewać w istnienie piekła.

Stłucz pan termometr, nie będziesz pan miał gorączki. Najprościej byłoby po prostu zakazać mówienia, że kierunek obrany przez ostatnich papieży przynosi fatalne owoce, a dobre drzewo nie może dawać złych owoców. Najlepiej byłoby nakazać powtarzanie w kółko tych samych pustych formułek – wciąż za mało “otwarliśmy się na współczesny świat”, wciąż za mało jesteśmy nastawieni na człowieka kosztem Boga, wciąż za mało “ekumenizmu” i postępu. 

Nikt tak nie denerwuje upartego alkoholika jak trzeźwy kolega, który od 20 lat powtarza mu, żeby nie pił. Co prawda po drodze wszystkie ostrzeżenia kolegi się sprawdziły, alkoholik stracił żonę, dzieci, dom, pracę, ale trzeba trwać w swoim i upartością udowodnić, że nie ma racji. Przemiany z lat 60. i 70. miały przynieść “wiosnę Kościoła”, odrodzenie go w Europie i świecie, zwiększenie jego znaczenia, wzrost liczby wiernych i powołań.

Gdzie ta wiosna Kościoła?

Na dokładnie każdej z tych płaszczyzn przyniosły totalną klęskę. Europa nie tylko porzuciła w znacznym stopniu katolicyzm, ale stała się mu wprost wroga. Głównym nurtem zachodniej polityki jest dziś zwalczanie chrześcijaństwa oraz wymazywanie go z historii i tożsamości Europy. Kościoły pustoszeją, powołań jest coraz mniej. Hierarchom brakuje jednak umiejętności stanięcia w prawdzie i przyznania się do błędu. Zwykłego, prostego nawrócenia się, którego dobry katolik dokonuje zawsze, gdy się spowiada. Elementarnego “moja wina, przepraszam, chcę się poprawić”.

Prościej jednak oczywiście uciekać od stanięcia w prawdzie. Prościej w ogóle przestać się spowiadać – i rzeczywiście spowiedź zanikła w ogromnej części katolickich niegdyś krajów i parafii. Jak zwykle, spowiedź zanika tam, gdzie zanikają powołania, gdzie zanikają wierni – tam, gdzie najszybciej wprowadzane są kolejne postępowe nowinki.

Przywiązanie do tradycyjnej katolickiej liturgii i nauki chciano zabić już wielokrotnie. Próbowano kija, próbowano marchewki, teraz znów wrócono do kija. Jak na złość, gdy nowe msze i nowe seminaria odwiedza coraz mniej osób, stale rośnie liczba wiernych i powołań w organizacjach tradycyjnych. Trzeba im więc to maksymalnie utrudnić, by zniknął żywy wyrzut sumienia i namacalny dowód błędu. Decyzję oczywiście chwalą media głównego nurtu. Najbardziej pochwaliłyby Franciszka, gdyby ogłosił, że Jezus był queer i LGBT+, a piekło istnieje jedynie dla nadmiernie ortodoksyjnych katolików.

Czy ofiara Chrystusa miała sens?

Bo i po co wyznawać swoje grzechy, rozliczać się przed Bogiem, skoro wszyscy idą do nieba i “wystarczy być dobrym człowiekiem”? Skoro to człowiek ma być Bogiem, a Bóg, który stał się człowiekiem i umarł za nasze grzechy może zejść na dalszy plan? Właściwie nie musiał tego robić, ofiara Chrystusa była zbędna. Przecież ostatecznie piekła nie ma, a Bogu nie robi różnicy, czy wierzymy w Jego Syna, czy nie. Zresztą, czy właściwie Chrystus naprawdę zmartwychwstał? Kolejni tolerowani przez kolejnych papieży “katoliccy” teologowie uważają to jedynie za symbol, a nie prawdziwe wydarzenie. Oczywiste pytanie brzmi – czy ci biskupi i ten papież w ogóle wierzą w Boga? A może jest on już dla nich tożsamy z “postępem”, “byciem dobrym człowiekiem” i byciem miłym dla wszystkich oprócz strasznych, ciemnych, nadmiernie katolickich katolików? Z chodzeniem na wybory, wpłacaniem na organizacje charytatywne i segregowaniem śmieci?

Wschodnia imigracja wyklucza naszych studentów z polskich uczelni

Budynek Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu / Fot. Wikipedia Commons

  • Polscy absolwenci klas maturalnych od kilku lat zmagają się z problemami rekrutacyjnymi na wymarzone studia, choć poziom ich wiedzy nie odbiega od wymaganego progu
  • Za taki zły stan rzeczy odpowiada przede wszystkim masowa imigracja ze wschodu, chętnie przyjmowana przez rząd Prawa i Sprawiedliwości
  • Do mediów społecznościowych wyciekła lista rekrutacyjna na wydział psychologii na UAM w Poznaniu, gdzie na jej czele znajduje się kilkadziesiąt studentów z Białorusi i Ukrainy
  • Rozgoryczeni taką sytuacją są już nie tylko studenci o antyimigracyjnym nastawieniu, lecz również ci o liberalnych poglądach, którzy zderzają się z twardą rzeczywistością
  • Coraz częściej pojawiają się głosy o przywróceniu wstępnego egzaminu rekrutacyjnego, który by weryfikował prawdziwą wiedzę zgłaszających się osób
  • Zobacz także: Atak nożownika w galerii handlowej. Trwa obława policji. Napastnik nie pochodził z Polski?

