REKLAMA

IPN szuka żyjących SS-manów. Zacieśnia współpracę z Niemcami. Zbrodniarzy może żyć nawet ponad 1,5 tys.

IPN szuka żyjących SS-manów. Zacieśnia współpracę z Niemcami. Zbrodniarzy może żyć nawet ponad 1,5 tys.

REKLAMA

Prokuratorzy IPN mocno współpracuje z niemiecką Centralą Ścigania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu w zakresie zbrodni popełnionych przez SS-manów. Polscy prokuratorzy poszukują żyjących jeszcze funkcjonariuszy SS, których chcą postawić przed sądem.

W ostatnich tygodniach na terenie Niemiec doszło do roboczego spotkania przedstawicieli pionu śledczego IPN oraz niemieckiej prokuratury prowadzącej śledztwa w sprawach zbrodni nazistowskich popełnionych w czasie II wojny światowej.

„Prokuratorzy IPN nie rezygnują z pociągnięcia do odpowiedzialności niemieckich zbrodniarzy z okresu II wojny światowej, w tym byłych funkcjonariuszy SS, którzy służyli w obozach koncentracyjnych lub w obozach zagłady. Z uwagi na wiek sprawców, którzy obecnie mogą mieć powyżej 90 lat, są to już naprawdę ostatnie chwile, kiedy możemy podejmować tego rodzaju wysiłek” – powiedział PAP dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, zastępca Prokuratora Generalnego prok. Andrzej Pozorski.

Nawet 1,6 tys. zbrodniarzy

W Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu od maja 2017 r. działa specjalny zespół, który wytypował grupę ok. 1,6 tys. spośród ok. 23 tys. funkcjonariuszy SS działających na terenie niemieckich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady w czasie II wojny światowej. IPN usystematyzował posiadane dane tych osób, m.in. ich daty urodzenia, miejsca zamieszkania przed wstąpieniem do SS, a także w okresie powojennym oraz informacje o wykonywanej pracy. Poszukiwania SS-manów, których nigdy nie spotkała kara za zbrodnie popełnione na polskich obywatelach, prowadzone są nie tylko w Niemczech, ale również w Austrii oraz w kilku innych krajach Europy. Prace wspiera Biuro Międzynarodowej Współpracy Policji KGP, które podejmuje czynności poszukiwawcze za pośrednictwem sieci Interpol.

„Po ustaleniu miejsc pobytu byłych SS-manów będziemy wnioskować, jeśli oczywiście żyją, o ich wydanie polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Trzeba przyznać, że sprawa ta wywołała duże zainteresowanie niemieckich władz, które podjęły decyzję o bliskiej współpracy z zespołem IPN. Obecnie Polska jest największym partnerem Centrali w Ludwigsburgu, obok Stanów Zjednoczonych i Kanady” – zaznaczył Pozorski.

Do spotkania delegacji polskich prokuratorów, w tym dyrektora Andrzeja Pozorskiego z niemieckimi prokuratorami, w tym z szefem Centrali w Ludwigsburgu Jensem Rommlem, doszło na początku grudnia br. „W trakcie spotkania przedstawiono nam dane dotyczące postępowań karnych prowadzonych przez prokuratury niemieckie, a także przykładowe informacje o wynikach poszukiwań. I tak np. przez obóz koncentracyjny w Buchenwaldzie przewinęło się prawie 2,3 tys. funkcjonariuszy SS, z których do sprawdzenia pozostało jeszcze, około 600, ale już teraz wiadomo, że 15 z nich może żyć, czyli są realne szanse, by pociągnąć ich do odpowiedzialności karnej” – powiedział prok. Pozorski.

Do skazania wystarczy udowodnić pomocnictwo

Centrala w Ludwigsburgu, której pełna nazwa brzmi: Centrala Krajowych Wymiarów Sprawiedliwości ds. Wyjaśnienia Zbrodni Narodowosocjalistycznych, jest wyspecjalizowaną jednostką prokuratury niemieckiej, zajmującą się prowadzeniem śledztw w sprawach zbrodni popełnionych przez obywateli niemieckich w okresie II wojny światowej. Instytucja ta powstała 1 grudnia 1958 r., początkowo zajmowała się wyłącznie tymi zbrodniami, które Niemcy popełnili na terenie RFN i NRD; w latach 60. rozszerzono jej zakres terytorialny; dziś głównie to teren Polski i byłego Związku Sowieckiego. Obecnie Centrala zatrudnia ok. 20 prokuratorów; poza nimi pracują w niej archiwiści i personel administracyjny.

