REKLAMA

Od morza do morza. Przegląd wschodni Marcina Skalskiego

Od morza do morza. Przegląd wschodni Marcina Skalskiego

Rosyjskie MSZ: Polska prowadzi działania rusofobiczne

Minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow zarzucił Polsce i Litwie prowadzenie działań rusofobicznych. Pretekstem do wyrażenia takiej opinii było rozpoczęcie budowy ogrodzenia na granicy litewsko-rosyjskiej, które ma ograniczyć między innymi takie zjawiska jak przemyt. Ławrow przypisał również rusofobię władzom Polski, wskazując na zawieszenie umowy o Małym Ruchu Granicznym między rosyjskim obwodem królewieckim (kaliningradzkim) a poszczególnymi częściami województw: warmińsko-mazurskiego i pomorskiego.

Z taką interpretacją nie zgodził się poseł Adam Andruszkiewicz. „Słowa szefa rosyjskiego MSZ są absurdalne i nie powinny paść” – stwierdził lider Endecji na antenie TVP Info.

Tymczasem, w sierpniu zeszłego roku poseł Andruszkiewicz opowiadał się za utrzymaniem Małego Ruchu Granicznego między Polską a Rosją:

„Tłumaczenie [przedstawicieli rządu], że mały ruch graniczny jest zamknięty z powodu bezpieczeństwa w związku z zagrożeniem terrorystycznym, nie do końca nas przekonuje” – mówił wówczas lider Endecji.

Z kolei podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Sebastian Chwałek, odpowiadając 6 września 2016 roku na interpelację nr 5436 „w sprawie zawieszenia małego ruchu granicznego z Federacją Rosyjską” przyznał, iż jednym z czynników decydujących o utrzymaniu zawieszenia Małego Ruchu Granicznego jest obawa przed powtórzeniem casusu „zielonych ludzików” na Krymie. Odpowiedź na interpelację jest dostępna na stronie internetowej Sejmu RP.

Komentarz: A więc możemy spać spokojnie. Armia Putina dybiąca na Warmię i Mazury rozbije się o obowiązek wizowy na granicy polsko-rosyjskiej. Uff.

Ponurego widowiska postsmoleńskiego ciąg dalszy

Ewa Kochanowska, wdowa po śp. Januszu Kochanowskim – rzeczniku praw obywatelskich, który zginął w Smoleńsku – zarzuciła ówczesnym władzom Polski złą wolę w zakresie identyfikacji szczątków ofiar, gdy te jeszcze znajdowały się na terytorium Federacji Rosyjskiej. Ponadto, osoby mające bezpośredni dostęp do zwłok po stronie rosyjskiej miały się odnosić doń lekceważąco. Ewa Kochanowska podkreśla w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl, iż decydujący głos miał w kwestii identyfikacji zwłok polski rząd, któremu miało zupełnie nie zależeć na właściwym przeprowadzeniu tego procesu. Wszystko odbywało się w pośpiechu, w Polsce zabroniono otwierania trumien, a w efekcie niedawne ekshumacje ujawniły pomieszanie szczątków ofiar.

Ewa Kopacz, ówczesna minister zdrowia w rządzie Donalda Tuska, uznała drążenie tematu za wypowiedzenie jej politycznej wojny przez PiS, jednak Grzegorz Schetyna, obecny szef Platformy Obywatelskiej, stwierdził, iż rodziny ofiar miały prawo do otwierania trumien na terytorium Polski. Z kolei były prezydent Bronisław Komorowski, który w wyniku katastrofy smoleńskiej objął obowiązki Prezydenta RP do czasu nowych wyborów, stwierdził, iż najlepszym wyjściem byłaby zbiorowa mogiła dla wszystkich ofiar.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, odnosząc się do sprawy wskazała, iż na jak najszybsze przekazanie szczątków ofiar nalegała strona polska.

Komentarz: Jak widać, podkładanie się Rosjanom przez Kopaczową zupełnie nic jej nie dało. Przeciwnie – cokolwiek Rosjanie teraz powiedzą, pogrąża to właśnie ówczesną polską minister zdrowia.

