REKLAMA

BUSSE: Konsumpcjonizm jako forma zniewolenia człowieka w XXI wieku

BUSSE: Konsumpcjonizm jako forma zniewolenia człowieka w XXI wieku

REKLAMA

Gdy ulegamy namiętnościom, nie mamy poczucia, że jesteśmy wolni. – Platon

Po transformacji ustrojowej 1989 roku Polska otworzyła się na Zachód oraz jego nowinki kulturalne, ekonomiczne i technologiczne. Wprowadzono szereg zmian, zaczęły pojawiać się w większej ilości różnej maści produkty i usługi, których nie można było uświadczyć w okresie „władzy ludowej”. W telewizji można oglądać i śledzić to co dzieje się w kraju i na świecie. W radiu powszechnie słucha się hitów list przebojów/remixów/składanek/kompilacji na lato czy zimę. Młodzież coraz powszechniej przejmuje wzorce zachodnie, które w opinii społeczeństwa stają się normą. XXI wiek jest czasem, w którym jakiekolwiek zmiany oraz procesy historyczne i poznawcze zachodzą w jeszcze bardziej dynamicznym stopniu niż dotychczas. Rozwój nowych patentów i technologii mających ułatwić codzienne życie oraz zmienić dotychczasowe formy wykonywania pewnych czynności w domu/szkole/uczelni/pracy, zmieniające się co rusz trendy żywieniowe, muzyczne, modowe i kulturalne, liczne promocje w hipermarketach – to parę przykładów mających zwrócić uwagę na problem poruszany w niniejszym tekście.

Mowa będzie o konsumpcjonizmie, który stał się bardzo ważnym i wpływającym na dzisiejszy świat zjawiskiem społecznym. Czym jest konsumpcjonizm? Jak się on przejawia? Jakie niesie zagrożenia dla społeczeństwa? Dlaczego nie możemy być bierni wobec tego zjawiska? I czy są jakieś alternatywy wobec niego?

Na początek warto zdefiniować czym jest konsumpcjonizm. Definicji tej postawy społecznej jest mnóstwo, także zostanie ich kilka przytoczonych:

Według słownika języka polskiego PWN konsumpcjonizm to nadmierne przywiązywanie wagi do zdobywania dóbr materialnych.

Marian Golka podaje, iż konsumpcjonizm jest postawą polegającą na nieusprawiedliwionym (rzeczywistymi potrzebami oraz kosztami ekologicznymi, społecznymi czy indywidualnymi) zdobywaniu dóbr materialnych i usług.

Natomiast Anna Kurzak podaje, że konsumpcjonizm XXI wieku polega na tym, iż ludzie konsumują dobra materialne i usługi, które nie są poparte rzeczywistymi działaniami. Stanowi on element „materialnej” strony myślenia i działań przedsiębiorców, czym przyczynił się do zagrożenia globalnej biosfery i przetrwania ludzkości.

Najprościej rzecz ujmując, konsumpcjonizm jest postawą charakteryzującą się nadmiernym przywiązaniem i dążeniem do kupowania nowych dóbr materialnych (nawet, gdy w dalszej przyszłości okażą się bezużyteczne), niepopartym rzeczywistymi potrzebami oraz mającym zaspokoić wtórne potrzeby, do których zalicza się wszelkie pragnienia człowieka. Ks. prof. dr hab. Władysław Piwowarski omawiając sprawę konsumpcjonizmu wskazał, że korzeniem dla współczesnych systemów gospodarczych stał się materializm, pogląd głoszący wyższość materii i negację pierwiastków duchowych. Konsumpcjonizm jest jednym z nieodłącznych elementów globalizacji, jednym z jego przejawów jest wyścig szczurów i związane z nim kolejne promocje na artykuły pierwszej potrzeby, odzież, ozdoby, i wtórne produkty w okresie świątecznym (szczególnie Wielkanocy i Świąt Bożego Narodzenia) oraz sprowadzanie świąt do czysto materialnej sfery, co jest zagadnieniem wymagającym odrębnego i obszernego tekstu. Jednym ze zjawisk związanych z tym procesem jest tzw. macdonaldyzacja, czyli (cytując słownik języka polskiego) przyjmowanie na świecie amerykańskiego stylu życia, głównie postaw konsumpcyjnych. Macdonaldyzacja powoduje negatywne zmiany w środowisku naturalnym i ekosystemie za sprawą ujednolicenia otoczenia, dehumanizację człowieka w myśl zasady, że liczy się „klient masowy”, a nie jednostka oraz dehumanizację społeczeństw poprzez stopniową automatyzację przykładowo pracy ludzkiej, wagę sprawności nad wiedzą, ujednoliconą jakość towarów i usług, pozorne uspokojenie oraz wygodnictwo. Macdonaldyzacja jako element globalizacji jest procesem szkodliwym dla kultywowania lokalnych kultur w różnych częściach świata, ponieważ wyjaławia narody i społeczeństwa z ich kulturowej, historycznej i cywilizacyjnej tożsamości oraz je wypiera na rzecz amerykańskiego stylu życia.

