REKLAMA

[NASZ WYWIAD] Luty: Jesteśmy znakiem sprzeciwu wobec środowisk feministycznych

[NASZ WYWIAD] Luty: Jesteśmy znakiem sprzeciwu wobec środowisk feministycznych

REKLAMA

Media Narodowe rozmawiają z Edytą Luty – działaczką narodową, liderką Narodowej Organizacji Kobiet. Dla naszego portalu opowiada o codziennej działalności organizacji, jak i planach na przyszłość, a także rozprawia się z mitami nt. działaczek narodowych.

Coraz więcej kobiet wstępuje do organizacji narodowych. Jedną z nich jest Narodowa Organizacja Kobiet. Opowiedz proszę czym wyróżnia się NOK?

Zacznijmy od tego, że jest aktualnie w obozie narodowym jedyną organizacją typowo kobiecą. To wpływa zarówno na charakter naszych spotkań i relacji poza bezpośrednimi działaniami, jak i na tematykę organizowanych akcji. O ile ciężko sobie wyobrazić, żeby spotkanie MW, czy ONRu było „zakłócane” przez raczkującego szkraba, o tyle u nas takie sytuacje są na porządku dziennym. Myślę, że ważny jest też charakter relacji międzyosobowych – wierzymy, że dzięki przyjaźni, która wyraża się troską i modlitwą za siebie nawzajem możemy zbudować grupę, która jest w stanie dokonać naprawdę dużo.

Jak myślisz, co przyciąga kobiety do takiej organizacji? Jak można wstąpić do NOK-u?

Jednoczymy się, jakby to patetycznie nie zabrzmiało, by służyć Bogu i Ojczyźnie, zgodnie z przedwojennym hasłem. Jesteśmy znakiem sprzeciwu wobec szargających wizerunek kobiety środowisk mieniących się feministycznymi. Dla wielu osób to wystarczający magnes. Co do drugiej części pytania, to póki nie zostanie zaktualizowana nasza strona, należy odzywać się do nas poprzez media społecznościowe. Jesteśmy zarówno na Facebooku, jak i na Twitterze.

Media wciąż powielają mit jakoby tylko feministki potrafiły się zjednoczyć i działać oddolnie. W jaki sposób działacie?

Na pewno łatwiej jest zorganizować wydarzenia typu „Kongres Kobiet” mając zaplecze finansowe i oparcie w osobach zawodowo pracujących w organizacjach typu Feminoteka. To praca, którą organizacje lewicowe wykonały, a także zadanie dla nas – środowisk narodowych i katolickich. Nie zgodziłabym się natomiast, że tamte środowiska działają oddolnie. Wydaje mi się, że liczba osób zaangażowanych tam z potrzeby serca jest co najwyżej taka sama, jak u nas, a zdaje się być nawet mniejsza. Z drugiej strony ten czas, który mamy teraz – a więc czas kształtowania się fundamentów NOKu jest bardzo pracochłonny, ale poza wysiłkiem włożonym w samoorganizację udaje nam się regularnie organizować konferencje w Sejmie – mamy za sobą trzy duże, całodniowe i kilka mniejszych, od trzech lat odbywają się za naszą przyczyną Narodowe Tygodnie Kobiet, a ostatnio wydałyśmy wersję studyjną broszury „Głos Kobiet”, w której opisana jest droga Polek do praw wyborczych i aktywność międzywojenna organizacji kobiecych. Uczestniczymy też praktycznie we wszystkich wydarzeniach organizowanych przez inne organizacje narodowe.

Działaczki narodowe są stygmatyzowane i nazywane przez środowiska lewicowe „faszystkami”. Jaki jest dzisiejszy obraz współczesnej kobiety-nacjonalistki?

REKLAMA

Nie pamiętam, żebym została tak nazwana osobiście, podobnie zresztą jak moje koleżanki, które o to spytałam. Prawdopodobnie ma to związek z tym, że grupujemy osoby ciut starsze niż np. Młodzież Wszechpolska, dlatego jesteśmy mimowolnie na uboczu, gdy zaczynają się takie mało eleganckie wymiany zdań bazujące właśnie na stereotypach. Natomiast pytanie o obraz kobiety-nacjonalistki jest lekko problematyczne, bo wachlarz osobowości w całej kobiecej części obozu narodowego jest naprawdę szeroki. Skupię się może zatem na obrazie „damy narodowej”, które to pojęcie chcemy pielęgnować we własnych szeregach. Staramy się z pojęcia „damy” przywołującego szlacheckie tradycje brać zobowiązanie do służby drugiemu człowiekowi, bronieniu najsłabszych, ale też dbania o polską kulturę zarówno w wymiarze międzyosobowym – np. walczymy z wulgarnością języka u naszych kolegów, jak i kultury wyższej – uczestniczymy w wystawach i koncertach. Z drugiej strony wierzymy też, że dla większego dobra dama na pewno nie boi się ubrudzić i to po łokcie, czy to bawiąc się z dziećmi, czy sprzątając las w ramach akcji ekologicznej. Wiele z nas ma też specyficzne zainteresowania, gdzie swoją wiedzą ekspercką jesteśmy w stanie służyć całemu środowisku.