Macierewicz: Rosja winna śmierci Lecha Kaczyńskiego

„Jeżeli ktoś jest winien tragedii smoleńskiej, to jest to strona rosyjska. Czas przyznać się do tego, co stało się naprawdę pod Smoleńskiem; do odpowiedzialności za śmierć polskiego prezydenta” – powiedział minister obrony narodowej Antoni Macierewicz w felietonie „Głos Polski” dla Telewizji Trwam i Radia Maryja. Według Macierewicza, ustalenia sejmowej podkomisji mającej zbadać przyczyny katastrofy, na czele której stoi prof. Kazimierz Nowaczyk, zostały potwierdzone w wywiadzie dla RIA Novosti przez Aleksieja Morozowa, szefa Komisji Technicznej Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego.

Komentarz: Od czasu publikacji w roku 1977, wespół z Jackiem Kuroniem i Adamem Michnikiem, artykułu „Sprawa polska – sprawa rosyjska”, u Antoniego Macierewicza najwyraźniej nic się nie zmieniło.

1 na 460

W manifestacji w obronie zagrożonych rusyfikacją polskich szkół na Białorusi przed ambasadą tego państwa w Warszawie zjawiła się jedna czterysta sześćdziesiąta składu polskiego Sejmu. Spośród posłów Wysokiej Izby na manifestację 6 czerwca pofatygował się Robert Winnicki. Według prezesa Ruchu Narodowego polski rząd popełnił błąd w kwestii „ocieplenia” stosunków z Białorusią, nie czekając na spełnienie jakiegokolwiek warunku ze strony Mińska. Obecnie na Białorusi istnieją jedynie dwie szkoły powszechne z językiem wykładowym polskim – w Grodnie i Wołkowysku. Winnicki uważa, że na Białorusi należy utrzymać nie tylko te dwie placówki, ale też powinny być otwierane nowe szkoły z polskim językiem wykładowym. Tymczasem, jak przekonuje poseł, polskie władze poszły w ramach „ocieplenia” Aleksandrowi Łukaszence na rękę, nie oczekując niczego w zamian.

Mniejszość polska w Republice Białorusi liczy oficjalnie 296 tysięcy osób. Wedle nieoficjalnych szacunków, ludzi przyznających się do polskości może być tam nawet milion.

Komentarz: Poczucie wyższości rozkochanej w liberalnej demokracji i prawach człowieka polskiej elitki politycznej wobec siermiężnego autokraty o kołchozowym rodowodzie jest zupełnie nieuzasadnione. To bowiem ten drugi ograł tych pierwszych, a nie na odwrót.

Ukraina: coraz więcej wątpliwości wokół podpalenia polskiej szkoły

Jak się okazuje, fakt podpalenia polskiej szkoły w Mościskach pod Lwowem nie został zgłoszony polskiemu konsulatowi we Lwowie przez żaden z podmiotów ukraińskich. Placówka dyplomatyczna RP została powiadomiona dopiero przez Emilię Chmielową, prezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie. Informację podał do publicznej wiadomości wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak.

Na posiedzeniu sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą pochodzący z Przemyśla poseł Wojciech Bakun (Kukiz’15) powiedział z kolei, że w wyniku nacisku Służby Bezpieczeństwa Ukrainy żaden z sąsiadów w Mościskach nie zgłaszał podpalenia, wywierano również presję, by nie udzielać na ten temat żadnych wypowiedzi mediom, szczególnie mediom polskim. Co więcej, podobnemu naciskowi miała podlegać Teresa Teterycz, dyrektor polskiej szkoły w Mościskach, noszącej imię Królowej Jadwigi. Dlatego też polski konsulat we Lwowie miał zostać poinformowany o podpaleniu dopiero 31 maja, mimo że do aktu doszło w nocy z 29 na 30 maja. W związku z tego typu doniesieniami dalsze obrady sejmowej Komisji utajniono.

Komentarz: Fakt, że Ukraińcy próbowali zataić sprawę i stosowali w tym celu konkretne naciski, jest bardzo wiele mówiący. Oznacza to, że mają coś do stracenia i obawiają się ewentualnej zmiany kursu polityki państwa polskiego pod wpływem tego typu wydarzeń. Ciekawe, jakie plany biorą przy tym w łeb.

