REKLAMA

Od morza do morza. Przegląd wschodni Marcina Skalskiego

Od morza do morza. Przegląd wschodni Marcina Skalskiego

Szuchewycz z ulicą w Kijowie

Głównodowodzący Ukraińskiej Powstańczej Armii został uhonorowany nadaniem jego imienia jednej z ulic w ukraińskiej stolicy. Jest to kolejna po Stepanie Banderze postać uczczona w ten sposób w Kijowie, reprezentująca nurt ukraińskiego nacjonalizmu. To właśnie Szuchewycz jako dowódca UPA ma być bezpośrednio odpowiedzialny za masowe zbrodnie na ludności polskiej na Kresach, które w zeszłym roku Sejm RP określił mianem ludobójstwa.

Komentarz: Ukraińcy, jak widać, w ogóle nie liczą się z polską wrażliwością. I mają rację. Żeby zasługiwać na szacunek innych, trzeba najpierw szanować siebie. Obecna polityka rządu w Warszawie na odcinku ukraińskim jest bowiem przeciwieństwem respektowania własnej godności narodowej – o ile to coś można w ogóle nazywać polityką.

Giedroyciści zmieszani

Środowiska proukraińskie w Polsce nie ukrywają zmieszania po tej decyzji kijowskiej Rady Miejskiej. Agnieszka Romaszewska – prowadząca telewizję Biełsat, finansowaną przez polskich podatników – uzewnętrzniła swoje oburzenie na jednym z portali społecznościowych, następnie właściwy post został wyeksponowany w programie TVP „W tyle wizji”. Romaszewska podkreśliła również, że na tego typu wydarzeniach korzysta Federacja Rosyjska. Moskiewską inspirację, także wśród polskich „środowisk antyukraińskich”, dostrzega też Witold Jurasz – robiący karierę jako ekspert ds. międzynarodowych w mediach centroprawicowych, deklarujący publicznie poparcie dla „związków partnerskich”. Od postaw proukraińskich odciął się z kolei Piotr Skwieciński z portalu wPolityce.pl, znany wszelako z takich właśnie poglądów, stwierdzając że nie ma już powodów, by wspierać państwowość ukraińską. Ponadto, mianem „zbrodniarza” określił Szuchewycza portal Niezalezna.pl, jedna z odnóg koncernu medialnego Tomasza Sakiewicza i „Gazety Polskiej”, który uhonorowany został w 2014 roku medalem przez ukraińską Narodową Radę Bezpieczeństwa i Obrony.

Komentarz: zima zaskakuje kierowców, sesja zaskakuje studentów, a Ukraińcy wciąż zaskakują polskich ukrainofilów. Dramat.

Atak na polską szkołę na Ukrainie

Tymczasem, obiektem ataku została polska szkoła w Mościskach w obwodzie lwowskim na Ukrainie. Miejscowość Mościska to stolica rejonu (powiatu), gdzie Polacy stanowią znaczący, jak na Ukrainę, odsetek mieszkańców. Do znajdującej się szkoły ktoś wrzucił przez okno łatwopalną ciecz, drobny z początku pożar doprowadził do wybuchu. Straty szacowane są na kilka tysięcy złotych. Sprawcy są nieznani. „Wiadomości” TVP w materiale Marii Stepan zasugerowały, że jest to rosyjska prowokacja. List otwarty do prezesa TVP Jacka Kurskiego napisał w sprawie tegoż materiału poseł Janusz Sanocki, który nazwał taką postawę „wchodzeniem Ukrainie w d*pę”.

Komentarz: Putin przyszedł i podpalił. A tak na poważnie – nie wykluczając żadnej wersji, wypada najpierw przedstawić przekonujące dowody, skoro stawia się w publicznej telewizji tak mocne tezy. Pani Maria Stepan nie jest zainteresowana rzetelnym przedstawieniem faktów, lecz propagandą. Przykre, że to wszystko za pieniądze z naszego abonamentu.

