REKLAMA

[OPINIA] Langowska: „Roty Niepodległości” – co to?

[OPINIA] Langowska: „Roty Niepodległości” – co to?

By zrozumieć, czym są w zamierzeniu Roberta Bąkiewicza “Roty Niepodległości”, pozwolę sobie zacytować O. Mariana Pirożyńskiego („redemptorystę niezłomnego”, autora cytowanego dalej poradnika „Kształcenie charakteru”):

“Wierność obowiązkowi – według powszechnego przekonania, człowiek ma dopiero wtedy pełny charakter, gdy wykonuje sumiennie wszystko, do czego jest obowiązany. (…) Niektórzy pisarze chcieliby z określenia charakteru usunąć wierność obowiązkowi, a na jej miejsce wstawić: „wierność swoim osobistym przekonaniom”. Na taką poprawkę żadną miarą zgodzić się nie można, ponieważ otwiera ona furtkę niebezpiecznemu subiektywizmowi, który gotów będzie nazywać charakterem egoistyczny opór, samowolę, nawet fanatyzm. (…)

Stałość – to druga nieodzowna cecha charakteru. Chodzi bowiem nie o chwilową wierność obowiązkowi, ale o trwałe usposobienie, które się nie zmienia z biegiem czasu. Przemijające porywy, na które niekiedy – częściej lub rzadziej – każdy zdobyć się może, nie stanowią jeszcze charakteru. Gdyby ktoś okazał się wierny swym zasadom tylko do pewnego punktu, a zawrócił z drogi wobec piętrzących się trudności, to trzeba o nim powiedzieć, że ma słaby charakter, a ściśle mówiąc nie ma go wcale. Iluż to ludzi pod wpływem chwilowego zapału potrafiło dokonać wyjątkowych, wprost bohaterskich czynów, ale gdy nastrój przeminął, wracali do przyziemnych, egoistycznych pobudek postępowania… A wówczas na tle ich dawnego zapału i poświęcenia jakże smutnie odbijała się ich małość duchowa. Byli „bohaterowie”, którzy wśród gradu kul szli nieustraszenie do ataku gardząc śmiercią, ale w godzinę potem nie mieli siły moralnej, by się powstrzymać od pijaństwa, albo rozpusty, albo grabieży. (…)”

„Roty wyewoluowały z kampanii #NiedlaRoszczeń, w której udzielali się wolontariusze. Sukces majowego marszu pod hasłem STOP447! to w dużej mierze ich zasługa. Kiedy zauważyliśmy, jak wielkim potencjałem jest udział ludzi z całej Polski, stwierdziliśmy że nie można czegoś takiego zaprzepaścić i że musimy kontynuować współpracę z tymi ludźmi i stworzyć coś, co da im poczucie tożsamości.” – tłumaczył Mariusz Piotrowski (koordynator struktur Rot Niepodległości) w wywiadzie przeprowadzonym przez Kamila Klimczaka, na łamach kanału „Chrobry Szlak” 24 lipca 2019 r.

„W ten sposób powstały Roty Niepodległości. Myślę, że to była bardzo dobra decyzja prezesa Roberta Bąkiewicza, który zauważył w pewnym momencie, że Stowarzyszenie Marsz Niepodległości świętuje naszą niepodległość raz do roku, natomiast potrzebna nam jest jeszcze organizacja, która będzie walczyć cały rok.”

Redaktor Kamil Klimczak w wywiadzie słusznie zauważył, iż Polakom Stowarzyszenie Marsz Niepodległości kojarzy się z jednorazową akcją (co prawda zrzeszająca setki tysięcy osób w całej Polsce), ale po niej emocje opadają, zapał zanika i wszyscy powracają do szarej rzeczywistości, do zwykłej, przyziemnej codzienności.

– „Chcemy uczyć ludzi ciężkiej pracy; ciężkiej, regularnej i nieraz monotonnej. O tym mówił Dmowski, mówił rotmistrz Pilecki (…). Chcemy być organizacją skupiającą ludzi, rozumiejących, że ciężką i monotonną pracą (…) jesteśmy w stanie zrobić wielkie rzeczy nie tylko w Polsce, ale i poza granicami naszego kraju.” – dodał.

Sławny cytat rtm. Witolda Pileckiego obrazuje tego typu przedsięwzięcia:

Człowiek tyle ma wartości w sobie, ile zdolny jest do pojęcia tajemnicy ofiary i o ile oddaje się czemuś, co wyrasta swą miarą ponad jego własne ,,ja” (…).

