REKLAMA

[OPINIA] Matysiak: USA, wybory. Desperacja u Demokratów?

[OPINIA] Matysiak: USA, wybory. Desperacja u Demokratów?

Podobno w polityce wieje nudą, może gdzie indziej tak, ale nie w Ameryce. Tak jak poprzednio pisałem, mimo podsycania ognia i fanfar przez naiwnych wyborców wokół starego komucha senatora Bernie Sandersa, na placu wreszcie pojawiła się straż pożarna globalistów lansująca jednego ze swoich, czyli Mike Bloomberga. Żeby na dobre wygasić socjalistyczne mrzonki pozostałych kandydatów podano do wiadomości, że Mały Mike (jak nazwał go Trump) rozważa jako kandydata na swojego wiceprezydenta nie kogo innego, ale Hillary Clinton! Właśnie to ma być ta mieszanka wybuchowa, koktajl Mołotow, mającą zmieść z prezydenckiej sceny Trumpa. Najbardziej skorumpowana polityk (czy jak mawiają bardziej oświeceni polityczka)  i jeden z najbogatszych politycznych kameleonów. Widocznie banksterzy uznali, że na Trumpa nie mogą nijak liczyć, więc przedstawienie czas zacząć!

Taki jest krzyk z ostatniej chwili, ale jakby nigdy nic powróćmy do obserwowania  “normalnego” procesu demokratycznego, czyli do przepychanek w obrębie kurczącego się grona kandydatów Partii Demokratycznej, w wyścigu do prezydentury.

REKLAMA

Jak zdrowa jest amerykańska polityka? Dzisiaj na czele peletonu kandydatów Partii Demokratycznej plasuje się 78-letni komuch po niedawnym zawale, wnuczek Ziemi Beskidzkiej, który swój miesiąc miodowy spędził w Sowietach z 29% poparcia wśród demokratycznych wyborców. Na drugim miejscu rankingów plasuje się ciągle jeszcze 77-letni Joe Biden (19%), największa nadzieja i lider wyścigu sprzed paru miesięcy. Na trzecim miejscu najbogatszy z polityków, jeden z najbogatszych ludzi na świecie (w partii reprezentującej interesy biednych i mniejszości etniczne) były republikanin, później niezależny, teraz odwieczny demokrata burmistrz Nowego Jorku (3 kadencje!) 78-letni finansista Mike Bloomberg (18%). Na czwartej pozycji znajduje się najmłodszy z nich 38-letni gej Pete Buttigieg, burmistrz średniego miasta, weteran wojny irackiej, który niedawno na scenie podziękował swojemu mężowi siarczystym pocałunkiem. Piąte miejsce obsadzone jest przez słynną senator Warren, o której niżej. Ostatnią z liczących się zawodników peletonu jest senator Amy Klobuchar, sprytnie uchodząca za umiarkowanego polityka, niestety mocno zaprzyjaźniona z interesami wielkich korporacji.

Powoli z przysłowiowych  “przedostatnich” pozycji w kierunku lidera peletonu przesuwa się Mike Bloomberg, który na obecną chwilę ma ma wiele miliardów, ale jeszcze niewielu wyborców. Cwaniak i kunktator, nie ubiegał się o głosy w pierwszych stanach organizujących prawybory, czeka na superwtorek na początku marca, gdzie w akcji będzie aż kilkanaście stanów. Problem w tym, że może się doczekać, gdyż Demokraci nie mają wyraźnego lidera. Dotychczasowy lider Joe Biden ugodzony odłamkowym impeachmentu prezydenta Trumpa zostaje z zadyszką w tyle. Jego sukcesor Bernie ryczący swój socjalizm, nie wysunął się na tyle do przodu, aby resztę peletonu zostawić w tyle. Depczą mu po piętach.

Co ciekawe Demokraci Sandersa głosują przeciwko “milionerom i miliarderom”, a ich najlepszą opcją może już wkrótce być właśnie oligarcha (nawet w stylu rosyjskim) skromny Mike Bloomberg , którego majątek jest szacowany na ok. $70 mld, przy którym obliczany na ok. $4 mld Trump może uchodzić za nowicjusza.

Według licznych sondaży ok. 65% Demokratów wierzy w socjalizm (głównie studenci i mniej rozgarnięci). Dziś w szeregach Demokratów dochodzi do desperacji. Nie ma takiego znaczenia jaki masz program. Najważniejszym pytaniem jest: kto może pobić Trumpa, kto może wyeliminować znienawidzonego Trumpa, to jest prawdziwy program Demokratów, innego nie mają!

