REKLAMA

Niemieckie gazety: zamieszki to wynik ślepoty wobec lewicowego ekstremizmu

Niemieckie gazety: zamieszki to wynik ślepoty wobec lewicowego ekstremizmu

Niemiecki dziennik „Die Welt” napisał, że zamieszki, do których doszło w Hamburgu, to wynik ślepoty wobec lewicowego ekstremizmu.

REKLAMA

Autorem komentarza jest Peter Huth. Zarzucił on SPD i Zielonym (partiom rządzącym Hamburgiem), tolerowanie lewicowych ekstremistów. Huth napisał wprost: To, że żądza niszczenia wymknęła się w Hamburgu spod kontroli, stając się zwykłą orgią przemocy, nie zmienia faktu, że podatny grunt stanowi skrajnie lewicowy biotop chronionym przez czerwono-zielony (SPD-Zieloni) rząd (w Hamburgu).

Autor zarzuca władzy, że nie dystansują się od awantur urządzanych przez lewicowych polityków. Zaznacza, że w wydarzeniach uczestniczyło wiele „lewicowych terrorystów” z zagranicy: Wydarzenia w Hamburgu to wynik ślepoty wobec lewicowego ekstremizmu. Zdaniem komentatora zamieszki, do których doszło przy okazji szczytu G20, były wspierane finansowo przez lokalnych polityków. Peter Huth napisał również o niemieckich sądach, które również wspierają lewicowych aktywistów. Według niego podpalacze z Hamburga nie poniosą konsekwencji za swoje czyny.

Dziennikarz zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię: Wyobraźmy sobie, że młodzi prawicowi radykałowie przejmują kontrolę nad jakimś opuszczonym budynkiem, malują na ścianach graffiti i wywieszają z okien plakaty, na których napisane jest: Niemcy dla Niemców, Cudzoziemcy precz czy Narodowy opór (…) Nie można sobie tego wyobrazić? I słusznie, ponieważ chodzi o prawicowych ekstremistów. Natomiast, jak podkreśla autor, taka sytuacja w przypadku lewicowych ekstremistów jest na porządku dziennym.

Gazeta przestrzega przed taką polityką władze landu Hamburgu. Działania polityków nazywa głaskaniem ekstremistów po głowie. Według „Die Welt” doprowadziło to do powstania niezwykle groźnego środowiska, gdzie przestępcy bawią się w miejskich Indian. Peter Huth konkluduje: Istnieje też lewicowy terroryzm. Jego ślady można znaleźć znacznie łatwiej. Trzeba tylko chcieć.

Niedzielne wydanie dziennika „Die Welt” odnosi się do zamieszek w Hamburgu, gdzie lewicowi aktywiści próbowali przejąć kontrolę nad kolejnymi ulicami, budując i podpalając barykady. Agresywni ekstremiści podpalali także samochody, budynki, wybijali okna w bankach, czy łupili sklepy. Atakowali również funkcjonariuszy – według najnowszych danych liczba rannych wzrosła do 213 osób.

REKLAMA

Komentarze