REKLAMA

Marek Jakubiak tłumaczy się ze zbiórki podpisów

Marek Jakubiak tłumaczy się ze zbiórki podpisów

Kandydat na Prezydenta RP Marek Jakubiak, któremu udało się uzbierać 140 tysięcy podpisów odpiera ataki swoich przeciwników. Tłumaczy się również z samego przebiegu zbiórki podpisów i dziękuję za ich nadesłanie. Poddaje także do rozważenia możliwość podrzucenia podpisów przez inne ugrupowania.

Wczoraj nadeszła informacja od dziennikarzy i polityków, a także samego zainteresowanego o tym, że Marek Jakubiak zdołał uzbierać 140 tysięcy podpisów pod swoją kandydaturą na Prezydenta. Znacznie przekroczył potrzebną liczbę. Należy przypomnieć, że rejestracja komitetu odbyła się tydzień temu tj. 16. marca. Od tego dnia kandydat mógł rozpocząć zbiórkę.

Zobacz także: Takiej mobilizacji jeszcze nie było! Już ponad 70 tysięcy na #DajmyOddech

Członkowie różnych ugrupowań politycznych poddawali w wątpliwość możliwość udanej zbiórki takiej ilości podpisów w niecałe dwa tygodnie – „Nie można w kilkanaście dni epidemii zebrać 140 tys. podpisów. Tym bardziej bez żadnych struktur. Można je dostać, przepisać albo kupić” – stwierdził Artur Zawisza, były współpracownik Marka Jakubiaka.

„Czyli mówicie, że gość który w ostatnich wyborach dostał 3501 głosów w tydzień, w czasie epidemii zebrał 140 tys. podpisów?” – napisał przewodniczący Nowoczesnej, Adam Szłapka.

W podobnym tonie wypowiedział się szef sztabu Roberta Biedronia – „Jak słyszę, że kandydat na urząd prezydenta, który nie ma za sobą struktury politycznej, nie ma rozbudowanej bazy wolontariatu, w ciągu kilkunastu dni zbiera 140 tysięcy podpisów, to musiałbym być bardzo naiwny albo oderwany od rzeczywistości, żeby nie wiedzieć jak się zbiera podpisy na ulicach w normalnych warunkach, a co dopiero w warunkach epidemii” – powiedział Tomasz Trela z Lewicy.

„Ludzie sami nadsyłali mi podpisy”

Na nadchodzące zarzuty odpowiedział sam zainteresowany, Marek Jakubiak, który odpiera zarzuty przeciwników – „Zebranie podpisów nie jest moją zasługą tylko tych, którzy mi je przesłali. Czy ktokolwiek pytał wcześniej, skąd mają je Szymon Hołownia, Krzysztof Bosak czy Andrzej Duda? Mam podpisy i je składam. Dla mnie ich zebranie to powód do dumy” – mówił w wywiadzie dla Interii właściciel browaru.

„Nigdy nie spotkałem się ani nie rozmawiałem z Jarosławem Kaczyńskim. Praktyka jest taka, że zawsze stawiają znak zapytania albo używają słowa „podobno”. Gdyby któryś napisał wprost, że PiS zbiera Jakubiakowi podpisy, to idę z tym do sądu” – podkreślił Jakubiak.

Były poseł zapewnia, że dysponuje odpowiednimi strukturami w postaci Federacji dla Rzeczpospolitej oraz twierdzi, ze konkurencja mogła ingerować w jego zbiórkę – „Nie wiemy, kto nam przesyła te podpisy. Zakładam, że tak agresywne wobec mnie, PO czy Konfederacja, mogą mi podłożyć świnię, fałszywe podpisy. Nie jestem w stanie zweryfikować wszystkich, ale staramy się to robić” – wyjaśnia kandydat na Prezydenta.

interia

REKLAMA

Komentarze