Akcja za 100 milionów

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!

/ fot. Wikipedia

Akcja Góral to jedna z najważniejszych akcji zbrojnych polskiego podziemia w czasie okupacji niemieckiej. Została przeprowadzona 12 sierpnia 1943 roku w centrum Warszawy przy ulicy Senatorskiej przez oddział dyspozycyjny Kedywu KG AK – „Motor”, który uprowadził samochód bankowy z pieniędzmi o wartości prawie 105 milionów okupacyjnych złotych. Uchodzi za jedną z najlepiej przeprowadzonych akcji podziemia w okupowanej Polsce. Przygotowania do Akcji Góral trwały 14 miesięcy, a samo jej wykonanie jedynie 2,5 minuty. Jej kryptonim wywodzi się od potocznego określenia banknotów o nominale 500 zł, emitowanych podczas okupacji w Generalnym Gubernatorstwie – tzw. „górali”.

Do akcji „Motor” przystąpił w sile 43 żołnierzy i 2 łączniczek. Pierwsza próba miała miejsce 5 sierpnia. W chwilę po otrzymaniu telefonicznej informacji „ciocia wyjechała”, żołnierze „Poli” obsadzili stanowiska, a wydzielony zespół przeciął w studzienkach ulicznych kable łączące bank z posterunkiem policji i Gestapo. Akcję trzeba było jednak odwołać, bo nie stawili się trzej „steniści”. Przecięcie kabli wywołało gwałtowną reakcję Niemców: zarządzono ostre pogotowie straży bankowej, pięć minut później w Banku Emisyjnym zjawili się policjanci z bronią maszynową, a po kolejnych dwóch minutach zajechało Überfallkommando (jednostka alarmowa żandarmerii). Transport pod silną eskortą opuścił bank i dotarł do miejsca przeznaczenia.

Po tym nieudanym „wystawieniu” akcji dokonano pewnych zmian w planie, rezygnując z przecinania kabli. Na polecenie mjr. „Kalinowskiego” (Jana Kiwerskiego) dowódcą akcji został por. „Pola”, a ppor. „Jurek” miał pełnić rolę zastępcy. 11 sierpnia „Michał II” (urzędnik banku współpracujący z AK) powiadomił, że następnego dnia ma odejść do Krakowa następny duży transport pieniędzy. Cały oddział „Poli” postawiono w stan gotowości, a on sam 12 sierpnia o godz. 8 objechał samochodem miejsce akcji i trasy odskoku. O godz. 9 telefon z banku zapowiedział, że transport odejdzie po godz. 10. Pozycje obsadzono o 9.45 po ponownej zakonspirowanej informacji. Główny element akcji, czyli atak na transport i zdobycie pieniędzy, miał nastąpić przy ulicy Senatorskiej, między Miodową a Placem Zamkowym. Na wąskiej, brukowanej „kocimi łbami” jezdni, stał zaparkowany duży, odkryty samochód ciężarowy, tzw. „kitajec”. Na przednich błotnikach siedzieli dowodzący, „Pola” i „Jurek”, a na skrzyni uzbrojeni w steny „Jawor”, „Doman” i „Andrzej”. Naprzeciw (Senatorska 3), na schodkach sklepu elektrotechnicznego, siedzieli „Strażak”, „Andrzejek” i „Sacharyniarz”, a nieco dalej, w sklepie warzywnym, „Lotnik”, „Balon” i „Nowicjusz” (wszystkich sześciu z „Kosy”, ich zadaniem było opanowanie ciężarówki z pieniędzmi). W korytarzu domu Senatorska 7 znajdowała się grupa, która miała zaatakować eskortę w samochodzie osobowym. Byli to pchor. „Biały”, „Podkowa”, „Zając” i „Jim”. Druga część tej grupy („Tadeusz”, „Szyb” i „Czarny”) siedziała w kawiarence kilka domów dalej. Cały teren był obstawiony patrolami osłony. Jej dowódca, pchor. „Maciek” (Sławomir Bittner) miał stanowisko pod Kolumną Zygmunta.

Oczekiwane samochody przybyły na miejsce akcji o 10.17. Miały zapewne jechać Miodową do Krakowskiego Przedmieścia, bo zatrzymały się na skrzyżowaniu, lecz – widząc barierki oznaczające roboty drogowe – skręciły w Senatorską. Jadący jako pierwszy samochód ciężarowy ZOM zwolnił, by minąć tarasującego przejazd „kitajca”, a wówczas na jezdnię wytoczył się dwukołowy wózek z pustymi skrzynkami, tarasując całkowicie przejazd (wózkiem kierował pchor. „Jarko”, Zbigniew Skoworotko). Samochód ZOM gwałtownie zahamował znajdując się na równi ze skrzynią „kitajca”. W tym momencie por. „Pola” dał strzałem w dach szoferki sygnał do ataku, a „steniści” dosłownie rozstrzelali znajdujących się w ciężarówce niemieckich policjantów. W chwilę później wskoczyli tam bojowcy z grupy rewindykacyjnej i wyrzucili na bruk zabitych i rannych Niemców . W ten sam sposób wybito załogę osłony w samochodzie osobowym. W czasie ataku ranny w pachwinę został „Balon”. Niespodziewanie pojawił się, przejeżdżający samochodem przez Plac Zamkowy, oficer Wehrmachtu, który zdołał oddać jedną serię nim został zabity przez polskich żołnierzy osłony. Zginęło także dwóch policjantów niemieckich nadbiegających od strony pałacu Brühla.
Cała akcja trwała – od strzału „Poli” do odjazdu samochodu ZOM z pieniędzmi – 2,5 minuty. Straty po stronie polskiej to ranny (oprócz „Balona”) w udo „Doman”; poległo też trzech pracowników Banku Emisyjnego, zaś czterech innych odniosło rany. Straty strony niemieckiej to sześciu ludzi eskorty, dwóch policjantów zastrzelonych na Senatorskiej i oficer Wehrmachtu (według policji zginęło sześciu Niemców i tylu samo zostało rannych). Uprowadzono samochód z łączną sumą ponad 106 mln złotych, co w przeliczeniu według ówczesnego czarnorynkowego kursu wynosiło ponad milion USD. Samochód z pieniędzmi, w eskorcie dwóch własnych ciężarówek, żołnierze „Kosy” uprowadzili do zakonspirowanego punktu w małym domku ogrodnika przy ulicy Sowińskiego 47 na Woli, gdzie czekał „Bratek”. Tam worki z pieniędzmi ukryto w specjalnie wykopanym rowie w szklarni i zasypano ziemią, w której „Bratek” nasadził flance begonii. 14 sierpnia przewieziono „skrzynki z warzywami” i „kosze z pomidorami” do „meliny nr 2” na Śliskiej, gdzie podczas liczenia pieniędzy wyszło na jaw, że brakuje około 1,5 miliona złotych. Wszczęto nawet śledztwo w tej sprawie, ale okazało się, że wstępnie liczono tylko worki, co mogło być przyczyną błędu.

Civilis Loci 

Dodano w Bez kategorii

POLECAMY