REKLAMA

[OPINIA] Michalczyk: Patriotyzm reglamentowany

[OPINIA] Michalczyk: Patriotyzm reglamentowany

Wracam do tematu, który przebrzmiał w publicystyce naszego dnia codziennego, a różne serwisy informacyjne zwrcają uwagę na ważne aktualności wydarzeń w naszym kraju na polu polityczno społecznym. Wspomnieć chcę o specyficznym wydarzeniu, jakie miało miejsce w październiku, dokładnie 11-go, tego roku. Tamtego dnia dowiedziałem się, że już od 2016-ego przyznawana jest nagroda pod tytułem „Patriota Roku”. A ja niestety dopiero teraz się dowiedziałem jakich patriotów uhonorowano mianem Patrioty Roku – Antoniego Macierewicza i Jana Pietrzaka. Nazwiska te są mi znane nie tylko z racji bieżących wydarzeń politycznych w kraju. Pamiętam również słynną piosenkę w latach osiemdziesiątych „Żeby Polska była Polską”. W owym czasie chyba nikt nie przypuszczał, że te właśnie słowa piosenki uczynią z Jana Pietrzaka Patriotę Roku, i że to dzięki nim między innymi udało się zrzucić okowy komunizmu w Polsce. Też nuciłem wtedy tę piosenkę i nie zdawałem sobie sprawy, że podśpiewuję Marsyliankę Polską. Uświadomiła mi to dopiero Kapituła Nagrody im. Kazimierza Odnowiciela podając, między innymi jako kryterium wyboru laureata, sens sprawczy tej piosnki. Ja zasilam w dziedzinie umiejętnośi wokalnych tych Polaków, którzy potrafią sobie wytłumaczyć, że „Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej…”, więc nie narzucam się z tym szczególnie szerszej czy tej mi najbliższej społeczności. Tym bardziej nie wspomnę o kabareciarstwie. Przypomniałem sobie również patriotyczne osiągnięcia laureata nagrody z roku 2016, pana Antoniego Macierewicza, który dla ojczyzny ratowania – tak mniemam – rzucił się przez Ocean i sprowadził do nas młodego, a wybitnego już  specjlistę z Ameryki, by nas naprawiał. Przy tak wyśrubowanych kryteriach w konkursie na patriotę, zacząłem powątpiewać, czy ja mam prawo uważać się za patriotę.

Po niedawnej z kolei informacji, która obiegła nawet Świat, że literacką nagrodą Nobla za rok 2018 uhonorowana została polska pisarka pani Tokarczuk, a ja nie wiem dlaczego w Szwecji tak zadecydowano, bo ja tak skomplikowanego przekazu noblistki pojąć nie mogę, to smutno mi się zrobiło z tego powodu. Bo jeszcze w czasach PRL-u skromni nauczyciele j. polskiego – żadne tam wybitności – wpoili mi inne wzorce, którymi patriota kierować się powinien. Nauczyciele moi wskazywali wtedy również na noblistów – dwóch wtedy – z dziedziny literatury: Sienkiewicza i Reymonta i dzieła ich stały się kanonem lektur szkolnych. Zasada kanonu pozostała do dziś, ale po tzw transformacji w Polsce, kryteria noblowskie z tej dziedziny uległy zmianie. Na przykład literat od „Zniewolonego umysłu” najpierw „dał nogę” (tu: uciekł) z Polski uciskanej przez zabór radziecki, piastując wcześniej w niepolskim rządzie stanowisko ministra spraw zagranicznych, a pod koniec swego życia określił swój patriotyzm jako również niepolski. Mamy w kanonie lektur polskich inną noblistkę też, która wsławiła się głównie peanami na cześć „portretu czwartego” i tym podobne. Był jeszcze kot, tak w wychowaniu patriotycznym ważny. O najnowszym wyborze nawet zgroza myśleć, że to też może trafić do kanonu lektur młodych Polaków. Takiego awansu patriotycznego pozazdrościł tej noblistce znany z telewizji p. Ibisz i pragnie dołączyć ze swoim wzorcem mężczyzny po czterdziestce do spisu lektur szkolnych. – Kpi sobie czy tylko pyta? A jeszcze inny pan z telewizji – wzięty aktor Żebrowski – zapragnął mieć wkład własny w patriotyczną edukację naszej młodzieży prezentując swoje kryterium poprzez taniec: „niczego nie ukrywam…” kręcąc do kamery swym gołym dupskiem. – Jakie kryterium, taki patriotyzm.

Nie takie wzory mi przekazano. Choć było to w PRL-u, to wzorce dawnych nauczycieli nie różniły się od słów córki Rotmistrza Pileckiego, Zofii Pileckiej-Optułowicz, która wspominając swego ojca – w obecnym nam  czasie –  zwróciła uwagę na to, że:

„ …ważne są kwestie wychowania nowego pokolenia. – Tata zawsze mówił, że młoda skorupka musi nasiąkać wartościami od wczesnych lat życia i to potem daje efekty… – …wychowaniem na fundamencie najważniejszych wartości, od początku nauki podkreśla się obowiązki wobec Polski. Dla Ojczyzny zawsze i wszystko – pro patria semper et omnia”.

Tak pojętą istotę patriotyzmu i tym samym patrioty można wyczytać w definicji hasła encyklopedycznego:

„… postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęci ponoszenia za nią ofiar i gotowości do jej obrony. Charakteryzuje się przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby, poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub nawet życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością.”

