Jak Konfederacja dostała od Facebooka w szczepionkę [OPINIA]

polecane
Dodano   22
  LoadingDodaj do ulubionych!
Konfederacja

Konferencja posłów Konfederacji / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Korwinizm jako sposób myślenia o gospodarce oraz ingerencji państwa w rynek poniósł historyczną klęskę. Dowodzi tego całkowita nieporadność Konfederacji wobec monopolistycznych praktyk Facebooka.

Forsowanie przez Konfederatów dobrowolności szczepień przeciwko COVID ma z ich własnego punktu widzenia przynajmniej jedną zaletę. I choć Facebook zbanował ich profil właśnie z powodu rzekomej dezinformacji w sprawie COVID-a, to związek otrzymanego bana ze szczepionkami dotyczy jednakże czegoś innego. Rzeczony ban jest zresztą właśnie z tego powodu dużo bardziej dla Konfederatów bolesny. O tym jednak dalej.

Zacznijmy tymczasem od początku. Jak udało się dowieść, Konfederacja zaakceptowała regulamin Facebooka, który administratorom serwisu dawał pełną dowolność i uznaniowość w interpretowaniu tegoż regulaminu. Zawarta w ten sposób umowa z serwisem, który pozycję monopolisty uzyskał na wolnym rynku tego typu usług, dawała mu skrajnie asymetryczną przewagę zarówno nad użytkownikami indywidualnymi, jak i partiami politycznymi korzystającymi z Facebooka.

Przez długi czas zresztą Konfederacja oburzała się postulatami regulacji funkcjonowania platform społecznościowych. Mimo wypierania obecnie przez Konfederatów faktu, iż monopole i oligopole są produktami idealizowanego przez nich, nieuregulowanego niczym rynku, to ich własna partia zdążyła się już w przeszłości oburzyć możliwą ingerencją zewnętrzną w działalność mediów społecznościowych.

To właśnie Konfederaci bronili Facebooka przed jakąkolwiek kontrolą – a żeby było zabawniej, robili to w imię obrony wolności słowa. „Podaj dalej” – zachęcali swoich fanów do promowania stosownej grafiki. Podkreślmy zatem – dla Konfederacji ważniejsze były pryncypia nieograniczonego wolnego rynku, które chroniły i chronią monopolistyczną pozycję Facebooka, niż pożytek wynikający z narzucenia temuż monopoliście reguł funkcjonowania w sieci.

„Ależ Facebook to prywatna firma”

Zajmowana przez Facebooka pozycja monopolisty była zresztą broniona z wysiłkiem godnym lepszej sprawy przez poszczególnych polityków Konfederacji. I tak, Artur Dziambor przekonywał, że Facebook ma dowolne prawo wykasować profil każdego, kto nie spodoba się administracji serwisu.

Argumentacja Dziambora za nieograniczonym prawem do rozdawania banów wedle własnego widzimisię zasadzała się również na tym, że takie serwisy jak Facebook są prywatnymi firmami. Kto jak kto, ale właśnie Konfederaci powinni być więc z bana najbardziej zadowoleni, wszak zadziałał wolny rynek.

Wreszcie, Dziambor postuluje, by każdy niezadowolony z usług świadczonych na wolnym rynku przez Facebooka przeniósł się na inną platformę społecznościową. „To w końcu prywatne firmy” – wygłosił publicznie swe wyznanie wiary liberalny polityk.

W podobnym tonie wypowiadał się zresztą nestor religii wolnorynkizmu w Polsce. „Facebook to prywatna firma […] nikt nikomu nie broni założyć sobie własnego portalu społecznościowego” – ogłosił nieformalny pastor wolnorynkowej sekty w osobie Janusza Korwina-Mikke. A więc – tak działa kapitalizm, drodzy Konfederaci. Wystarczy posłuchać swego „krula”, by się o tym przekonać.

Niezaprzeczalne zdobycze kapitalizmu w postaci prawa Facebooka do banowania Konfederacji spotkały się również ze zrozumieniem czołowego wice-Korwina polskiej polityki Konrada Berkowicza. „Facebook miał do tego prawo” – ogłosił. Czegóż innego się zresztą spodziewać, skoro jego polityczny pierwowzór w osobie JKM ogłaszał w przeszłości, że „nie ma sensu walczyć z monopolem”. Jak nie ma sensu, to nie ma i trudno, niechaj więc Facebook banuje ku chwale monopoli.