Zatem nie jednorazowy, cykliczny zryw raz do roku ma rzutować na nasze postrzeganie rzeczywiście, na nasz patriotyzm, na nasz światopogląd, wreszcie – na nasze istnienie w społeczeństwie, lecz żmudna, często ciężka, monotonna, nudna może nawet, ale systematyczna, sumienna praca u podstaw, jak i przede wszystkim WYTRWAŁOŚĆ „na stanowisku”. W chwilach niepowodzeń i wynikającego z nich złego samopoczucia, beznadziejności, bezsensowności czy wręcz poczucia absurdalności (bo i takie nierzadko w serca się wkrada) naszych poczynań, nie zapominajmy o słowach rotm. Witolda Pileckiego:

Ideałem niedoścignionym ofiary jest Chrystus, a Krzyż symbolem poświęcenia i miłości. Dlatego Chrystus jest dla nas mistrzem i nauczycielem zbiorowego życia. Im więcej z Jego ducha w nas, tym lepsza społeczność, w której żyjemy.”

Roty Niepodległości nie są w żadnej mierze nastawione na uczestnictwo stricte katolików, stricte mocno powiązanych z którąś konkretną ideologią prawicową, nie! Mają na celu pokazanie ogółowi Polaków, że patriotyzm polski nie może być mylony ani tym bardziej przekłamywany porównaniami do jakichś zaprzeszłych, zamordystycznych ustrojów; ma pokazać prawdę taką, jaka jest, a nie taką, jakiej wizerunku życzyłyby sobie korporacje, Unia Europejska czy wszelkiego typu loże czy światowe stowarzyszenia. Mają pokazać, jak wiele jest do zrobienia przez Polaków, by Polska mogła być z siebie dumna, w wysokiej mierze samowystarczalna, istnieć z godnością, niosąc na sztandarach swoich bohaterów oraz świętych.

Nieco może się i zagalopowałam, jednak sprawa roszczeń nie tyle, że była priorytetem i impulsem do powstania Rot, to jeszcze od wyniku tej sprawy zależy…przyszłość kraju!

W tzw. międzyczasie wynikła jeszcze potrzeba mobilizacji Polaków oddolnie tak po prostu, by Polak mógł siebie dumnie nazywać Polakiem, by był świadom swej historii, znał błędy (niejednokrotnie karygodne i haniebne) swoich przodków, osób rządzących, królów, namiestników, prezydentów, ale i osób w naszej historii należących do poszczególnych organizacji lub działających niemal całkowicie samodzielnie.

 Roty Niepodległości, jako organizacja patriotyczna, ma na celu angażowanie się w rożne akcje, od szczebla lokalnego po ogólnopolski, promujące niepodległość kraju, ale i niezależne myślenie, podważanie paskudnych decyzji władz poszczególnych miast/gmin lub  akcje „odwetowe” dla „marszów równości”, siejących marksistowską ideologię walki… jakkolwiek jej nie nazwać czy skategoryzować.

Nie ma takiego odpowiednika na scenie niezależnej ideowej prawicy, a my chcemy nim być i robić większe rzeczy. Tak, jak robiliśmy kampanię #NieDlaRoszczeń, tak będą konsekwentnie robione konkretne akcje na dany temat. W najbliższym czasie – o tym myślimy – będziemy zbierać podpisy pod ustawą społeczną #STOP447, żeby ona weszła na wokandę nowego Sejmu, (…) żeby po wakacjach zebrać te 100 tys. podpisów, ale też kreują się inne kampanie, np. #ANTYLGBT. Chcemy działać dla Polski, bo takie nam przyświecają cele. Te trzy hasła, które stanowią o fundamencie Marszu Niepodległości: Bóg, honor i Ojczyzna, dzisiaj też są tożsamością Rot Niepodległości– powiedział w wywiadzie dla SALON24 (8 lipca 2019) Tomasz Kalinowski.

Inauguracyjne spotkanie „premiery” warszawskich Rot Niepodległości miało miejsce 4 lipca 2019 roku, gdzie prelegentami byli Robert Bąkiewicz oraz Wojciech Sumliński [materiał dostępny jest na YT, na profilu „Polskie Sprawy”; przyp. red.].

„Póki co, oprócz takich pojedynczych zgłoszeń, których jest ponad 2 tysiące, zgłosiło się do nas bardzo dużo lokalnych grup: Patriotyczne Siedlce, Klub im. Romana Dmowskiego w Łodzi, Narodowy Rzeszów, (…) które chcą działać nie tylko u siebie, ale tez ogólnopolsko”. – dodał.