Krytyka konsumpcjonizmu nie jest zjawiskiem nowym. Już św. Franciszek z Asyżu mocno krytykował życie ponad stan i nadmierną potrzebę posiadania, a jego nauka głosząca m.in. umiłowanie środowiska naturalnego może być przeciwwagą dla jego degradacji w myśl kapitalizmu stawiającego zysk i pieniądze na pierwszym miejscu i mającego na celu stworzenie nowej inżynierii społecznej w XXI wieku. Natomiast faktem jest, że wzmożona krytyka tego zjawiska (czyt. konsumpcjonizmu) miała miejsce na przełomie lat 50. i 60. XX wieku. Krytyka dotyczyła zarówno samej konsumpcji, jak i innych przejawów życia związanych z kulturą konsumpcji, tj. reklam, marketingu, promocji i centrów handlowych. John Naisbitt, w publikacji pt. Megatrendy. Dziesięć nowych kierunków zmieniających nasze życie, wskazał na fakt, iż centra handlowe są trzecim po domu i miejscu pracy statystycznym miejscem przebywania współczesnego człowieka. Innymi przejawami konsumpcjonizmu są m.in. fast-foody, tzw. adidasacja (produkcja niezliczonej ilości produktów jednego asortymentu), amerykanizacja kultury, dominacja korporacji, brazyfikacja, westernizacja czy „wyścig szczurów”. Czym się różni współczesny konsumpcjonizm od tego sprzed lat? Anna Kurzak pisze, że współcześni konsumenci są dynamiczni, mobilni, mają spore wymagania, permanentnie szukają nowych doznań, jak również kreują nowe potrzeby, na co wpływ ma dostęp do Internetu. Równolegle zaznacza, że rozwój gospodarczy stał się niejako zakładnikiem konsumpcji i powoduje on błędne myślenie, że rozwój ten możliwy jest jedynie wówczas, gdy wzrasta konsumpcja. Myślenie takie generuje zwiększoną produkcję, za którą idzie podaż dóbr konsumpcyjnych, które muszą znaleźć ujście na trudnym tynku. Opisane czynniki powodują, że niezbędne jest zmniejszenie współczesnej konsumpcji w myśl idei zrównoważonego rozwoju, co będzie skutkować zahamowaniem rosnącego lawinowo, bezwartościowego dla zdrowia i kultury konsumpcjonizmu.