Profesor Szeremietiew ostrzega przed ukraińską irredentą

Były wiceminister obrony narodowej prof. Romuald Szeremietiew wyraził obawę, że napływ Ukraińców do Polski może zmniejszać poziom bezpieczeństwa w naszym kraju. Profesor napisał na swoim profilu na Facebooku:

„Polsce od pewnego czasu powiększa się stale liczba Ukraińców, którzy pracują na budowach, w usługach, studiują na uczelniach. Władze polskie wyrażają zadowolenie, że w ten sposób uzupełnia się braki w sile roboczej i służy to rozwojowi gospodarczemu. Pojawia się jednak pytanie: czy w tej masie Ukraińców nie znajdą się jacyś zwolennicy banderyzmu? I powstaje obawa – czy w przyszłości mieszkając w Polsce Ukraińcy nie zechcą sięgnąć do „tradycji” OUN/UPA? Czy polskie władze dostrzegają ten problem?” – pyta były wiceminister obrony narodowe, a obecnie wykładowca Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie.

Profesor odniósł się również do ataku na konsulat polski w Łucku:

„Dość powszechnie wyrażane jest przekonanie, że to sprawka Rosjan. Szkoda, że ukraińskie władze nie zdołały dotąd ujawnić sprawców tych zdarzeń. Zdołały natomiast zakazać polskiemu IPN poszukiwań szczątków ofiar UPA na terenie Zachodniej Ukrainy” – pisze Romuald Szeremietiew.

Komentarz: Ile Panu Putin płaci, panie Szeremietiew?

Wojciech Mucha agituje za Ukrainą

Wojciech Mucha – znany fascynat rewolucji na Majdanie, publicysta lewicująco-patriotycznej „Gazety Polskiej” – udał się za Wielką Wodę. Jak możemy się domyślić, celem podróży były spotkania ze środowiskami polonijnymi w USA. Mucha poczuł się tam prawdopodobnie rozczarowany brakiem podatnego gruntu dla swojej proukraińskiej agitacji wśród tamtejszych Polaków. Na łamach związanego z „Gazetą Polską” portalu Niezalezna.pl utyskuje on na „podszywających się pod konserwatystów i prawicę” przybywających z Polski polityków i publicystów, którzy szerzą antyukraińską, w przekonaniu Muchy, propagandę. „Naszych Rodaków karmi się najgorszymi fobiami i gra na stereotypach, które z prawdą mają niewiele wspólnego” – pisze.

Komentarz: Proukraińskość jako wyznacznik konserwatyzmu i prawicowości. Oryginalne. 

Skwieciński chce nękać

Stosowną wypowiedź publikującego na portalu wPolityce.pl i w tygodniku „wSieci” Piotra Skwiecińskiego przypomina na łamach najnowszego numeru czasopisma „Do Rzeczy” Tomasz Kwaśnicki. Na przełomie 2014 i 2015 roku Skwieciński napisał bowiem na Facebooku o konieczności donoszenia na policję – pod pretekstem podejrzeń o złamanie prawa – na osoby, które nie podzielały proukraińskiego entuzjazmu żywionego przez Skwiecińskiego. Ten ostatni pisał bowiem:

„zapewne nikomu nic nie udowodnią, ale przynajmniej poniepokoją ich przesłuchaniami”.

Skwieciński, który sam określa się jako „giedroyciowska inteligencja”, głosił także publicznie następujące twierdzenia:

„Lepsza Ukraina banderowska od moskiewskiej” oraz:

„Lepsza Ukraina gejowska od moskiewskiej”.

Przytoczone wypowiedzi Skwiecińskiego można odsłuchać w serwisie YouTube.

Komentarz: Czy bycie konfidentem oraz popieranie LGBT i banderyzmu przeciwko Moskwie też jest esencją prawicowości i konserwatyzmu?  

Andrzej Duda lekceważy Kresowian

Tymczasem, Witold Listowski, szefujący Stowarzyszeniu Kresowian Kędzierzyn-Koźle, nie może się doczekać odpowiedzi od Kancelarii Prezydenta RP w związku z prośbą o objęcie patronatem uroczystości rocznicowych tzw. Krwawej Niedzieli na Wołyniu z 11 lipca 1943. Obchody mają odbyć się 9 lipca, a więc za niecały miesiąc. Jednocześnie brak odpowiedzi Kancelarii Prezydenta RP blokuje wszelkie inne patronaty, których gotowe są udzielić inne podmioty. Patronat prezydencki z zasady musi mieć bowiem wyłączność, zatem Kresowianie pozostają w próżni.

W przeszłości prezydent Andrzej Duda działał w takich partiach jak Unia Wolności oraz Prawo i Sprawiedliwość.

Komentarz: Z dedykacją dla Pana Prezydenta:

Wasza mowa niech będzie: Tak – tak, nie – nie” (Mt 5, 37).

autor:

Marcin Skalski
REKLAMA

Komentarze