Na pytanie, czy będzie jakieś zabezpieczenie ideowe, żeby np. Pojawiły się nagle jakieś niepożądane inicjatywy (jak choćby jakieś pomysły neopogańskie), czy istnieje w Rotach jakiś manifest ideowy, program, „10 punktów”, które są najważniejsze, Tomasz Kalinowski odparł:

„Nie chcemy, by było cokolwiek narzucone z „centrum”, odgórnie. Najpierw chcemy zrzeszyć ludzi, którzy czują też jakieś przywiązanie do Marszu Niepodległości. Czy będzie jakaś deklaracja, czy manifest? – nie zamierzamy niczego narzucać, chcielibyśmy natomiast wszelkie pomysły opracowywać w szerszej grupie z ludźmi, którzy będą wykazywać swoje zaangażowanie.”

„Będzie strona internetowa (www.roty.pl). Będzie tam panel użytkownika, gdzie będzie można się zarejestrować. Tworzymy narzędzie do komunikacji między działaczami Rot Niepodległości. Jest to próba przebicia się przez kordon lewackich mediów społecznościowych.” – zakończył Tomasz Kalinowski.

Jan Bodakowski słusznie zauważył podczas tego wywiadu, iż prezes tego stowarzyszenia (Robert Bąkiewicz) jest kojarzony politycznie i ktoś mógłby zarzucić mu, jak i całemu jego środowisku, że chce sobie stworzyć przez Roty Niepodległości jakieś zaplecze do startu w wyborach jesiennych.

– „Naszym planem na najbliższą przyszłość jest stworzenie sieci działaczy Rot, chcemy angażować się społecznie, u podstaw, stworzyć najpierw fundament pod tę bazę, jaka ma być rzeczywista zmiana Polski. Byłoby to bardzo nie w porządku, gdybyśmy teraz, budując tę społeczną organizację ponad podziałami politycznymi, weszli do działalności stricte politycznej. Były propozycje z różnych stron, byśmy startowali do wyborów do PE, ale dziękowaliśmy za nie. Chcemy się skupić na pracy oddolnej, chcemy budować niezależną, ideowa prawicę, siłę społeczną, dla Polski. Nie, nie będziemy kandydować do parlamentu polskiego w tym roku.” – odrzekł Tomasz Kalinowski.

– „Nie istnieją złote środki. Ważne są dwa tory działań: i te polityczne, i kwestie aktywności społecznej, pracy u podstaw. No i właśnie: my zawsze oczekujemy, że TE [kolejne z rzędu w sensie; przyp. red.] wybory coś zmienią, że naciśniemy jakiś guzik, że przyjedzie ktoś na białym koniu, że ten świat się zmieni i będzie piękny, taki, jakim powinien być – biało-czerwony… Ten świat taki nie będzie. Ja przyjeżdżam tutaj i jeżdżę po różnych miastach i nie mówię niczego więcej, niż jedno wezwanie: WEŹCIE SIĘ DO PRACY i zacznijmy wszyscy działać i wtedy jesteśmy w stanie obronić Polskę. (…) Ja nie znam, oczywiście, odpowiedzi na pytanie, jak długo taka praca miałaby trwać. Mogę tylko powiedzieć, że podejmując taką pracę, możemy odnosić w międzyczasie małe i większe sukcesy. Przykładem takiego sukcesu – „pośredniego i niepełnego” ktoś by powiedział – to jest sprawa akcji #NieDlaRoszczeń. Akcja ta rozpoczęła się pod koniec lutego [bieżącego roku; przyp. red.] i trwa do tej pory. W tej chwili będziemy uruchamiali obywatelską inicjatywę ustawodawczą… Dlaczego mówię o niej, jako o sukcesie [#STOP447; przyp. red.]? Mianowicie dlatego, że ta sprawa miała być całkowicie przemilczana w głównym nurcie [informacyjnym; przyp. red.]. Kilkadziesiąt, może kilkaset osób w całej Polsce, doprowadziło do sytuacji takiej, kiedy najwyższe władze musiały się odnieść do tego tematu. (…) Nie wiemy, jak to się dalej potoczy, jednak to pokazuje, że kilkadziesiąt, kilkaset osób jest w stanie dotrzeć z informacja do milionów Polaków. I dzisiaj to, co będę proponował, to jest podobna praca. Czym chcielibyśmy się zająć? W czym widzimy potrzebę, żeby się tym zająć? A więc po pierwsze właśnie takimi sprawami, stricte wpływającymi na codzienne życie, sprawami politycznymi: sprawa roszczeń żydowskich, sprawa imigracji, sprawa LGBT czy ogólnie tych środowisk dewiacyjnych, czy seksualizacja dzieci. Są rzeczy, którymi Roty mogą się zająć, są one krótkookresowe, a czy będą jednak długookresowymi – to się okaże.” – przemawiał prezes Rot Niepodległości, Robert Bąkiewicz, na spotkaniu w Katowicach 3 sierpnia 2019 roku.