Nowe kryteria pojmowania patriotyzmu i zgodnie z nimi wybory Patrioty Roku na roczną kadencję nie wnoszą niczego pozytywnego w wyobrażenie młodych pokoleń Polaków o swojej Ojczyźnie. Są szkodliwe, demoralizują społeczeństwo. Dziwne, że nawet „wybitni” onej kapituły, tego nie pojmują – albo dokładnie wiedzą co czynią i czego chcą…

Nie oceniam panów Jana Pietrzaka ani Antoniego Macierewicza i nie umniejszam ich wyobrażeniu i wzorów pojmowania patriotyzmu i patrioty polskiego. Z kręgu zacnych Polaków, dzięki którym możemy brać wzorce i nauki o tym, jaki mam być uważając siebie za patriotę, wybrałem poetę, którego poznałem w ławie szkolnej w okresie PRL-u. Sylwetkę Jego i postawę opisuję poniżej w moim krótkim opowiadaniu pt. „Sen 2”, poświęconym Kamilowi Cyprianowi Norwidowi.

Szary, gęstniejący z każdą chwilą mrok kładł się długimi, wychudłymi cieniami kościstych fryzów kolumn arkadowego krużganka małej przybudówki klasztornej, ścieląc je miękkim dotykiem na kamiennych ścieżkach przyległego ogrodu. Skradał się od najdalszego zakątka jego wschodniej części, czatując przez chwilę na kamiennym parkanie okalającym szczelnym pierścieniem ogród wraz z małym, wybrukowanym kocimi łbami dziedzińcem. Obręcz muru wyrastała z bocznej ściany przybudówki, by zamknąć swój obwód na przeciwległej, a frontowa ściana, zdobna w arkady uformowane z kunsztem jubilerskim sztuki kamieniarskiej, łączyła te końce łukowego muru, co nadawało całości wrażenie pierścienia leżącego przy wyniosłej budowli klasztornej.

Mrok schyłku dnia prześliznął swe puchate futro przez parkan i, na chwilę przycupnąwszy czujnie tuż pod nim, obserwował uważnie swym szaro-burym przenikliwym spojrzeniem resztę ogrodu. Białe mury przybudówki traciły zwolna blask jasności słonecznego niedawno dnia, umykającego dalej i dalej na zachodnią część ogrodu, a arkady wchłaniały pod swe łukowe sklepienia kolumnady gęstniejący szary mrok, niczym gąbka.

Minuta po minucie wyczuwalny był coraz bardziej wyraźny chłód bliskiej nocy wsysającej niepostrzeżenie w mroczną otchłań wszystko, co napotka na swej drodze. Jeszcze broniła kolumnowa gwardia przybudówki jej zziębłego przystępu do małej izdebki rozświetlonej wątłym światłem bijącym od kominka, gdzie za surowym, drewnianym stołem na ławie, siedział stęskniony za swym gniazdem tułacz wieczny. Jeszcze siedział tak i siedział nad kartą papieru frasobliwie głęboko pochylony, zbrojny w pióra oręż groźny, gotowy w każdej chwili do stoczenia kolejnej słów batalii. I trwał, i trwał niestrudzenie tak, nieustępliwy na szańcu nadziei, wiary i miłości, mając uszy pełne werbli piosnek swych do ojczyzny umiłowanej, której widok z żadnym innym cudem natury świata nie da się porównać. Trwał tak wierny jej rycerz, aż pióro z ręki niewładnej na kartę opadło.

Zaglądająca pod arkady nocna czerń w nieuchronnym marszu naprzód, zawahała się tylko na krótko migotliwym pełganiem wątłego światła małego płomyka w kominku, który to przygasał, to znowu wychylał zawadiacko  niewielki ognik spod ostygających zwęglonych szczap drewna, potrząsając groźnie swym bladym pióropuszem, jakby chciał  nie dopuścić Władczyni Ciemności do rozdrganego na ścianie cienia poety, który trwał nieruchomo skulony w kłębek na ławie przy kominku. Wyczerpany nierówną walką, osamotniony i przytłoczony nieprzyjaznym mrocznym chłodem ze wszystkich stron, zgasł w kominku wątły płomień nadziei, a z nim i tęsknienie Wieszcza, i nie musiał już w-niebo-głosem szeptać: „przykryjcie mnie lepiej”.

Wraz z przenikliwą nostalgią ciszy nocy, dusza jego – niesiona w nieskończoność na grzbiecie kiru – podążyła za niedawną myślą w słowa na kartach poezji jego zaklętą, hen do Kraju Tego, za którym ten bard słowa tęsknił w samotności miłosierdzia, w strój zakonny przyobleczonego. Sam na obczyźnie rozłąkę do Kraju Swego cierpiąc, podnosił zawsze i wszędzie niestrudzenie każdy okruch ducha potomnych jego, przez wieczne umiłowanie wolności, której nie dla siebie, a dla rodaków swych zniewolonych pragnął.

Tak zasnął zmęczony tułacz wieczny i choć ciało zapomniane spoczęło w obcej ziemi, to serce bije dla umiłowanego Kraju Jego, a duch poety w krajany wpleciony przemierza przestrzenie bając o wolności i zda się wykrzykiwać radosny – już nie tęskno mi Panie; – Już nie! I nie straszny mu już żaden Przewodnik Królestw Ciemności! A on krąży wciąż wytrwale od pokoleń, przez pokolenia i dla pokoleń wśród braci rodaków, i uczy swych pieśni wierszami co wiara, co miłość a co wolność – ta prawdziwa wolność Narodu Tego – tak z osobna każde jak i razem, znaczy.

„Powiedz, przechodniu, Sparcie,
że widziałeś tu nas poległych
w imię posłuszeństwa świętym
prawom ojczyzny.”

autor:

Józef Adam Michalczyk
REKLAMA

Komentarze