Dlaczego konsumpcjonizm jest formą zniewolenia człowieka w XXI wieku? Trzeba zwrócić uwagę na skutki jakie wywołuje. Konsumpcjonizm doprowadza do marnotrawienia zasobów naturalnych i ludzkiej pracy oraz dóbr naturalnych, które w skali masowej zostały tym samym wytworzone, a po okresie promocyjnym bądź wskutek braku zainteresowania danym dobrem, zostaną one wywiezione na wysypisko/zutylizowane/zniszczone, co generuje kolejne koszty. Dalej – konsumpcjonizm prowadzi do sytuacji, w której człowiek im więcej posiada, tym większą ma chęć posiadania. Tym samym poziom indywidualny człowieka (zależnie od jego potrzeb i wymagań), który obejmuje konsumpcjonizm, stanowi sens ludzkiego życia, ponieważ człowiek ocenia drugiego człowieka po ilości i jakości kupowanego produktu. Kolejnym ze skutków tego problemu społecznego jest degradacja więzi międzyludzkich i związany z tym zanik wartości (co ma związek z procesem globalizacji i tym samym unifikacji kultur lokalnych na jedną, zachodnią modłę, co ma miejsce w krajach Trzeciego Świata). Wskazuje się również na to, że o ile pragnienie do podniesienia poziomu życia przez obywateli krajów biedniejszych wskutek zmiany systemu gospodarczego jest zrozumiałe, o tyle problemem jest fakt, że często tego typu dążenie do poprawy warunków życia przeistacza się w materializm, kult posiadania. Natomiast mając na uwadze kraje wysokorozwinięte, stwierdza się, że w dobie globalizacji konsumpcja stanowi istotę bytu systemów gospodarczych, jest warunkiem ich sprawnego funkcjonowania. Powoduje to przerodzenie się konsumpcji w pewnego rodzaju religię XXI wieku. Trzeba zwrócić uwagę na istnienie zjawiska „affluenzy”, oznaczającego nałogowe uzależnienie społeczeństw lub ekonomistów od wzrostu gospodarczego oraz rozpatrywanie dobrobytu społecznego bądź indywidualnego szczęścia poprzez gromadzenie coraz większej ilości dóbr materialnych. Badacze, m.in. brytyjski psycholog Olivier James, wskazują na powiązanie między globalnym rozprzestrzenianiem się tego zjawiska a zwiększającą się nierównością społeczną i wzrostem niezadowolenia z życia wśród przedstawicieli niższych warstw społeczeństwa. Skutkami „affluenzy” są permanentne zadłużenia w bankach, pracoholizm, pogorszenie się relacji społecznych oraz nadmiar odpadów pokonsumpcyjnych. To może prowadzić do występowania alergii, depresji, cukrzycy, chorób serca i otyłości. Innym skutkiem może być złe zagospodarowanie czasu i podporządkowanie go wyłącznie konsumpcji – czas jest – jak z kolei wskazała Anna Jasiulewicz – niepowtarzalnym i najcenniejszym dobrem, zabieranym ludziom przez gry komputerowe, telewizję i niskiej jakości prasę.

W hierarchii wartości duchowych Bóg jest wypierany przez mamonę, co powoduje również zagrożenie w sferze duchowej. Kościół Katolicki piętnuje konsumpcjonizm jako siłę prowadzącą do niewłaściwego korzystania z dóbr materialnych i egoistycznego stylu życia, nastawionego na zdobywanie coraz więcej, nawet kosztem drugiego człowieka. Bardzo często z tym modelem życia idzie w parze sekularyzacja, bowiem człowiek zachłyśnięty wiarą we własne siły i traktujący produkt/nowy zakup/pieniądze jako cel swojego życia, nie jako środek, czuje się samowystarczalny. Oczywiście trzeba pamiętać, że samo kupowanie, wspinanie się po szczeblach kariery, korzystanie z nowych dóbr nauki i techniki czy modne ubieranie się nie jest złe. Złe jest padanie ofiarą żądzy pieniądza, powodującej mniej racjonalne wydawanie pieniędzy, zaciąganie chwilówek (będących współczesną formą lichwy), skrajnie pojmowany egoizm i chęć posiadania kosztem innych. Zawężenie perspektyw życiowych wyłącznie do spraw materialnych osłabia wrażliwość ludzką na wartości religijne i moralność oraz powoduje ich osłabienie. Wskazano m.in., że – za Najnowszą historią Kościoła”„Nowy materializm pochodzący z Zachodu jest mniej idealistyczny od wcześniejszego, socjalistycznego, ale jest w pewnym sensie bardziej niebezpieczny, ponieważ od dawna upragniony i ponieważ pozornie zaspokaja najbardziej naturalne potrzeby.

