Węgry i Rosja zacieśniają gospodarczą współpracę

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!

/ fot. Wikipedia

Minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto po spotkaniu z Władimirem Putinem zapowiedział, że rozbudowa elektrowni atomowej w południowych Węgrzech w miejscowości Paks rozpocznie się w styczniu 2018 r. Elektrownia jest finansowana w dużej mierze z pożyczki, którą Węgry zaciągnęły od Rosji na mocy porozumienia podpisanego w 2014 roku.

W styczniu 2014 roku Węgry i Rosja podpisały porozumienie o zwiększeniu mocy elektrowni atomowej w miejscowości Paks, położonej 100 km na południe od Budapesztu. Projekt zakłada budowę dwóch nowych reaktorów, które mają wspomóc, a docelowo zastąpić cztery reaktory, które zostały zbudowane jeszcze w latach 80. XX w. Obecnie elektrownia produkuje ponad 52 proc. energii elektrycznej na Węgrzech. Koszt projektu jest szacowany na 12,5 mld euro, przy czym 10 mld ma pochodzić z rosyjskiego kredytu. Jednak to nie jedyny rosyjski ślad w tej węgierskiej inwestycji – głównym wykonawcą rozbudowy Paksu ma być bowiem rosyjski koncern energetyczny Rosatom.

Komisja Europejska zezwoliła na rozbudowę elektrowni w marcu 2014 roku, stwierdzając, że nie narusza ona zasady konkurencji i przepisów UE.

Węgry są także odbiorcą rosyjskiego gazu i ropy naftowej. Z ojczyzny Putina pochodzi ponad połowa gazu ziemnego wykorzystywanego na Węgrzech (prawie 6 mld metrów sześciennych). Od jakiegoś czasu Węgry i Rosja prowadzą także rozmowy na temat budowy nowego rurociągu – Turkish Stream, który transportowałby gaz rosyjski do Europy Zachodniej przez Turcję, Bułgarię, Serbię i Węgry, z pominięciem Ukrainy.

Współpraca węgiersko – rosyjska na polu energetyki jest jednym z głównych filarów polityki zagranicznej Węgier względem Rosji, lecz nie jedynym. Węgry jako jeden z niewielu krajów były niechętne sankcjom nałożonym przez UE na Rosję po zajęciu przez nią Krymu w 2014 roku, twierdząc, że osłabia to znacznie także węgierską gospodarkę.

Zbliżenie pomiędzy Węgrami i Rosją jest z niepokojem obserwowane przez kraje bałtyckie, Ukrainę, ale także Polskę, dobitnie pokazując, że jeśli Polska będzie szukała sojuszników przeciwko Rosji, to na pewno nie będą to nasi południowi “bratankowie”.

źródło: obserwatorfinansowy.pl, biznesalert.pl

Dodano w Bez kategorii

POLECAMY