Do sieci wyciekła lista osób przyjętych na wydział psychologii i lingwistyki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Czoło tabeli rekrutacyjnej nie zapełniają, jakby można się było spodziewać polscy absolwenci, lecz spora grupa wschodnio brzmiących nazwisk. Większość z nich ma białoruski rodowód, co może być powiązane z ostatnią sytuacją polityczną na Białorusi, a część osób pochodzi z Ukrainy, z czym polskie uczelnie przyzwyczaiły się na swój sposób.

No i jaki tam studenci, dostaliście się na wymarzone studia? Poniżej lista rankingowa psychologii na UAM. Sekret jest taki, że ukraińska matura liczyła się tak samo jak polska. Może trzeba było tam do szkoły jechać

– napisał użytkownik Mać Walczynski, podając rozpiskę nazwisk, która uzyskała największą liczbę punktów przy rekrutacji.

W tym roku na psychologię na UAM zgłosiło się, aż 2521 osób z czego 2078 z nich opłaciło za zapis. Warto podkreślić, że liczba miejsc była mocno ograniczona i wynosiła 120. Sama rekrutacja na ten wydział trwała od 1 czerwca do 12 lipca b.r., natomiast listę przyjętych osób ogłoszono wczoraj tj. 19. lipca.

Warto również zwrócić uwagę na fakt, iż głównym językiem na zajęciach jest nasz rodzimy język polski. Zastanawiające jest więc tutaj, jak rektorzy zamierzają rozwiązać problem z barierą językową, gdyż jak można się spodziewać większość białorusinów i ukraińców nie będzie w stanie komunikatywnym porozumiewać się na wykładach.

Nie jest sekretem to, że za naszą wschodnią granicą powszechną praktyką w życiu codziennym jest udzielanie łapówek za wykonanie danej usługi w urzędach, a nawet w szkołach. W ten o to sposób ukraińscy absolwenci, przy odpowiedniej determinacji są w stanie uzyskiwać zawyżone wyniki egzaminów maturalnych, które nie oddają w pełni ich aktualnej wiedzy.

Skandaliczne zasady wywołały falę oburzenia

Pod pierwotnym wpisem z informacją o skandalicznym przyzwoleniu na przyjmowanie w większości zagranicznych studentów rozpoczęła się prawdziwa dyskusja, która przelewa czarę goryczy na obecne rządy Prawa i Sprawiedliwości, które jak wskazują statystyki, a także relacje z codziennego życia milionów Polaków, jest bardzo otwarty na wschodnią imigrację. Wystarczy przypomnieć dane z GUS nt. imigracji, gdzie wyniki z poprzednich lat jasno wskazują na przyjazd do Polski setki tysięcy Ukraińców rocznie. Znaczna część z nich pomimo ograniczeń wizowych, wciąż powraca lub pozyskuje Kartę Polaka, czy też w skrajnych przypadkach ma ułatwiony dostęp do pozyskania polskiego obywatelstwa, co pozwala takim osobom zamieszkać na stałe w naszym kraju.

W algorytmie finansowania uczelni, PiS przyznaje wyższe dotacje za wyższy „składnik umiędzynarodowienia” – dotacja za obcokrajowca jest trzykrotnie wyższa od tej za Polaka, co oczywiście w praktyce premiuje studentów zza granicy. Dziękujemy PiSowi za multi-kulti nad Wisłą.

– wskazał prezes Młodzieży Wszechpolskiej, Ziemowit Przebitkowski.

Z dyskusji w mediach społecznościowych jasno wynika, iż podobny problem na UAM istnieje nie tylko na wydziale psychologii, ale dotyka m.in. informatyki, czy też wydziału prawnego.

Pojawiają się również propozycję, aby rząd przywrócił na polskie uczelnie płatne egzaminy wstępne, które odsiewałyby, część absolwentów, niezdolnych na dany moment do rozpoczęcia edukacji na wymarzonym kierunku. To zdaniem wielu miałoby powstrzymać absurdalne i niepokojące trendy, gdzie większość studentów na polskich uczelniach jest innej narodowości – z wyszczególnieniem na ukraińską.

Polskie uniwersytety, które są opłacane przez polskich podatników, powinny preferować kształcenie rodzimych studentów. Kolejny negatywny aspekt niekontrolowanej, masowej imigracji.

– napisał Bartosz Florek, rzecznik prasowy łódzkiego oddziału Młodzieży Wszechpolskiej.

Innym problemem w polskim systemie szkolnictwa wyższego jest utrudniony dostęp dla polskich maturzystów. Z tego powodu niejednokrotnie decydują się oni na kontynuowanie nauczania na zagranicznych uniwersytetach, na podobnych kierunkach, które są dostępne w Polsce, a jakościowo nie odbiegają na przód bardziej od krajowych uczelni.

Tysiące absolwentów polskich szkół średnich wyjeżdża za granicę. Czemu? Tu jedna z przyczyn takiej sytuacji. Doprowadza do tego polityka otwartych drzwi prowadzona przez PiS pod nierzadko (o zgrozo!) hasłami o sprzeciwie wobec “nielegalnej imigracji”. Dość tej hipokryzji!

– wspomniał prezes Marszu Zwycięstwa, Kacper Kociszewski.

Podobne problemy napotykają polscy studenci na wielu uniwersytetach, gdzie również jak na poznańskim UAM spotykają się z odrzuceniem swoich aplikacji, kosztem przyjmowania na uczelnię w masowych ilościach studentów z zagranicznych. Jedną z takich przykładowych uczelni jest Uniwersytet Warszawski, gdzie również na różnych kierunkach na listach rekrutacyjnych próżno szukać polskich nazwisk.

twitter, medianarodowe.com