Sukces Polaków na Wileńszczyźnie

Polska społeczność Wileńszczyzny, znajdującej się obecnie w granicach Republiki Litewskiej, wywalczyła status „długiego gimnazjum” dla szkół imienia Konarskiego i Mickiewicza z językiem wykładowym polskim. Status taki uzyskało również Gimnazjum im. Puszkina z językiem wykładowym rosyjskim. Jak pisze polski portal z Litwy – L24.lt, sukces ten udało się osiągnąć staraniami frakcji Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i Aliansu Rosjan „Blok Waldemara Tomaszewskiego”. Obrona szkolnictwa polskiego przed polityką litewskiego rządu jest jednym z głównych obszarów działalności Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.

Komentarz: żeby polskie dziecko uczyło się w polskiej szkole – oto istota polskości. Brawo, Rodacy!

Polskie szkoły na Białorusi poważnie zagrożone

Jednocześnie w wyniku przeforsowania noweli prawa oświatowego przez białoruskie władze, zagrożony jest status jedynych szkół powszechnych kształcących na Białorusi w języku polskim – w Grodnie i Wołkowysku. Związek Polaków na Białorusi zebrał 6 tysięcy podpisów z apelem do prezydenta Łukaszenki o zmianę decyzji, sprawą ma się zająć polskie Ministerstwo Edukacji Narodowej, interwencję w formie interpelacji poselskiej podjął Robert Winnicki. Szkołom tym grozi bowiem faktyczna rusyfikacja, co oznaczałoby, że oficjalnie licząca sobie 300 tysięcy osób polska mniejszość narodowa na Białorusi nie będzie dysponowała żadną placówką, w której wykłada się w języku polskim. Z kolei władze Grodna zabroniły miejscowym Polakom przeprowadzenia manifestacji w obronie szkół. 6 czerwca pod ambasadą Białorusi przy ul. Wiertniczej w Warszawie odbyła się o godzinie 10.00 manifestacja sprzeciwu wobec decyzji władz w Mińsku.

Komentarz: oficjalne stosunki polsko-białoruskie powinny być tak dobre, jak położenie tamtejszej mniejszości polskiej – bez względu na to, czy rządzi tam „dyktator”, czy ktokolwiek inny. „Twierdzą nam będzie każdy próg”, w tym przypadku – progi polskich szkół na Kresach.

Putin: w NATO nie ma sojuszników, są wasale USA

Prezydent Rosji wyraził opinię, że NATO jest obecnie organizacją zrzeszającą wasali USA. „Dziś jest to narzędzie polityki zagranicznej USA. Nie ma w nim sojuszników, a jedynie wasale” – powiedział Władimir Putin. Rosyjski lider uzasadniał również nakierowywanie rosyjskich rakiet na infrastrukturę NATO, która przybliża się do rosyjskich granic. Według Putina, jest to zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji.

Komentarz: Bez względu na moralne oburzenie na Rosję, że ta ośmiela się być poważnym państwem i nie zgadzać się z USA, zdanie Putina musimy brać pod uwagę przynajmniej u nas. Nikt chyba by nie chciał, żeby Polska była areną konfrontacji mocarstw. Jeśli zaś bierzemy udział w amerykańskiej rozgrywce przeciwko Rosji zupełnie za darmo, to nie można odmówić racji rosyjskiemu prezydentowi co do naszego wasalnego statusu. Przypomnijmy, że wiele osób, bojąc się szantażu moralnego związanego z pomówieniami o agenturalność, po prostu może się obawiać głośno mówić o konieczności przemodelowania stosunków polsko-rosyjskich. W ten sposób w Polsce nie istnieje na ten temat żadna poważna debata publiczna i nie konfrontują się merytoryczne racje. Media Narodowe temu szantażowi jednak nie ulegną, Polska ma bowiem wobec Rosji swoje własne autonomiczne interesy – sprzeczne, zbieżne lub w stosunku neutralnym do interesów rosyjskich, w zależności od okoliczności.

autor:

Marcin Skalski
REKLAMA

Komentarze