Następnego dnia odbyło się szkolenie dla chętnych, polegające na wprowadzeniu głębiej w temat roszczeń środowisk żydowskich, w ich korzenie pseudohistoryczno-ubzdurane, w ich ewentualne rzeczywiste konsekwencje, w ich niedorzeczność wreszcie oraz bezprawność. Z racji, iż owo przedsięwzięcie jest młodziutkim tworem, a mając na uwadze, iż w jego ramach jak najbardziej dopuszczalne są i będą oddolne inicjatywy lokalne, regionalne, miejscowe (choć mogące mieć wydźwięk ogólnopolski, jeśli sprawy będą zataczały kręgi poza obszar dotknięty wszelkiego rodzaju szykanami, niesprawiedliwością, incydentami czy atakami na tle religijnym, poglądowym czy patriotycznym), przeprowadziliśmy tzw. „burzę mózgów” polegającą na podawaniu propozycji oraz pomysłów, jak przyszli działacze wyobrażają sobie funkcjonowanie oraz rozrastanie się i – przede wszystkim – dotarcie do szerszej opinii publicznej – przyszłych regionalnych struktur Rot Niepodległości.

”Serce człowieka przekłada pracę i wysiłek jednorazowy, choćby bardzo ciężki, nad pracę na dłuższą metę, mniej dotkliwą w każdym momencie, ale okropnie nużącą przez swą jednostajność. Łatwiej zdobyć się na moment niebezpiecznego ataku, niż na stałą czujność na nudnym odcinku. Bardziej uśmiecha się jedna całkowita ofiara, niż codzienne ofiarowywanie przy wolnym ogniu”.  – pisał ks. Raoul Plus SI.

Miały miejsce również ćwiczenia w zespołach, będące prekursorem przyszłych akcji organizacyjnych różnych wydarzeń oraz najciekawsze ćwiczenie: z podziałem na dwie grupy, w którym każda z nich (również po wewnętrznej „burzy mózgów”) miała naprzemiennie przedstawiać argumentację wyższosci swojego tematu ćwiczenia nad tematem „grupy opozycyjnej”. Zadania te miały na celu wyrobienie umiejętności pracy w zespole, pracy z zespołem przeciwników, a „walka” odbywała się li tylko na jak najlepsze, przemyslane zespołowo argumenty. Ma to być organizacja wstrzemięźliwa emocjonalnie, umiejąca werbalnie i tylko werbalnie obronić swoje racje w konfrontacji, zachęcac ludzi do zapoznawania się z danym problemem, tematem; działacze mają nabywać wiedzę wyczerpującą dane zagadnienie, by móc dyskutować z osobami niepewnymi swojego stanowiska odnosnie danej kwestii, z którą będziemy występować, którą bedziemy podejmować i nagłasniać, i w sposób spokojny, asertywny, ale i ciekawy (niekiedy dobitny) przedstawiać wagę danego problemu i nagłóść, z jaką nalezy się z nim w danym momencie zmierzyć i rozwiązać.

Roty mają skupiać ludzi czesto może i z różnych środowisk ideologicznych, ale wokół danego tematu, co pokazała inicjatywa #NieDlaRoszczeń. Z racji właśnie różnorodności osób, zrzeszonych wokół danego przedsięwzięcia, widząc, jak bardzo różni przedstawiciele różnych gałęzi czy przemysłu czy działalnođci intelektualnej są nam przychylni, należy ten potencjał wykorzystać. Musimy również przyglądać się wszelkim aspektom, występującym w naszym państwie: na kulturę, sztukę, massmedia, prasę, szkolnictwo, finanse – na wszystko to, co nas dotyczy jako ogółu, jako społeczeństwa. Zatem osoby wywodzące się z tych środowisk, są też dla nas bardzo cennym nabytkiem. Oczywiście, mamy też świadomość, iż jeśli chodzi o szerzenie idei narodowych, nie dla kazdego „ulica” jest jakimś naturalnym habitatem działania. Zatem graficy, publicyści, ludzie mający możliwość wydrukowania czegoś, wyprodukowania w większej ilości bądź mający umiejetności dziennikarskie, fotograficzne i osoby wykazujące się wszelkiej maści innymi zdolnościami, umożliwiającymi propagowanie idei narodowych, społecznych, patriotycznych, są bardzo mile widziani w tych strukturach.

Pan Mariusz Piotrowski żywi nadzieję, iż na obecną chwilę może i Roty Marszu Niepodległości są kojarzone li tylko z jedną akcją i jednym postulatem, lecz za kilka lat Roty będą nie do poznania swym zasięgiem, rozmachem, liczbą zaangażowanych osób, sieciami powiązań („usieciowaniem”), jak i najważniejszym – siłą przekazu oraz swoją skutecznością.

autor:

Jadwiga Zofia Langowska
REKLAMA

Komentarze