„Socjalizm” dobry na wszystko

Powyższy wpis Berkowicza nie przetrwał jednak mądrości etapu i został przez niego skasowany. To nie kapitalizm okazał się winny – winnym jest oczywiście socjalizm! Tak, właśnie – według Berkowicza uzyskana na wolnym rynku monopolistyczna pozycja prywatnej korporacji to efekt socjalizmu. A więc kapitalizm został obroniony, a jego imię nieskalane. Ufff.

Mówiąc jednak zupełnie poważnie, Konfederacji nie udało się dotrzymać także i w tym punkcie mądrości etapu. Zamiast bowiem założyć na wolnym rynku własnego Facebooka, jak to postulowali w przeszłości politycy tej partii, Konfederacja postanowiła założyć nowy profil na dotychczas istniejącym „socjalistycznym” Facebooku Zuckerberga. Co więcej, samo ugrupowanie ogłosiło projekt ustawy wychodzącej naprzeciw wyzwaniom narzuconym przez monopol FB, zatem odwołało się do ingerencji państwa w proces funkcjonowania tej prywatnej firmy. Czy nie podchodzi to przypadkiem pod „socjalizm”?

Zresztą, libertariańscy płaskoziemcy sami padli ofiarą własnej retoryki. Każdy, zarówno głupi, jak i uzasadniony krok rządu, który polega na jakiejś formie interwencji państwa w rynek, jest porównywany albo do socjalizmu, albo do III Rzeszy. Zresztą, nawet i te ostatnie porównania potrafią obnażyć płytkość snucia tego typu analogii, bowiem Konfederacja nie postuluje nic innego, jak nakazanie Facebookowi, kogo powinien obsługiwać. Aż strach więc pomyśleć, czy według polityków Konfederacji ich własna partia ma prawo kojarzyć się teraz z III Rzeszą w związku z ogłoszoną ustawą. W końcu nawet sam Hitler nie dążył do chwycenia Facebooka za mordę, a Konfederacja już tak…

Historyczna klęska korwinizmu

Tymczasem, całe rozumowanie opierające się na tym, że wolny rynek jest remedium na wszystko, kapitalizm to po 1989 roku jedyna słuszna alternatywa dla spuścizny realnego socjalizmu, a wszelka ingerencja państwa w rynek jest niedopuszczalna, poniosło historyczną klęskę. Na śmietnik historii trafia sam korwinizm jako sposób myślenia o gospodarce, z jego niedorzecznym sprowadzaniem do „socjalizmu” wszystkiego, co nie mieści się w ramach liberalnej ortodoksji.

Klęski korwinizmu dowodzi nieporadność Konfederacji wobec monopolistycznych praktyk Facebooka, a szczególnie wymykające się spod kontroli aktualne „przekazy dnia”, zwane teraz modnie „narracją”. Nie wiadomo już bowiem, czy Facebook na wolnym rynku miał prawo banować profil partii czy też takiego prawa nie miał. A skoro nie miał, to jak to się stało, że celem odzyskania profilu trzeba się uciec do metod nazywanych dotąd „socjalizmem”, czyli do interwencji państwa w rynek świadczonych przez podmiot prywatny usług?

Skąd tymczasem szczepionki, o których mowa była na początku? Otóż, Konfederacja dostała od Facebooka widowiskową mukę, czyli – jak głosi „Słownik polszczyzny potocznej” – uderzenie pięścią w przedramię. A uderzenie to, jak wiadomo, jest szczególnie bolesne w miejscu świeżo po szczepieniu i jakimkolwiek ukłuciu igłą. Można więc odnieść wrażenie, że cios od Facebooka trafił Konfederację w takie właśnie wrażliwe miejsce, publicznie obnażając jałowość jej liberalnych dogmatów.

Dogmatów, których Konfederacja sama stała się w końcu ofiarą.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Subskrybuj
Powiadom o
22 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze

POLECAMY