REKLAMA

Jednym wolno ekshumować, innym nie – co za hipokryzja!

Jednym wolno ekshumować, innym nie – co za hipokryzja!

REKLAMA

30 maja 2001 r. na polecenie ówczesnego ministra sprawiedliwości – Lecha Kaczyńskiego rozpoczęto czynności ekshumacyjne na terenie, na którym dokonano w czasie wojny zbrodni w Jedwabnem, jednak „zabroniono podnoszenia kości”. „Eksperci wskazali, że nakazany sposób postępowania wyklucza możliwość udzielenia odpowiedzi na szereg istotnych pytań, np. co do liczby zwłok oraz przyczyn śmierci poszczególnych ofiar”.

Kwestię ekshumacji konsultowano ze stroną żydowską. Rabin Michael Schudrich powiedział wtedy:

– Szacunek dla kości naszych ofiar jest dla nas ważniejszy niż wiedza, kto zginął i jak, kto zabił i jak.

Ostatecznie ustalono, iż celem ekshumacji ma być jedynie ustalenie liczby pomordowanych oraz weryfikacja hipotezy o istnieniu innych grobów. Ograniczony zakres prac ekshumacyjnych (bez przenoszenia kości) opisuje powstały w ramach śledztwa IPN raport kierownika badań archeologicznych, prof. Andrzeja Koli, który krytycznie odniósł się też do ograniczenia zakresu prac. Po otwarciu obu odnalezionych grobów oraz wizualnej ocenie szczątków ofiar w dniu 4 czerwca 2001 r. czynności ekshumacyjne przerwano, jak stwierdzono „z powodu wyczerpania możliwości badawczych”.

Ale jak się okazuje, ekshumacja szczątków żydowskich w jednym wypadku nie jest dozwolona, a w innym – jak najbardziej można ją zrobić.

Czy to aby nie nazywa się ekshumacja? – zapytuje twitterowiczka.

– Jonny Daniels, szef fundacji From the Depths, przyjechał do miejscowości Dobrzyń nad Wisłą, gdzie urodził się jego pradziadek. Podczas Holocaustu cała rodzina została zamordowana przez nazistów. Na miejscowym cmentarzu żydowskim znalazł szczątki w postaci kości Żydów pochowanych na kirkucie przed wojną… Zadzwonił więc do rabina Schudricha i dostał instrukcje, aby przewieźć szczątki, kości do Warszawy i pochować je na Cmentarzu Żydowskim przy Okopowej.

Jak to jest? … tu było można, a w Jedwabnem nie można…? – pyta inny twitterowicz.

źródło: dzienniknarodowy.pl / twitter

REKLAMA

Komentarze