Konsumpcjonizm krytykowany był przez papieży katolickich. Warto tu przytoczyć choćby wypowiedź Ojca Świętego Benedykta XVI z 2012 roku, którą powiedział na spotkaniu z uczestnikami sesji plenarnej Papieskiej Rady „Justitia et Pax”: Wprawdzie z jednej strony nadal głosi się godność osoby, jednak z drugiej są nowe ideologie, takie jak hedonistyczna i egoistyczna ideologia praw seksualnych i reprodukcyjnych czy rozpasanego kapitalizmu finansowego, który nadużywa polityki i rozbija strukturę realnej gospodarki. Przyczyniają się one do uważania zatrudnionego pracownika i jego pracy za dobra <<mniejszej wagi>> i podważania naturalnych podstaw społeczeństwa, zwłaszcza rodziny. W rzeczywistości człowiek ma realny prymat, co czyni go odpowiedzialnym za siebie samego i stworzenie. Konkretnie dla chrześcijaństwa praca jest podstawowym dobrem dla człowieka ze względu na jego personalizację, socjalizację, tworzenie rodziny, wkład w dobro wspólne i w pokój. Dlatego dostęp wszystkich do pracy jest zawsze celem priorytetowym, także w okresach recesji ekonomicznej. Z nowej ewangelizacji życia społecznego mogą wyniknąć nowy humanizm i odnowione zaangażowanie kulturalne. Pomaga ona zdetronizować współczesnych idoli, zastąpić indywidualizm, materialistyczny konsumpcjonizm i technokrację kulturą braterstwa i bezinteresowności, miłości solidarnej. Konsumpcjonizm współczesny krytykowali również papież Jan Paweł II i Franciszek.

Konsumpcjonizm stawia bardziej na ilość niż na jakość, stąd bardziej opłacalnym niż wytworzenie pewnej ilości produktów wysokiej jakości będzie produkcja mniej trwałych produktów na skalę masową. Przykładem jest import tanich wyrobów z Azji i Afryki (choćby słynne „made in China” zalewające polski rynek), w których to regionach koszty produkcji są bardzo niskie i producent może pozwolić sobie na ich wytwarzanie kosztem przestrzegania praw pracowników zakładów wytwarzających te produkty, czy przestrzegania regulacji dot. wpływu na środowisko naturalne. Efektem ubocznym konsumpcjonizmu w tym kontekście jest maksymalizacja zysków, niskie płace dla pracowników, degradacja środowiska oraz osłabianie lokalnych gospodarek na rzecz korporacji przenoszących produkcję na inne rejony świata, w których mogą powiększyć swoje zyski. Gospodarka w kraju przyjmującym zagraniczne firmy i korporacje (i na nich opierająca swój system ekonomiczny) staje się zależna od outsourcingu, czyli skorzystania z taniej siły roboczej ściąganej z innych krajów (tu warto wspomnieć, że jedną z przyczyn masowych napływów imigrantów do Europy w XX, i częściowo w XXI wieku, jest kapitalizm i wykorzystanie imigrantów w charakterze taniej siły roboczej, co generuje konflikty różnej natury z rdzennymi pracownikami). Jeśli nie ma popytu na towary z importu, tworzy się próżnia ekonomiczna, ogranicza się eksport oraz następuje odpływ pieniędzy z kraju. Konsumpcjonizm ma swoje ekonomiczne uzasadnienie także w eksploatacji własnych dóbr naturalnych celem ratowania eksportu. Eksploatacja może objąć surowce takie jak m.in. ropa naftowa, gaz, węgiel czy rudy żelaza oraz część sektorów gospodarczych (np. rolnictwo).

REKLAMA

Czy istnieją alternatywy dla konsumpcjonizmu/nadmiernej konsumpcji? Istnieją. Jedną z nich jest koncepcja zrównoważonego rozwoju. Pojawiła się po raz pierwszy na konferencji ONZ ws. środowiska i rozwoju w Rio de Janeiro w 1992 roku. Co ona zakłada?

– zachowanie możliwości odtwarzania zasobów naturalnych i ich efektywne użytkowanie;

– systematyczną eliminację niebezpiecznych substancji z procesów gospodarczych i innych;

– ograniczenie uciążliwości dla środowiska naturalnego i nieprzekraczanie granic wyznaczonych jego odpornością;

– stałą ochronę i odtwarzanie różnorodności biologicznej na poziomach krajobrazowym, ekosystemowym, gatunkowym i genowym;

– tworzenie warunków uczciwej konkurencji dla firm (w zakresie dostępu do ograniczonych zasobów i możliwości odprowadzania zanieczyszczeń);

– uspołecznienie podejmowania decyzji;

– dążenie do zapewnienia ludziom poczucia bezpieczeństwa ekologicznego.