„Centrala w Ludwigsburgu zajmuje się wielkimi masowymi zbrodniami popełnionymi głównie na terenie obozów koncentracyjnych lub obozów zagłady, a nie tak jak polscy prokuratorzy każdą niemiecką zbrodnią popełnioną np. na ulicach polskich miast. Poza tym podstawowa różnica między nami a nimi polega na tym, że prokuratorzy z Ludwigsburga nie przedstawiają zarzutów sprawcom zbrodni, lecz przesyłają zebrane przez siebie informacje do prokuratury powszechnej, która przygotowuje akty oskarżenia już przed sądami” – tłumaczył prok. Pozorski.

REKLAMA

Centrala w Ludwigsburgu – jak dodał – pełni zatem podobną funkcję jak dawna polska Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich i zajmuje się bardziej wyjaśnianiem przestępstw, a nie ich ściganiem.

„Dla niemieckiego wymiaru sprawiedliwości bardzo ważny okazał wyrok z 2015 roku w sprawie tzw. księgowego z Auschwitz. To zmarły w tym roku Oskar Groening – strażnik z niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau, którego sąd w Lueneburgu skazał na karę czterech lat więzienia jako winnego pomocnictwa w zamordowaniu co najmniej 300 tys. osób. Wyrok ten, podobnie jak kilka lat wcześniej wyrok dotyczący Johna Demjaniuka, byłego strażnika w obozie w Sobiborze, okazał się przełomem. Wcześniej, żeby pociągnąć kogoś do odpowiedzialności należało udowodnić mu bezpośrednie sprawstwo, po 2015 roku wystarczy pomocnictwo” – podkreślił prok. Pozorski.

Proces Groeninga

Jako członek formacji Waffen-SS Groening pełnił służbę w KL Auschwitz w lecie 1944 roku, gdy do obozu zagłady Birkenau deportowano ok. 425 tys. Żydów z Węgier, z czego co najmniej 300 tys. niemal natychmiast uśmiercono w komorach gazowych. Zadaniem „buchaltera Auschwitz”, jak nazywano Groeninga, było zabezpieczenie odebranych ofiarom pieniędzy i innych wartościowych przedmiotów, a następnie przekazanie ich władzom w Berlinie.

Proces Groeninga był wyrazem nowego podejścia niemieckiego wymiaru sprawiedliwości do problemu byłych strażników obozów koncentracyjnych i zagłady. Wcześniej byli oni bezkarni, ponieważ niemiecki Trybunał Federalny orzekł w 1969 roku, że warunkiem skazania za pomoc w morderstwach jest udowodnienie indywidualnej winy oskarżonego. Ze względu na brak świadków zbrodni było to w większości przypadków niemożliwe.

Obecnie pion śledczy IPN, liczący 83 prokuratorów, prowadzi ok. 200 postępowań karnych dotyczących zbrodni nazistowskich. Zgodnie z ustawą o IPN – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prokuratorzy IPN prowadzą także śledztwa w sprawach zbrodni komunistycznych oraz innych przestępstw stanowiących zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne.

IPN przypomina, że do tej pory dzięki współpracy z niemiecką stroną Instytut opracował listę zbrodniarzy z KL Auschwitz-Birkenau, liczącą ok. 8,5 tys. nazwisk funkcjonariuszy SS. Są na niej nazwiska wszystkich pracowników KL Auschwitz-Birkenau, którzy znajdowali się w obozie od czasów jego założenia, do chwili likwidacji. To pierwszy taki spis w Polsce, najpełniejszy jaki udało się zrobić na podstawie dostępnych źródeł. Innym przykładem pozytywnej współpracy z Niemcami jest ustalenie przez prokuraturę IPN zabójców, okoliczności i przybliżonej daty śmierci prezydenta przedwojennej Warszawy Stefana Starzyńskiego.

Od początku swojej działalności, czyli od 2000 r., Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu zakończyła trzy postępowania dotyczące byłych niemieckich obozów koncentracyjnych, w których ofiarami byli polscy obywatele. Było to m.in. umorzone pod koniec października 2017 r. śledztwo ws. zbrodniczych eksperymentów medycznych na więźniach w KL Stutthof. Było to m.in. celowe oziębianie, przeprowadzanie zbędnych zabiegów chirurgicznych, także zabiegów sterylizacji. Więźniów celowo zarażano różnymi rodzajami chorób zakaźnych typu flegmona, tyfus czy płonica po to, by uzyskiwać wyniki badań leczenia tych chorób po zastosowaniu odpowiednich szczepionek.

Do tej pory IPN wniósł dwa akty oskarżenia w sprawie zbrodni nazistowskich, z których jeden zakończył się prawomocnym wyrokiem. W 2001 r. sąd w Koninie skazał Henryka M. na 8 lat więzienia za udział w zbrodni ludobójstwa w hitlerowskim obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem. W drugim przypadku nie udało się odczytać aktu oskarżenia, ponieważ oskarżony o udział w zabójstwie członków i współpracowników oddziału Armii Krajowej Piotr W. zmarł.

NCZAS.COM

REKLAMA

Komentarze