Czynnie angażujecie się w ruchy pro-life. Jaki jest stosunek NOK do wartości rodzinnych, roli matki w ognisku domowym?

Uważam, że naród to rodzina rodzin, a bez zdrowych relacji rodzinnych ciężko będzie nam przetrzymać kryzys cywilizacyjny, który nadciąga od, jak ja to nazywamm, „dzikiego Zachodu”. Pozwalam sobie na takie określenia, bo dla mnie cywilizację, która pozwala mordować dzieci w ramach procederu aborcji, albo osoby chore, jeszcze wmawiając im, że tak będzie lepiej i że jest to „godna śmierć”, cywilizację, w której nie ceni się szlachetności, a więc umiejętności poświęcenia dla innych, nie wychowuje się młodzieży pod kątem dobra narodu, a tylko dla osiągnięcia osobistego sukcesu ciężko mi określić innym mianem niż „zdziczałej”. Jedna z naszych patronek, św. Urszula Ledóchowska, zwracała uwagę, że to na kolanach matek wychowują się przyszli święci, ale chciałabym też zauważyć, że każda normalnie ukształtowana kobieta ma potrzebę niesienia miłości światu, który ją otacza, a więc „bycia matką” dla tych, których spotyka na swojej drodze, nie w znaczeniu dosłownym, ale poprzez dawanie ciepła, karmienie, wysłuchanie. Doskonalenie się w postawie matki, a więc dorastanie do tej roli należy zaczynać jak najwcześniej, a działanie w organizacjach narodowych bardzo owo dorastanie ułatwia.

Uważasz, że da się połączyć rolę matki i żony z karierą zawodową?

Wierzę, że jeżeli dobrze poukłada się priorytety to każdy, nawet młoda matka jest w stanie znaleźć jakieś poletko dla swojej działalności na rzecz narodu. Sama póki co łączę działalność narodową z aktywnością zawodową, a prywatnie rolą córki, wnuczki i siostry i wiem, że chociaż często jest bardzo trudno, to jest to dobra droga. Jeżeli Pan Bóg da i spotkam kogoś, kto będzie chciał ze mną założyć rodzinę na fundamencie wartości, jakie wyznaję, to bardzo bym chciała kontynuować moją aktywność, chociaż pewnie będzie to w mniejszym zakresie. Widzę też po koleżankach zarówno z mojej organizacji, jak i naszych koleżanek z Chrześcijańskich Spotkań dla Mam, że jak najbardziej da się pogodzić różne role z aktywnością. Bardzo dawno przyjęłam też zasadę, którą opisał św. Jan Paweł II, jeszcze jako Karol Wojtyła w książce „Osoba i czyn”: „Każde działanie, każdy wybór Cię rzeźbi”, dlatego też każdą aktywność, pojedynczą decyzję o zaangażowaniu się w pikietę czy inną akcję, każde rozesłanie SMSów, żeby zmobilizować innych, każde też wyrzeczenie w sferze duchowej, jak modlitwę, czy post w intencji obozu narodowego traktuję, jak inwestycję w przyszłość także mojej rodziny i przez to, że one autentycznie rzeźbią, każde kolejne działanie przychodzi łatwiej.

Jakie plany na przyszłość ma Narodowa Organizacja Kobiet?

Na jesieni czekają nas co najmniej dwie konferencje. Pierwsza, mniejsza będzie rozszerzała kwestie podjęte podczas poprzedniej „Zdaniem niepełnosprawnych”. Skupimy się na luce systemowej dotyczącej kwestii tzw. „dorosłych niepełnosprawnych”. Późną jesienią zorganizujemy też całodniową konferencję poświęconą prawom kobiet w związku ze stuleciem przyznania nam praw wyborczych. Do tego czasu dokonamy korekty i wydamy pełną wersję naszej broszury „Głos kobiet”. Część z nas wystartuje także w jesiennych wyborach samorządowych wspierając listy Ruchu Narodowego. W dalszych planach mamy też debatę na temat szczepionek. Jest to ważny temat dlatego musimy podejść do tego wyjątkowo odpowiedzialnie, aby znaleźć rozwiązania przyczyniające się do poprawy sytuacji. Chciałybyśmy też zorganizować nasze sympatyczki zgłaszające się z terenu całej Polski i wykorzystać ich pomysły na akcje np. zaproponowaną niedawno akcję wsparcia bibliotek w zamawianiu wartościowej literatury, kosztem przysłowiowych „Harleckinów”. Niewiele jednak zrobimy bez wsparcia, dlatego zachęcamy panie, które utożsamiają się z naszymi wartościami do przełamywania bierności i kontaktu z nami. Panów prosimy o modlitwę w naszej intencji. Co więcej żartobliwie zauważę, że zobowiązujemy być takie, jakie nas sobie wymodlicie.

Zobacz także:

 

REKLAMA

Komentarze