REKLAMA

Antypolski serial na wokandzie. Zeznania złoży jego producent

Antypolski serial na wokandzie. Zeznania złoży jego producent

Przed sądem w Krakowie stanie dziś Nico Hoffman – producent niemieckiego serialu ,,Nasze matki, nasi ojcowie”. Żołnierze Armii Krajowej ukazani są w nim jako antysemiccy bandyci.

Proces przeciwko telewizji ZDF i wytwórni UFA Fiction toczy się od 2016 r. Pozew złożył żołnierz AK i powstaniec warszawski kpt. Zbigniew Radłowski, wraz ze Związkiem Kombatantów Żołnierz AK.

Serial po raz pierwszy został wyemitowany w Austrii i Niemczech w 2013 r. Kilka miesięcy później pokazała go TVP. Partyzanci Armii Krajowej przedstawieni są w nim jako antysemici. Z ich ust padają zdania takie jak:  „Żydów potopimy jak koty”, czy „Żydzi, podobnie jak Ruskie czy komuniści, lepiej martwi niż żywi”.

Niemiecki sąd: ZDF ma przeprosić za “polskie obozy zagłady”

Nico Hoffman przyznał w jednym z wywiadów, że takie spojrzenie na wojnę to efekt jego rozmów z rodzicami. Jak sam stwierdza, jego ojciec był żołnierzem armii niemieckiej podczas II wojny światowej, zaś o matce mówi: „Była żarliwą zwolenniczką Adolfa Hitlera i należała do Związku Niemieckich Dziewcząt (BDM)”.

Hoffman uważa, że film jest słuszny z niemieckiej perspektywy.  – Sięgnęliśmy po niezwykle mocny zespół doradców, składający się z niemieckich historyków, ale po tym, co się wydarzyło (krytyka serialu w Polsce – przyp. red.), nie ograniczyłbym się jedynie do ekspertów niemieckich i dobrałbym sobie historyków zagranicznych. Cały film prezentuje naturalnie niemiecki punkt widzenia i to wielka różnica, czy ogląda się go z pozycji niemieckich, czy polskich – mówi producent.

Do sprawy odniosła się mec. Monika Brzozowska-Pasieka reprezentująca kombatantów AK. – Będziemy się skupiać na trzeciej części filmu, gdzie występują żołnierze AK. Chcemy wiedzieć, jak to się stało, że zatrudniono aż pięciu konsultantów, a mimo to doszło do realizacji scen niemających nic wspólnego z prawdą. Jaki był cel zaproszenia do produkcji znanych w Niemczech historyków, skoro, jak podkreślała strona niemiecka, od początku miała to być artystyczna wizja II wojny światowej? Rodzi się pytanie, jaka była rola tych konsultantów. Czy autorzy nie chcieli przez to uwiarygodnić serialu jako filmu w istocie historycznego i czy można zatem odbierać ten film jak artystyczną fikcję, jak starają się to przedstawić pełnomocnicy pozwanych? Naszym zdaniem absolutnie nie – powiedziała prawnik.

 

REKLAMA

Komentarze