Anna Kurzak zdefiniowała pojęcie zrównoważonego rozwoju jako holistyczne podejście, ukierunkowane na zmniejszenie negatywnego wpływu społecznych systemów produkcyjno-konsumpcyjnych na środowisko. Zrównoważona konsumpcja ma na celu zmaksymalizowanie wydajności i efektywności produktów, usług, jak również inwestycji tak, aby zaspokoić dzisiejsze potrzeby społeczeństwa, bez narażania zdolności przyszłych pokoleń do zaspokajania ich potrzeb. Ma ona na celu (podając szerszą definicję) zaspokojenie potrzeb i podniesienie jakości życia dla wszystkich, w wymiarze lokalnym i globalnym, przy jednoczesnym przestrzeganiu praw człowieka i praw pracowniczych, uwzględnianiu możliwości zaspokojenia potrzeb innych ludzi, w tym przyszłych pokoleń, oraz przy zachowaniu i odtworzeniu dla nich kapitału przyrodniczego. Postawa zrównoważonej konsumpcji uwzględnia ograniczenie marnotrawstwa, produkcji odpadów i zanieczyszczeń oraz wybór towarów i usług, które w największym stopniu spełniają określone kryteria etyczne, społeczne i środowiskowe. Powoduje ona wykorzystywanie produktów i usług do realizacji podstawowych potrzeb przy jednoczesnym zmniejszaniu wykorzystania zasobów naturalnych i materiałów toksycznych, ograniczeniu emisji odpadów w procesie produkcyjnym i w cyklu życia produktu tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo możliwości zaspokojenia potrzeb przyszłych pokoleń. Konsumpcja zrównoważona jest efektywną formą procesu konsumpcji, prowadzącą do faktycznej poprawy warunków życia oraz zrównoważoną pod względem środowiskowym (gdy producenci przekazują konsumentom odpowiednie informacje, a działania w tej kwestii podejmują władze). Dzięki rzetelnym i czytelnym informacjom od producentów na temat produktu oraz producenta konsument jest w stanie bardziej świadomie, i precyzyjnie nabyć dany produkt bądź usługę oraz będzie mógł informować pozostałych uczestników rynku o zaletach idei zrównoważonej konsumpcji. W dalszej perspektywie, choć nie brakuje sceptycznych głosów na ten temat, może przynieść korzyści tak dla konsumenta, jak i producenta. Dobrym znakiem jest to, że z roku na rok rośnie świadomość wśród polskich konsumentów, znajomość certyfikatów żywności i produktów ekologicznych, a tym samym – zwiększanie się liczby ofert sieci handlowych. Organizacje pozarządowe mają możliwości edukowania obywateli na temat idei zrównoważonego rozwoju (poprzez publikacje w Internecie, raporty, kampanie społeczne czy zamieszczanie oznaczeń i informacji na produktach).

Konsumpcjonizm jest negatywnym zjawiskiem dla każdego narodu w sferze ekonomicznej, społecznej, kulturowej i religijnej. Wydaje się, że walka z konsumpcjonizmem w XXI wieku to walka z wiatrakami, jednak tu nie powinno się składać broni, ponieważ chodzi tu o duszę i świadomość każdego członka naszego narodu.

Wybrana bibliografia:

Jasiulewicz, Konsumpcjonizm i dekonsumpcja jako współczesne trendy rynkowe. Zachowania polskich konsumentów, „Journal of Agribusiness and Rural Development” 2015, nr 3 (37).
Kurzak, Determinanty współczesnego konsumpcjonizmu, „Społeczeństwo i ekonomia” 2016, nr 1 (5).
Naisbitt, Megatrendy. Dziesięć nowych kierunków zmieniających nasze życie, Warszawa 1997.
Nowicki, Kultura marnotrawstwa, „Przewodnik Katolicki” 2007, nr 48.
Płokita, Niewolnicy konsumpcji, „SZTURM – miesięcznik narodowo-radykalny” 2015, nr 14.
AMDG, Konsumpcjonizm to rak niszczący Narody, „3droga.pl”, 30 czerwca 2015 [dostęp: 29 października 2017].
Najnowsza historia Kościoła. Katolicy i kościoły chrześcijańskie w czasie pontyfikatu Jana Pawła II, red. E. Guerriero i M. Impagliazzo, tł. J. Partyka, Kraków 2006.
Oblicza konsumpcjonizmu, red. B. Mróz, Warszawa 2009.
W cywilizacji konsumpcyjnej, red. M. Golka, Poznań 2004.

autor:

Adam Busse
REKLAMA

Komentarze