Tak jak w Polsce i na całym świecie partie polityczne mają swój żelazny elektorat, który czasem rdzewieje, bądź rośnie, ale najważniejsi są wyborcy niezależni, którzy przechylają szalę w jednym, czy drugim kierunku. W sytuacji USA duże znaczenie mają mniejszości etniczne, a szczególnie Afroamerykanie i latynosi. Czarni stanowią ok. 12,7% populacji, zaś latynosi ok. 17%, czyli ok. 52 mln Amerykanów. tradycyjnie obydwie grupy stanowią bazę wyborców Partii Demokratycznej. Trump dzięki swoim reformom, których beneficjentem są też najmniej zarabiający, w ciągu ostatniego roku pozyskał sympatię aż 28% (o 10% więcej niż rok temu) nie-białych wyborców.

Z socjalistycznego zaprzęgu senator Warren, kopiująca dotychczas program komucha Sandersa ma siatkę ponad 1,000 pracowników w różnych regionach kraju (chyba tylko mniej od Bloomberga), ale ciągle spada w sondażach. Warren ma pseudonim Pocahontas, z czasów kiedy, aby dostać lepszą pracę udawała  (atrybut: wystające kości policzkowe) indiańskie pochodzenie. Michael Savage słynny konserwatywny  radiowiec (żydowska rodzina z Mińska) powiedział, że ma twarz kapo z niemieckiego obozu koncentracyjnego. Oczywiście ona już jest na drodze do nikąd.

Wyraźnie widać, że z czołówki peletonu najbardziej traci teraz Joe Biden, za nim w podobnej sytuacji jest Warren, zaś burmistrz Pete  jest w  pozycji dyndały.  Widać z tego, że najbardziej zwyżkuje Sanders  wysuwając się na prowadzenie w krajowych sondażach na pierwszą pozycję.  Swoją pozycję stale umacnia Bloomberg (z rosyjskich Żydów, mocno związany z banksterami). Nieco wiatru w plecy dostaje Klobuchar, zaś pogarszają się notowania Bidena, szczególnie wśród czarnoskórych  wyborców (spadek o 10%).

W sondażu z 12 lutego 45% Demokratów lubi wyniki wyborów z New Hampshire (wygrał Sanders). Jednak jedynie 33% uważa, że to Sanders będzie zwycięzcą prawyborów, 33% jeszcze nie wie, a 33% sądzi, że wygra ktoś inny. Natomiast 59% uważa, że Partia Dem. ma się dobrze, zaś 45% jest zdania, że Sanders jest w stanie pokonać Trumpa.

Sondaże wskazują, że istotnie Sanders otrzymał wiatr w plecy, również w nadchodzących prawyborach (tu: caucus) w stanie Newada (22 luty), jest spora populacja latynosów, która zadecyduje o pozycji kandydatów. Dalej 29 lutego odbędą się prawybory w Karolinie Płd. gdzie ponad połowa wyborców Partii Demokratycznej jest czarna. Tam też zdecyduje się los Bidena i ciągle utrzymujących się na powierzchni umiarkowanych kandydatów, burmistrza Peta i Amy Klobuchar.

Następna debata telewizyjna kandydatów Partii Demokratycznej odbędzie  19 lutego w Las Vegas, w stanie Nevada. Później przyjdzie sytuacja tsunami, 3 marca w ponad tuzin stanów odbędą się prawybory tzw. superwtorek. Wtedy do akcji na całego wejdzie najbogatszy z kandydatów, który gra na przeczekanie, wykrwawienie się konkurentów i oczyszczenia pola (wydał już $300 mln na swoją reklamę) Michael Bloomberg. Wtedy dopiero zacznie się walka, to co oglądamy teraz to relacja z rozgrzewki…

Tak więc wkrótce porywające reklamy, ogłoszenia z radosnymi wizerunkami kandydatów powoli zmienią się w polityczne klepsydry, tych którym na drodze do prezydentury zabrakło oddechu, poparcia wyborców i pieniędzy… Jak więc wyglądają kandydaci do prezydentury z lewej strony politycznej? Sanders, Bloomberg są pochodzenia żydowskiego.  Jeden obstawia i reprezentuje ruch komunistyczny, socjalistyczny (różnica: zdobycie władzy przemocą, lub przez głosowanie), drugi bezpośrednio reprezentuje banksterów, globalistów. W tym ustawieniu po przeciwnej stronie wyłania się Trump.

autor:

Jacek K. Matysiak
REKLAMA

Komentarze