REKLAMA

Dzieci dżihadystów powracają do Francji

Dzieci dżihadystów powracają do Francji

REKLAMA

Dzieci francuskich dżihadystów wracają do kraju. Dwanaścioro dzieci, głównie sierot, wylądowało w poniedziałek na lotnisku Villacoublay (Yvelines). Przebywali w obozach kurdyjskich w Syrii.

Przybyli wyczerpani na lotnisko Villacoublay (Yvelines). Po raz drugi w ciągu trzech miesięcy Francja przeprowadziła operację repatriacji małych dzieci: synów i córek francuskich dżihadystów z Syrii. To w większości sieroty, dwóch młodych Holendrów przyleciało również w tym wojskowym samolocie. Do tej pory byli oni przetrzymywani w obozach Al-Hol i Roj, prowadzonych przez siły kurdyjskie, w północno-wschodniej Syrii.

„Niektórzy z nich są chorzy, inni niedożywieni” – informuje francuskie media wysokiej rangi dyplomata. Dodaje również, że na pokładzie samolotu znajdował się lekarz. Większość z dzieci dżihadystów została urodzona w samozwańczym kalifacie Daesh i ma mniej niż 6 lat – najstarsze ma 12 lat.

Samolot miał wylądować o 4 rano, ale operacja była bardziej skomplikowana niż oczekiwano. Ten rodzaj misji wymaga „kilku dni na miejscu” i pozostaje zależny od „lokalnych zagrożeń” – twierdzi ten sam dyplomata. W marcu ubiegłego roku, podczas pierwszej operacji, sześciu chłopców i dziewcząt, z których najstarsze miało pięć lat, wylądowało w Villacoublay. Jedna sierota nie mogła zostać zabrana, z powodu powstałych pewnego rodzaju zamieszek w obozie.

REKLAMA

Dwóch małych Holendrów miało zostać przekazanych przedstawicielom Holandii. A Francuzi po powrocie zostaną zbadani przez lekarza przed powierzeniem ich opiece społecznej, która jest odpowiedzialna za znalezienie im rodziny zastępczej.

Traktowanie „indywidualnie każdego przypadku”

W Montpellier (Hérault) prawniczka Sophie Mazas, reprezentująca matkę i babcię dwójki dzieci, powiedziała, że rodzina przyjęła tę wiadomość z ulgą:  „To koniec koszmaru – wyjaśniła – w końcu będą mogli wrócić do swoich dziadków, gdzie mieszkał przed wyjazdem 9-latek. Tęskni za swoim pokojem, rowerem, przyzwyczajeniami…”

Quai d’Orsay otrzymało od 300 do 400 raportów od rodzin martwiących się o obecność dzieci w strefie iracko-syryjskiej, ale niewielu z nich można było zlokalizować. Francja będzie traktować „indywidualnie każdy przypadek”, z pierwszeństwem dla „sierot, odizolowanych lub wykazujących szczególne słabości”.

Urzędnicy odmawiają podania szczegółów. „Doktryna ustalona przez prezydenta jest taka sama: kiedy możemy odzyskać bezbronne dzieci robimy to” – podsumowuje Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Według prawnik Marie Dosé rząd wywołuje „niewytłumaczalną i nieuzasadnioną dyskryminację”.

REKLAMA

Komentarze